Szybko zapominamy, że kryptowaluty nie są zasadniczo powiązane z USA. Zwłaszcza w tym środowisku sterowanym makro, gdzie wydarzenia gospodarcze w USA są obserwowane w kryptowalutach równie uważnie, jak w TradFi.

USA oczywiście pozostają rynkiem numer jeden. Jednakże, chociaż Fed kontynuuje swoje jastrzębie sygnały, gdzie indziej pojawia się zupełnie inny trend. Trzeci i czwarty co do wielkości bank centralny zaczął zwiększać inwestycje w globalny płyn.

Mianowicie Ludowy Bank Chin (PBoC) i Bank Japonii (BoJ). Wpompowują więcej pieniędzy do globalnego kotła płynności, niż Fed jest w stanie wypuścić. Zwłaszcza w przypadku Chin nowa narracja przedstawia powrót do ekspansywnego wzrostu sprzed pandemii.

Porzucono niezwykle rygorystyczną (i wyniszczającą gospodarczo) chińską politykę „zero covid”. To skłania PBoC do zastrzyków gotówki do gospodarki w niespotykanym dotąd tempie.

Dlatego część tej płynności spoza USA trafia do kryptowalut, co nie powinno być zaskakujące. W końcu kluczową kwestią jest jego bezgraniczny charakter.

Nie powinniśmy o tym zapominać, zbyt wąsko skupiając się na makroekonomii USA.

Udostępnij ten krótki artykuł, jeśli uznasz go za wnikliwy.