Istniejemy w branży określonej jednym, potężnym słowem: trwałość. Mówimy nowicjuszom, że blockchain jest niezmienny. Mówimy instytucjom, że księga jest wieczna. Mówimy sobie, że gdy wyemitujemy token lub opublikujemy kontrakt, zostanie on wyryty w cyfrowym fundamentie historii, bezpieczny przed cenzurą, zanikiem lub usunięciem. To główny narrative ekosystemu kryptowalutowego w 2026 roku, a dla większości użytkowników jest to wygodna, uspokajająca kłamstwo.
Niewygodna prawda, której unikamy na konferencjach, to to, że większość tego, co nazywamy "Web3", to po prostu Web2 z połączeniem portfela. Choć własność Twojego aktywu znajduje się na rozproszonej liście, sam aktyw – obraz o wysokiej jakości, złożony interfejs front-end, rozległa baza danych gry na łańcuchu – prawdopodobnie znajduje się na farmie serwerów w Wirginii, należącej do ogromnej korporacji centralizowanej. Zbudowaliśmy system finansowy, który twierdzi, że jest bezpieczny, a jednocześnie całkowicie zależy od dalszej dobroci i cykli rozliczeń Amazon Web Services, Google Cloud lub Microsoft Azure.
Jeśli zatrzymasz się, aby uważnie przyjrzeć się architekturze naszego obecnego ekosystemu, zobaczysz pęknięcia w tej fasadzie. Kiedy scentralizowany dostawca chmury zmienia swoje warunki usług, lub gdy projekt kończy fundusze na opłacenie miesięcznych kosztów serwera, "niezmienny" zasób znika. Token pozostaje w twoim portfelu, kryptograficznie zabezpieczony i całkowicie bezużyteczny, wskazując na URL, który teraz zwraca kod błędu 404. To nie jest teoretyczne ryzyko. Widzieliśmy to w przypadku wczesnych projektów NFT, prototypów zdecentralizowanych mediów społecznościowych, a nawet interfejsów zarządzania głównymi protokołami DeFi. Logika jest zdecentralizowana, ale pamięć nie.

Ta kruchość istnieje, ponieważ zasadniczo źle zrozumieliśmy ograniczenia naszej własnej technologii. Blockchainy warstwy 1, takie jak Ethereum, Solana, a nawet sieci o wysokiej przepustowości, takie jak Sui, są zaprojektowane jako doskonałe jednostki przetwarzające. Są CPU tego globalnego komputera. Są zoptymalizowane do porządkowania transakcji, weryfikacji podpisów i aktualizacji sald z ekstremalną szybkością i bezpieczeństwem. Jednak są katastrofalnie złe w przechowywaniu. Próba przechowania gigabajta danych na blockchainie warstwy 1 jest ekwiwalentem ekonomicznym próby przechowania albumu rodzinnego w pamięci podręcznej procesora komputera. Teoretycznie jest to możliwe, ale kosztuje fortunę i zatyka cały system dla wszystkich innych.
Z powodu tych kosztów programiści zostali zmuszeni do niebezpiecznego kompromisu. Przechowują "ważne" rzeczy (pieniądze) w łańcuchu, a "ciężkie" rzeczy (obrazy, kod, dane) na scentralizowanych serwerach. To łamie obietnicę zdecentralizowanego internetu. Tworzy to wyłącznik dla każdej aplikacji. Jeśli możesz wyłączyć interfejs frontendowy lub usunąć źródło danych, nie ma znaczenia, że inteligentny kontrakt jest odporny na cenzurę. Aplikacja jest martwa.
Ta strukturalna awaria jest dokładnym powodem, dla którego istnieje protokół Walrus. To nie jest inny blockchain próbujący konkurować o płynność lub użytkowników. To fundamentalne przemyślenie, jak radzimy sobie z "pamięcią" zdecentralizowanego internetu. Walrus uznaje, że nie możemy wciąż łatać tego problemu usługami pinningowymi lub tymczasowymi pamięciami podręcznymi. Potrzebujemy dedykowanej, zmotywowanej i matematycznie udowodnionej warstwy do przechowywania "obiektów" dużych, niestrukturalnych binarnych, które oferują te same gwarancje trwałości, co sam blockchain, bez miażdżącego ciężaru ekonomicznego pełnej replikacji.
Aby zrozumieć, dlaczego Walrus jest niezbędną odpowiedzią na ten kryzys, musisz zrozumieć matematykę "Czerwonych Rzeczy". W typowym blockchainie lub naiwnej sieci przechowywania, jeśli chcesz zapewnić, że plik przetrwa, kopiujesz go. Możesz przechować dziesięć pełnych kopii pliku na dziesięciu różnych węzłach. Jeśli jeden węzeł zawiedzie, masz dziewięć innych. To działa, ale jest niezwykle nieefektywne. Płacisz za dziesięć razy większe przechowywanie, niż faktycznie używasz. W miarę rozwoju sieci ta nadmiarowość staje się finansową czarną dziurą.
Walrus przyjmuje inne podejście, wykorzystując dwuwymiarowe kodowanie erasure, technikę, którą zespół nazywa Czerwonymi Rzeczami. Zamiast kopiować plik dziesięć razy, protokół dzieli plik na matematyczną siatkę "kawałków". Te kawałki są kodowane w taki sposób, że nie potrzebujesz ich wszystkich, aby odzyskać swoje dane. Możesz potrzebować tylko ułamka całkowitych kawałków, aby idealnie zrekonstruować oryginalny plik. To pozwala sieci oferować ekstremalną trwałość, matematycznie gwarantując, że dane przetrwają, nawet jeśli duży procent węzłów przejdzie offline, wymagając jedynie nakładu pamięci, być może cztery lub pięć razy większego niż rozmiar pliku, a nie dziesięć lub dwadzieścia.

Ta efektywność nie dotyczy tylko oszczędności; chodzi o umożliwienie skali, która wcześniej była niemożliwa. Rozważ wzrost zdecentralizowanej sztucznej inteligencji. W 2026 roku skrzyżowanie kryptowalut i AI jest najważniejszą granicą, jaką mamy. Budujemy agentów, którzy żyją w łańcuchu i transakcjonują autonomicznie. Ale gdzie żyje "mózg" tego agenta? Nowoczesny model AI składa się z gigabajtów, czasami terabajtów, wag i danych treningowych. Nie możesz tego umieścić na Sui. Nie możesz tego umieścić na Ethereum. Jeśli umieścisz to na scentralizowanym serwerze, agent nie jest już autonomiczny; jest przywiązany do korporacyjnej smyczy.
Walrus dostarcza brakujący element tej układanki. Pozwala modelowi AI być przechowywanym jako obiekt w zdecentralizowanej sieci, weryfikowanym i opłacanym w łańcuchu, ale fizycznie rozproszonym w tysiącach niezależnych węzłów. Kodowanie "Czerwonych Rzeczy" zapewnia, że nawet jeśli rządowa akcja lub klęska żywiołowa wyłączy połowę sieci, model nadal można zrekonstruować, a agent może nadal funkcjonować. Logika żyje w Sui, pamięć żyje w Walrus, a obie funkcjonują w doskonałej symbiozie.
To rozdzielenie zadań jest cichym geniuszem protokołu. Walrus nie próbuje robić wszystkiego. Nie próbuje być ogólnym poziomem obliczeń. Pozostawia konsensus, płatności i zarządzanie tożsamością blockchainowi Sui. To pozwala Walrusowi być niezwykle lekkim i skupionym. Działa jako wyspecjalizowana usługa, "dysk twardy", który podłącza się do "CPU" Sui. Ta modularność oznacza, że Walrus dziedziczy szybkość i bezpieczeństwo Sui, nie obciążając go. Oznacza to również, że programiści mogą budować aplikacje, które przypominają Web2 szybkie, bogate w media, z ogromną głębokością danych, zachowując jednocześnie bezzaufaną naturę Web3.
Implikacje tej zmiany są głębokie dla koncepcji "zdecentralizowanego frontend'u". W tej chwili, jeśli protokół DeFi jest celem regulatorów, zespół często zmuszony jest do usunięcia strony internetowej. Protokół nadal działa w łańcuchu, ale nikt nie może z niego korzystać, ponieważ interfejs zniknął. Walrus umożliwia hostowanie kodu frontendowego jako zdecentralizowanego obiektu. "Strona Walrus" nie jest serwowana z jednego serwera; jest rekonstruowana na bieżąco z zdecentralizowanej sieci. Nie można jej zlikwidować za pomocą wezwania wysłanego do dostawcy chmury, ponieważ nie ma dostawcy chmury. Jest tylko protokół.
Widok ten również przekształca koncepcję cyfrowej historii. W miarę starzenia się blockchainów ich historia rośnie w ogromne rozmiary. Przechowywanie całej historii transakcji szybkiego łańcucha, takiego jak Sui, staje się obciążeniem dla walidatorów. Walrus działa jako warstwa archiwalna, umożliwiając aktywnym walidatorom pozostanie szczupłymi, podczas gdy historyczne dane są przenoszone do sieci przechowywania, nadal dostępne i weryfikowalne, ale już nie zatykające aktywnego stanu. To zapewnia, że blockchain może pozostać szybki i tani przez dziesięciolecia, a nie załamać się pod własnym ciężarem po kilku latach intensywnej działalności.
Model ekonomiczny wspierający tę infrastrukturę jest równie ważny. Token WAL nie jest tokenem zarządzania szukającym celu; jest to obligacja zasobowa. Aby przechować dane, płacisz w WAL. Aby uruchomić węzeł i zdobyć nagrody, stawiasz WAL. Token reprezentuje prawo do wykorzystania pojemności sieci. Tworzy to bezpośrednią korelację między używaniem sieci a wartością tokena. W miarę jak coraz więcej agentów AI, sieci społecznościowe i projekty archiwalne wrzucają dane do Walrus, popyt na zasób przechowywania rośnie. Przesuwa to przemysł z spekulacji w kierunku ekonomii opartej na użyteczności, gdzie cena tokena jest odzwierciedleniem rzeczywistego PKB sieci, czyli Produktu Krajowego Utrzymania.
Ta zmiana w kierunku wyspecjalizowanej infrastruktury jest znakiem dojrzałości branży. W początkowych dniach próbowaliśmy zmusić jeden blockchain do robienia wszystkiego. Chcieliśmy, aby był bazą danych, komputerem, bankiem i sędzią. Zrozumieliśmy, że to monolityczne podejście prowadzi do zatorów i wysokich opłat. Przyszłość jest modularna. Składa się z wyspecjalizowanych warstw, które robią jedną rzecz doskonale. Walrus jest warstwą przechowywania. To nudna, niewidoczna, przemysłowej jakości betonowa podstawa, na której powstaną wieżowce następnej generacji internetu.
Większość użytkowników nigdy nie będzie bezpośrednio interagować z protokołem Walrus. Nigdy nie będą przesyłać obiektów za pomocą linii poleceń ani obliczać redundancji kodowania erasure swoich zdjęć rodzinnych. Po prostu zauważą, że ich zdecentralizowana sieć społecznościowa ładowana jest natychmiast. Zauważą, że ich ulubiona gra ma bogate, wysokiej jakości zasoby, które nigdy nie znikają. Zauważą, że agent AI, którego zatrudnili, nadal działa pięć lat później, nawet jeśli firma, która go zbudowała, zbankrutowała. Będą cieszyć się korzyściami z prawdziwie trwałego internetu, nie wiedząc nawet o nazwie maszynerii, która go podtrzymuje.

Ta niewidoczność jest ostatecznym celem. Infrastruktura jest skuteczna tylko wtedy, gdy staje się nudna. Nie myślimy o protokołach TCP/IP, które przenoszą nasze e-maile, ani o kablach transoceanicznych, które przenoszą nasze rozmowy głosowe. Po prostu ufamy, że działają. Zbyt długo infrastruktura kryptowalutowa była głośna, droga i krucha. Bawiliśmy się zabawkami. Z nadejściem protokołów takich jak Walrus, w końcu budujemy narzędzia niezbędne dla cyfrowej gospodarki na poziomie cywilizacyjnym.
Przechodzimy od ery sygnalizacji "na łańcuchu" do ery "w sieci" rzeczywistości. Różnica jest subtelna, ale absolutna. "Na łańcuchu" oznacza limit, ograniczenie księgi rachunkowej. "W sieci" oznacza nieograniczoną pojemność, rozproszoną i odporną. To różnica między napisaniem wiadomości w notatniku a nadawaniem jej na częstotliwości, która nigdy nie może być zakłócona.
Jeśli chcemy, aby ten ekosystem przetrwał następne dziesięć lat, musimy przestać udawać, że przechowywanie w chmurze jest wystarczającym rozwiązaniem dla zdecentralizowanych problemów. Musimy uznać, że centralizacja jest systemowym ryzykiem, które rośnie z każdym bajtem danych, które przenosimy do Amazonu lub Google. Mamy technologię, aby to naprawić. Mamy matematykę w "Czerwonych Rzeczach", aby uczynić to efektywnym. Mamy warstwę koordynacyjną w Sui, aby uczynić to bezproblemowym. Wszystko, co pozostaje, to zinternalizować tę zmianę i zacząć budować, jakby trwałość naprawdę miała znaczenie.
Następnym razem, gdy skontaktujesz się z aplikacją zdecentralizowaną, zapytaj siebie, gdzie tak naprawdę żyją dane. Jeśli odpowiedź brzmi "w chmurze", to nie używasz aplikacji zdecentralizowanej; używasz hybrydowego potwora z jednym punktem awarii. Przejście do prawdziwej decentralizacji wymaga od nas zaakceptowania niewidocznych, ciężkich działań protokołów przechowywania. To nie jest efektowna narracja, która napędza bycze rynki, ale to strukturalna integralność, która zapewnia, że wciąż tu jesteśmy, gdy rynek się odwraca.
Może nigdy nie użyję tego bezpośrednio, ale ekosystem nie może się odpowiedzialnie rozwijać bez tego.


