Sensacja! Historia krew i łez starego gracza z rynku kryptowalut: jak handlować, aby nie zostać „pożartym” przez rynek!
Przez lata przetrwałem na rynku kryptowalut, a nawet miałem się wyrzucić! Moje konto spadło z szczytu, a potem jeszcze bardziej, zniszczone, a wtedy nikt nie spał, a ja budziłem się w nocy, by natychmiast spojrzeć na wykresy.
Później zrozumiałem, że problem nie leżał w moim braku wysiłku, ale w tym, że moje podejście do handlu było całkowicie „przeciwko naturze ludzkiej”!
Większość małych inwestorów pada właśnie tutaj: gdy spada, trzyma się, marzy o odzyskaniu strat; gdy rośnie trochę, od razu ucieka, bo się boi, że zysk „zleci”. Ale rynek nie gra według Twojego scenariusza!
Prawdziwy sposób na przeżycie: gdy rynkowy trend jest sprzyjający – trzymaj mocno; gdy sytuacja się psuje – szybko przyjmij stratę!
Zwolnij zyski, by biegły swobodnie, a straty zablokuj w „stalowej klatce”! To nie o bogactwo, ale o to, by nie zostać „wyrzuconym” przez rynek!
Jest też bardzo niedoceniany „kod bogactwa”: objętość! Objętość to „puls rynku”.
Kryptowaluty z malejącą objętością i powolnym wzrostem często mają duże niespodzianki w przyszłości; po przełamaniu kluczowego poziomu przy niskiej objętości, może to być druga szansa do wejścia; gdy objętość rośnie, ale cena się nie rusza – uważaj!
Pozycje to „klucz do życia”! Zbyt wiele aktywów – cała myśl się rozprasza, działania się deformują. Wystarczą dwa lub trzy – więcej nie oznacza rozproszenia ryzyka, tylko rozproszenia Twojego umysłu!
Ostatnia rada: po dużym zysku – odpuść i odpocznij! Najgorszy „sztylet” rynku często spada, gdy właśnie myślisz, że „rozumiesz”!
Rynek zawsze będzie, ale czy przeżyjesz, zależy tylko od tego, czy potrafisz kontrolować te „niespokojne ręce”!