Binance Square

BeInCrypto PL

image
Creator ຢືນຢັນແລ້ວ
🌍 Najnowsze wiadomości i bezstronna analiza w 26 językach!
0 ກໍາລັງຕິດຕາມ
687 ຜູ້ຕິດຕາມ
894 Liked
186 ແບ່ງປັນ
ເນື້ອຫາ
--
Justin Sun chce zapłacić 30 mln USD za godzinę z Elonem Muskiem. Czy krypto skorzysta?Justin Sun ponownie przyciąga uwagę całego rynku kryptowalut. Tym razem stawką jest jedno spotkanie z Elonem Muskiem. Kwota 30 mln USD wywołała poruszenie w świecie technologii i blockchaina. Założyciel TRON znany jest z odważnych i medialnych ruchów. Jego działania często wykraczają poza standardowe ramy branży. Propozycja zapłacenia 30 mln USD za godzinne spotkanie z Elonem Muskiem może mieć znacznie głębsze znaczenie. Justin Sun Elon Musk – strategiczny ruch czy czysty marketing? Wpis Justina Suna o spotkaniu z Elonem Muskkiem błyskawicznie obiegła media społecznościowe oraz platformę X. Dla wielu inwestorów nie jest to jedynie sensacyjny nagłówek. Justin Sun wielokrotnie wykorzystywał głośne wydarzenia do wzmacniania narracji wokół projektu TRON. Na oficjalnym profilu na X, Justin Sun napisał: „Gdybym mógł spędzić godzinę na osobności, rozmawiając z @elonmusk, byłbym skłonny zapłacić mu 30 mln USD.” Elon Musk pozostaje jedną z najbardziej wpływowych postaci globalnej technologii. Jego wypowiedzi już wcześniej poruszały rynki kryptowalut. Dotyczyło to przede wszystkim Bitcoina oraz Dogecoina. Potencjalne spotkanie mogłoby więc sygnalizować nowe kierunki rozwoju. Nie chodzi wyłącznie o rozmowę. Taka deklaracja buduje zainteresowanie inwestorów i mediów branżowych. Ponadto wzmacnia rozpoznawalność ekosystemu TRON. Dla Justina Suna uwaga rynku jest zasobem porównywalnym z kapitałem. Warto zauważyć, że Justin Sun Elon Musk łączy narrację kryptowalut z globalnym światem innowacji. Rynek reaguje na symbole. A Musk jest jednym z najsilniejszych symboli technologicznego wpływu. Potencjalny wpływ na kryptowaluty i sentyment inwestorów Jeżeli spotkanie rzeczywiście dojdzie do skutku, reakcja rynku może być dynamiczna. Inwestorzy często traktują takie wydarzenia jako zapowiedź zmian. Może to dotyczyć adopcji, integracji lub nowych inicjatyw technologicznych. Tymczasem TRON mógłby zyskać na wiarygodności w oczach kapitału instytucjonalnego. Jednocześnie cały segment altcoinów mógłby odczuć poprawę sentymentu. Takie impulsy są szczególnie istotne w okresach niepewności rynkowej. Z drugiej strony, brak konkretnych efektów mógłby szybko ostudzić emocje. Historia rynku kryptowalut pokazuje, że hype bez fundamentów działa krótkoterminowo. Dlatego ostrożność pozostaje kluczowa. Niemniej jednak, nie można ignorować faktu, że spotkanie Justina Suna z Elonem Muskiem w przyszłości może wzmocnić narrację o wchodzeniu kryptowalut do głównego nurtu finansów. To proces długoterminowy, lecz strategicznie istotny. Oferta 30 mln USD to coś więcej niż medialna prowokacja. To precyzyjny sygnał wysłany do rynku kryptowalut. Pokazuje, jak dużą rolę odgrywa dziś wpływ i narracja. Niezależnie od finału, ruch Justina Suna już teraz zapisał się w historii branży. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Justin Sun chce zapłacić 30 mln USD za godzinę z Elonem Muskiem. Czy krypto skorzysta?

Justin Sun ponownie przyciąga uwagę całego rynku kryptowalut. Tym razem stawką jest jedno spotkanie z Elonem Muskiem. Kwota 30 mln USD wywołała poruszenie w świecie technologii i blockchaina.

Założyciel TRON znany jest z odważnych i medialnych ruchów. Jego działania często wykraczają poza standardowe ramy branży. Propozycja zapłacenia 30 mln USD za godzinne spotkanie z Elonem Muskiem może mieć znacznie głębsze znaczenie.

Justin Sun Elon Musk – strategiczny ruch czy czysty marketing?

Wpis Justina Suna o spotkaniu z Elonem Muskkiem błyskawicznie obiegła media społecznościowe oraz platformę X. Dla wielu inwestorów nie jest to jedynie sensacyjny nagłówek. Justin Sun wielokrotnie wykorzystywał głośne wydarzenia do wzmacniania narracji wokół projektu TRON. Na oficjalnym profilu na X, Justin Sun napisał:

„Gdybym mógł spędzić godzinę na osobności, rozmawiając z @elonmusk, byłbym skłonny zapłacić mu 30 mln USD.”

Elon Musk pozostaje jedną z najbardziej wpływowych postaci globalnej technologii. Jego wypowiedzi już wcześniej poruszały rynki kryptowalut. Dotyczyło to przede wszystkim Bitcoina oraz Dogecoina. Potencjalne spotkanie mogłoby więc sygnalizować nowe kierunki rozwoju.

Nie chodzi wyłącznie o rozmowę. Taka deklaracja buduje zainteresowanie inwestorów i mediów branżowych. Ponadto wzmacnia rozpoznawalność ekosystemu TRON. Dla Justina Suna uwaga rynku jest zasobem porównywalnym z kapitałem.

Warto zauważyć, że Justin Sun Elon Musk łączy narrację kryptowalut z globalnym światem innowacji. Rynek reaguje na symbole. A Musk jest jednym z najsilniejszych symboli technologicznego wpływu.

Potencjalny wpływ na kryptowaluty i sentyment inwestorów

Jeżeli spotkanie rzeczywiście dojdzie do skutku, reakcja rynku może być dynamiczna. Inwestorzy często traktują takie wydarzenia jako zapowiedź zmian. Może to dotyczyć adopcji, integracji lub nowych inicjatyw technologicznych.

Tymczasem TRON mógłby zyskać na wiarygodności w oczach kapitału instytucjonalnego. Jednocześnie cały segment altcoinów mógłby odczuć poprawę sentymentu. Takie impulsy są szczególnie istotne w okresach niepewności rynkowej.

Z drugiej strony, brak konkretnych efektów mógłby szybko ostudzić emocje. Historia rynku kryptowalut pokazuje, że hype bez fundamentów działa krótkoterminowo. Dlatego ostrożność pozostaje kluczowa.

Niemniej jednak, nie można ignorować faktu, że spotkanie Justina Suna z Elonem Muskiem w przyszłości może wzmocnić narrację o wchodzeniu kryptowalut do głównego nurtu finansów. To proces długoterminowy, lecz strategicznie istotny.

Oferta 30 mln USD to coś więcej niż medialna prowokacja. To precyzyjny sygnał wysłany do rynku kryptowalut. Pokazuje, jak dużą rolę odgrywa dziś wpływ i narracja. Niezależnie od finału, ruch Justina Suna już teraz zapisał się w historii branży.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
W końcu fundusze ETF Bitcoin na plusie. Czy rynek pójdzie za ciosem?Cena Bitcoin wykazuje łagodną presję spadkową w ostatnich sesjach, ponieważ globalne rynki pozostają niepewne, a inwestorzy przyjmują ostrożne podejście. BTC zmaga się ze zbudowaniem silnego impulsu wzrostowego, jednak spadki są ograniczone. Warto zauważyć, że silny popyt na spotowe ETF-y Bitcoin sugeruje, że następuje zmiana nastawienia inwestorów na bardziej konstruktywne. Bitcoin sygnalizuje sygnał kupna Spotowe ETF-y Bitcoin zanotowały napływy o wartości 1,42 mld USD w ciągu ostatniego tygodnia, co stanowi najwyższy tygodniowy wynik od trzech miesięcy. Ten wzrost odzwierciedla odnowione zainteresowanie instytucji w okresie ograniczonych ruchów cenowych. Ostatni podobny skok napływów miał miejsce w październiku 2025 roku, gdy ETF-y przyciągnęły 2,71 mld USD. Takie napływy często sygnalizują rosnące zaufanie inwestorów. Kapitał wpływający do ETF-ów zwykle wskazuje na pozycjonowanie długoterminowe zamiast krótkoterminowej spekulacji. Tymczasem aktualny trend sugeruje, że uczestnicy rynku oczekują wzrostu ceny Bitcoina. To zdecydowanie wzmacnia bycze nastroje mimo krótkoterminowej zmienności i mieszanych sygnałów makroekonomicznych. Spotowe ETF-y Bitcoin. Źródło: SoSoValue W dodatku wskaźniki makro również wspierają konstruktywne nastawienie. Dla przykładu wskaźnik Pi Cycle Top, historyczna miara przegrzania rynku Bitcoina, obecnie się rozbiega. To narzędzie porównuje 111-dniową prostą średnią kroczącą z 2×365-dniową średnią kroczącą, aby identyfikować szczyty cyklu. Obecnie te średnie oddalają się od siebie zamiast zbiegać. To oddzielenie wskazuje, że rynek nie jest przegrzany. Historycznie takie warunki odpowiadają niskim ryzykom lub fazom wczesnej/mocnej hossy. Ponadto, sygnał ten wyraźnie kontrastuje z typowymi warunkami sprzedaży, wzmacniając aktualny sygnał kupna. Wskaźnik Pi Cycle Top dla Bitcoina. Źródło: Glassnode Cena BTC może nie doświadczyć korekty Cena króla kryptowalut znajduje się w okolicach 95 173 USD w chwili pisania tekstu, utrzymując się powyżej kluczowego poziomu 95 000 USD. Strefa ta pozostaje silna mimo wielokrotnych testów, co sugeruje aktywność kupujących. W tym kontekście, utrzymujące się napływy do ETF-ów mogą zapewnić popyt potrzebny do wybicia ceny z tej konsolidacji. Jeśli bycza determinacja się utrzyma, BTC może ruszyć w kierunku 98 000 USD. Taki ruch pozwoli Bitcoinowi odzyskać 200-dniową wykładniczą średnią kroczącą w rejonie 95 986 USD. Co więcej, pokonanie tego poziomu przywróciłoby byczą dynamikę oraz wzmocniłoby argumenty za próbą przebicia psychologicznej bariery 100 000 USD. Wykres 12-godzinny i analiza ceny Bitcoina. Źródło: TradingView Jednak istnieją zagrożenia nieudanego przebicia wspomnianych poziomów. Jeśli nastroje inwestorów się zmienią lub spotowe ETF-y zaczną notować odpływy, bycza struktura może znacznie się osłabić. W takim wypadku Bitcoin może stracić wsparcie na poziomie 95 000 USD. Wyłamanie się ceny z tego poziomu otworzy drogę do spadków w rejonie 93 471 USD, sygnalizując odnowioną presję spadkową. Niemniej jednak napływy do spotowych ETF-ów Bitcoina sugerują, że instytucjonalny kapitał zaczyna ponownie odgrywać kluczową rolę na rynku. Najbliższe sesje pokażą, czy to wsparcie wystarczy, aby Bitcoin wyszedł z konsolidacji i potwierdził powrót silniejszego trendu wzrostowego. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

W końcu fundusze ETF Bitcoin na plusie. Czy rynek pójdzie za ciosem?

Cena Bitcoin wykazuje łagodną presję spadkową w ostatnich sesjach, ponieważ globalne rynki pozostają niepewne, a inwestorzy przyjmują ostrożne podejście. BTC zmaga się ze zbudowaniem silnego impulsu wzrostowego, jednak spadki są ograniczone.

Warto zauważyć, że silny popyt na spotowe ETF-y Bitcoin sugeruje, że następuje zmiana nastawienia inwestorów na bardziej konstruktywne.

Bitcoin sygnalizuje sygnał kupna

Spotowe ETF-y Bitcoin zanotowały napływy o wartości 1,42 mld USD w ciągu ostatniego tygodnia, co stanowi najwyższy tygodniowy wynik od trzech miesięcy. Ten wzrost odzwierciedla odnowione zainteresowanie instytucji w okresie ograniczonych ruchów cenowych. Ostatni podobny skok napływów miał miejsce w październiku 2025 roku, gdy ETF-y przyciągnęły 2,71 mld USD.

Takie napływy często sygnalizują rosnące zaufanie inwestorów. Kapitał wpływający do ETF-ów zwykle wskazuje na pozycjonowanie długoterminowe zamiast krótkoterminowej spekulacji. Tymczasem aktualny trend sugeruje, że uczestnicy rynku oczekują wzrostu ceny Bitcoina. To zdecydowanie wzmacnia bycze nastroje mimo krótkoterminowej zmienności i mieszanych sygnałów makroekonomicznych.

Spotowe ETF-y Bitcoin. Źródło: SoSoValue

W dodatku wskaźniki makro również wspierają konstruktywne nastawienie. Dla przykładu wskaźnik Pi Cycle Top, historyczna miara przegrzania rynku Bitcoina, obecnie się rozbiega. To narzędzie porównuje 111-dniową prostą średnią kroczącą z 2×365-dniową średnią kroczącą, aby identyfikować szczyty cyklu.

Obecnie te średnie oddalają się od siebie zamiast zbiegać. To oddzielenie wskazuje, że rynek nie jest przegrzany. Historycznie takie warunki odpowiadają niskim ryzykom lub fazom wczesnej/mocnej hossy. Ponadto, sygnał ten wyraźnie kontrastuje z typowymi warunkami sprzedaży, wzmacniając aktualny sygnał kupna.

Wskaźnik Pi Cycle Top dla Bitcoina. Źródło: Glassnode Cena BTC może nie doświadczyć korekty

Cena króla kryptowalut znajduje się w okolicach 95 173 USD w chwili pisania tekstu, utrzymując się powyżej kluczowego poziomu 95 000 USD. Strefa ta pozostaje silna mimo wielokrotnych testów, co sugeruje aktywność kupujących. W tym kontekście, utrzymujące się napływy do ETF-ów mogą zapewnić popyt potrzebny do wybicia ceny z tej konsolidacji.

Jeśli bycza determinacja się utrzyma, BTC może ruszyć w kierunku 98 000 USD. Taki ruch pozwoli Bitcoinowi odzyskać 200-dniową wykładniczą średnią kroczącą w rejonie 95 986 USD. Co więcej, pokonanie tego poziomu przywróciłoby byczą dynamikę oraz wzmocniłoby argumenty za próbą przebicia psychologicznej bariery 100 000 USD.

Wykres 12-godzinny i analiza ceny Bitcoina. Źródło: TradingView

Jednak istnieją zagrożenia nieudanego przebicia wspomnianych poziomów. Jeśli nastroje inwestorów się zmienią lub spotowe ETF-y zaczną notować odpływy, bycza struktura może znacznie się osłabić. W takim wypadku Bitcoin może stracić wsparcie na poziomie 95 000 USD. Wyłamanie się ceny z tego poziomu otworzy drogę do spadków w rejonie 93 471 USD, sygnalizując odnowioną presję spadkową.

Niemniej jednak napływy do spotowych ETF-ów Bitcoina sugerują, że instytucjonalny kapitał zaczyna ponownie odgrywać kluczową rolę na rynku. Najbliższe sesje pokażą, czy to wsparcie wystarczy, aby Bitcoin wyszedł z konsolidacji i potwierdził powrót silniejszego trendu wzrostowego.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Cena Bitcoina jest zależna od tych wskaźników. 98 000 USD to kluczowy poziom?Rynek kryptowalut stoi na rozdrożu, a inwestorzy obserwują analogie do krachu z 2022 roku. Jednocześnie potężny strumień pieniędzy płynie do funduszy ETF, a analitycy wskazują, od czego może zależeć cena Bitcoina. Dlatego Belee – analityk z kanału Świat Krypto – bierze pod lupę kluczowe wskaźniki. Na szczęście historia nie zawsze się powtarza. Cena Bitcoina na rozdrożu Popularny kanał Świat Krypto w swojej najnowszej analizie rzuca światło na niepokojącą sytuację techniczną Bitcoina. Wykres głównej kryptowaluty maluje obraz łudząco podobny do tego, który inwestorzy widzieli cztery lata temu. Bitcoin niemal idealnie kopiuje strukturę, która poprzedziła gwałtowne załamanie rynku w 2022 roku. Wówczas po ustanowieniu wyższych szczytów rynek wszedł w fazę korekty, formując klasyczną „flagę niedźwiedzią”. Obecnie widzimy to samo: po lokalnych wzrostach następuje konsolidacja, która – jeśli historia się powtórzy – może zakończyć się dynamicznym wybiciem dołem i głęboką przeceną, podobnie jak miało to miejsce przy spadku o blisko 68% cztery lata temu. Podobieństwo wykresów Bitcoina z 2022 i 2026. Źródło: youtube.com Sygnałem alarmowym jest również zachowanie wskaźnika siły względnej (RSI). Na wykresie tygodniowym widoczna jest wyraźna dywergencja niedźwiedzia: podczas gdy cena Bitcoina rysowała coraz wyższe wierzchołki, wskaźnik RSI notował szczyty coraz niższe. Taka rozbieżność w analizie technicznej zazwyczaj zwiastuje wyczerpanie impetu wzrostowego i nadchodzące odwrócenie trendu. Centralnym punktem walki byków z niedźwiedziami stała się 50-tygodniowa średnia krocząca. W poprzednich cyklach hossy linia ta pełniła funkcję „podłogi”, od której kurs regularnie się odbijał. Obecnie jednak cena spadła poniżej tego poziomu, zamieniając potężne wsparcie w silny opór. Mimo technicznych ostrzeżeń, fundamenty rynku wysyłają sygnały zakupowe. W centrum uwagi znajduje się konkretna liczba: 98 365 USD. To średnia cena zakupu dla inwestorów krótkoterminowych. Czyli tych, trzymających aktywa poniżej 155 dni. Obecnie ta grupa znajduje się “pod wodą”, co rodzi strach. Risk Indicator. Źródło: youtube.com Jeśli jednak byki zdołają wypchnąć kurs powyżej tego poziomu, psychologia tłumu ulegnie diametralnej zmianie. Gdy portfele “świeżych” graczy zaświecą na zielono, zniknie presja sprzedażowa, a w jej miejsce pojawi się chciwość napędzająca cenę Bitcoina.   ETF-y na ratunek? Optymizm budzą również twarde dane o przepływach kapitału. Wielkie instytucje finansowe wracają do gry z impetem. Tylko w ostatnim tygodniu fundusze ETF skupiły Bitcoiny o wartości ponad 1,4 miliarda dolarów, co stanowi najlepszy wynik od października ubiegłego roku. Rynkowe stopy procentowe w USA ustabilizowały się, co sprawia, że wolna gotówka znów szuka drogi do ryzykownych aktywów, zamiast leżeć bezczynnie na kontach. Fundusze hedgingowe chętniej angażują się w strategie typu basis trading, co dodatkowo zwiększa płynność rynku.   Cena Bitcoina to także kalendarz polityczny. Rok 2026 to rok wyborczy w USA. W listopadzie Amerykanie wybiorą nowy Kongres, co zmusi polityków obu partii do walki o głosy wyborców. Historia pokazuje, że okresy przedwyborcze sprzyjają rynkom finansowym. Obietnice ulg podatkowych czy ułatwień kredytowych sprawiają, że w kieszeniach obywateli zostaje więcej środków, które często trafiają na giełdy. Choć geopolityka i nieprzewidywalność prezydenta Trumpa wciąż stanowią ryzyko, decydujące starcie rozegra się na wykresach w najbliższych dniach. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Cena Bitcoina jest zależna od tych wskaźników. 98 000 USD to kluczowy poziom?

Rynek kryptowalut stoi na rozdrożu, a inwestorzy obserwują analogie do krachu z 2022 roku. Jednocześnie potężny strumień pieniędzy płynie do funduszy ETF, a analitycy wskazują, od czego może zależeć cena Bitcoina. Dlatego Belee – analityk z kanału Świat Krypto – bierze pod lupę kluczowe wskaźniki.

Na szczęście historia nie zawsze się powtarza.

Cena Bitcoina na rozdrożu

Popularny kanał Świat Krypto w swojej najnowszej analizie rzuca światło na niepokojącą sytuację techniczną Bitcoina. Wykres głównej kryptowaluty maluje obraz łudząco podobny do tego, który inwestorzy widzieli cztery lata temu.

Bitcoin niemal idealnie kopiuje strukturę, która poprzedziła gwałtowne załamanie rynku w 2022 roku. Wówczas po ustanowieniu wyższych szczytów rynek wszedł w fazę korekty, formując klasyczną „flagę niedźwiedzią”. Obecnie widzimy to samo: po lokalnych wzrostach następuje konsolidacja, która – jeśli historia się powtórzy – może zakończyć się dynamicznym wybiciem dołem i głęboką przeceną, podobnie jak miało to miejsce przy spadku o blisko 68% cztery lata temu.

Podobieństwo wykresów Bitcoina z 2022 i 2026. Źródło: youtube.com

Sygnałem alarmowym jest również zachowanie wskaźnika siły względnej (RSI). Na wykresie tygodniowym widoczna jest wyraźna dywergencja niedźwiedzia: podczas gdy cena Bitcoina rysowała coraz wyższe wierzchołki, wskaźnik RSI notował szczyty coraz niższe. Taka rozbieżność w analizie technicznej zazwyczaj zwiastuje wyczerpanie impetu wzrostowego i nadchodzące odwrócenie trendu.

Centralnym punktem walki byków z niedźwiedziami stała się 50-tygodniowa średnia krocząca. W poprzednich cyklach hossy linia ta pełniła funkcję „podłogi”, od której kurs regularnie się odbijał. Obecnie jednak cena spadła poniżej tego poziomu, zamieniając potężne wsparcie w silny opór.

Mimo technicznych ostrzeżeń, fundamenty rynku wysyłają sygnały zakupowe. W centrum uwagi znajduje się konkretna liczba: 98 365 USD. To średnia cena zakupu dla inwestorów krótkoterminowych. Czyli tych, trzymających aktywa poniżej 155 dni. Obecnie ta grupa znajduje się “pod wodą”, co rodzi strach.

Risk Indicator. Źródło: youtube.com

Jeśli jednak byki zdołają wypchnąć kurs powyżej tego poziomu, psychologia tłumu ulegnie diametralnej zmianie. Gdy portfele “świeżych” graczy zaświecą na zielono, zniknie presja sprzedażowa, a w jej miejsce pojawi się chciwość napędzająca cenę Bitcoina.  

ETF-y na ratunek?

Optymizm budzą również twarde dane o przepływach kapitału. Wielkie instytucje finansowe wracają do gry z impetem. Tylko w ostatnim tygodniu fundusze ETF skupiły Bitcoiny o wartości ponad 1,4 miliarda dolarów, co stanowi najlepszy wynik od października ubiegłego roku.

Rynkowe stopy procentowe w USA ustabilizowały się, co sprawia, że wolna gotówka znów szuka drogi do ryzykownych aktywów, zamiast leżeć bezczynnie na kontach. Fundusze hedgingowe chętniej angażują się w strategie typu basis trading, co dodatkowo zwiększa płynność rynku.  

Cena Bitcoina to także kalendarz polityczny. Rok 2026 to rok wyborczy w USA. W listopadzie Amerykanie wybiorą nowy Kongres, co zmusi polityków obu partii do walki o głosy wyborców.

Historia pokazuje, że okresy przedwyborcze sprzyjają rynkom finansowym. Obietnice ulg podatkowych czy ułatwień kredytowych sprawiają, że w kieszeniach obywateli zostaje więcej środków, które często trafiają na giełdy. Choć geopolityka i nieprzewidywalność prezydenta Trumpa wciąż stanowią ryzyko, decydujące starcie rozegra się na wykresach w najbliższych dniach.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
USA potrzebuje rezerwy Bitcoinów, ale Trump chce teraz GrenlandięGrenlandia wraca do globalnej debaty, gdy USA dyskutują o bezpieczeństwie, pieniądzu i geopolityce. Jednocześnie Bitcoin zyskuje na znaczeniu jako strategiczne aktywo państwowe. W tym kontekście wypowiedzi Freda Thiela oraz działania Donalda Trumpa tworzą zaskakująco spójną narrację o władzy, kontroli i przyszłości świata. Rynek finansowy coraz częściej łączy kryptowaluty z geopolityką oraz bezpieczeństwem państwowym. Bitcoin jako odpowiedź na globalną płynność i niepewność Fred Thiel w rozmowie dla CNBC wyjaśnia, że Bitcoin korzysta dziś głównie z globalnej płynności. Rządy, w tym USA, obniżają stopy procentowe, a inne kraje robią podobnie. W efekcie kapitał szuka bezpiecznego miejsca, dlatego Bitcoin ponownie przyciąga uwagę inwestorów. Jednocześnie ten proces wzmacnia narrację o BTC jako cyfrowym odpowiedniku złota. Według Thiela Bitcoin działa w dwóch światach jednocześnie. W krajach rozwiniętych pełni rolę magazynu wartości oraz aktywa inwestycyjnego. Banki oraz instytucje tradycyjne coraz częściej wchodzą na rynek kryptowalut. To pokazuje, że Bitcoin przestał być niszowym eksperymentem technologicznym. Z kolei w krajach rozwijających się Bitcoin chroni oszczędności przed dewaluacją walut. Iran, Turcja oraz Wenezuela to tylko kilka przykładów. Ludzie wybierają BTC, ponieważ lokalne waluty tracą wartość. W ten sposób Bitcoin staje się globalnym zabezpieczeniem finansowym. Dlaczego Bitcoin różni się od innych kryptowalut Thiel porównuje Bitcoina do złota, ale podkreśla jego wyjątkowe cechy. Przede wszystkim nikt nie kontroluje centralnie protokołu BTC. Żaden rząd ani fundacja nie może go jednostronnie zmienić. To buduje zaufanie użytkowników na całym świecie. W przeciwieństwie do Ethereum, Bitcoin nie ma organu decyzyjnego wpływającego na aktualizacje. Ethereum Foundation oraz inne podmioty mają realny wpływ na rozwój sieci. Bitcoin natomiast działa jak internet, który pozostaje stabilny mimo upływu lat. Wiele węzłów nadal używa protokołów TCP/IPv4. Ta stabilność ma ogromne znaczenie dla inwestorów długoterminowych. Bitcoin nie próbuje być platformą aplikacyjną ani siecią programowalną. Jego celem od początku było bezpieczne przechowywanie i przesyłanie wartości. Właśnie dlatego prostota okazuje się jego największą siłą: “USA potrzebują strategicznej strategicznej rezerwy Bitcoina.” Po tym stwierdzeniu Thiel jasno pokazuje, że Bitcoin wykracza poza spekulację. W kolejnej wypowiedzi podkreśla, że BTC ma znaczenie państwowe. Jego zdaniem rezerwa Bitcoina zwiększyłaby bezpieczeństwo finansowe USA. To porównanie do złota w rezerwach banków centralnych nie jest przypadkowe. Regulacje, Clarity Act i status Bitcoina Thiel uważa, że Bitcoin od dawna jest traktowany jako commodity. Nie spełnia kryteriów testu Howeya, ponieważ nie ma centralnej kontroli. Nie zależy też od działań jednej organizacji. Dlatego nowe regulacje nie uderzają bezpośrednio w BTC. Clarity Act wprowadza jasny podział kompetencji między SEC i CFTC. To ważne dla stablecoinów, tokenizacji oraz nowych projektów. Bitcoin jednak pozostaje poza tym sporem regulacyjnym. Jego status jako towaru jest ugruntowany i stabilny. Dla rynku to ogromna zaleta. Inwestor wie, że BTC nie zostanie nagle uznany za papier wartościowy. Dzięki temu instytucje czują się bezpieczniej. To kolejny argument za tym, że Bitcoin pełni funkcję cyfrowego złota. Warto zapamiętać kilka kluczowych powodów, dla których Bitcoin radzi sobie dobrze: korzysta z globalnej płynności, ma ugruntowany status commodity, nie podlega centralnej kontroli, działa jako zabezpieczenie w krajach rozwijających się. Te elementy razem budują długoterminową narrację wzrostową. Grenlandia jako nowy punkt zapalny w geopolityce W tym samym czasie Donald Trump ponownie kieruje uwagę świata na Grenlandię. Twierdzi, że pokój globalny jest zagrożony właśnie w tym regionie. Według niego Chiny oraz Rosja chcą przejąć to terytorium. Dania, jego zdaniem, nie potrafi skutecznie się bronić. Trump ironicznie stwierdził, że Duńczycy mają jedynie „dwa psie sanie” jako ochronę. Oskarżył także Wielką Brytanię, Francję oraz Niemcy o tajemnicze wizyty na Grenlandii. Te działania nazwał bardzo niebezpieczną grą. W efekcie napięcie dyplomatyczne szybko wzrosło. W odpowiedzi Trump zapowiedział cła na import do USA. Od 1 lutego 2026 roku kraje takie jak Dania, Szwecja czy Wielka Brytania zapłacą 10%. Od 1 czerwca 2026 roku stawka wzrośnie do 25%. Warunkiem zniesienia ceł ma być zgoda na „całkowity zakup Grenlandii”. Amanda Akass zauważa, że europejskie rządy znalazły się w trudnej sytuacji. Z jednej strony chcą utrzymać dobre relacje z USA. Z drugiej muszą bronić NATO oraz Danii. Grenlandia podkreśla, że jej przyszłość zależy od mieszkańców, a nie Waszyngtonu. Dlaczego Trump naciska akurat teraz? Według niego Grenlandia jest kluczowa dla systemu obrony rakietowej. USA już mają prawo stacjonować tam wojska, jednak Trump chce pełnej kontroli. Komentatorzy ostrzegają, że taka polityka może osłabić NATO. Jednocześnie pokazuje, jak silnie geopolityka wpływa na rynki, w tym Bitcoina. Czy te dwa tematy się łączą? Tak, ponieważ oba dotyczą suwerenności i bezpieczeństwa. Bitcoin daje niezależność finansową, a Grenlandia strategiczną kontrolę militarną. Dlatego oba wątki pojawiają się dziś w jednej narracji. Świat wchodzi w etap, gdzie pieniądz i terytorium znów decydują o władzy. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

USA potrzebuje rezerwy Bitcoinów, ale Trump chce teraz Grenlandię

Grenlandia wraca do globalnej debaty, gdy USA dyskutują o bezpieczeństwie, pieniądzu i geopolityce. Jednocześnie Bitcoin zyskuje na znaczeniu jako strategiczne aktywo państwowe. W tym kontekście wypowiedzi Freda Thiela oraz działania Donalda Trumpa tworzą zaskakująco spójną narrację o władzy, kontroli i przyszłości świata.

Rynek finansowy coraz częściej łączy kryptowaluty z geopolityką oraz bezpieczeństwem państwowym.

Bitcoin jako odpowiedź na globalną płynność i niepewność

Fred Thiel w rozmowie dla CNBC wyjaśnia, że Bitcoin korzysta dziś głównie z globalnej płynności. Rządy, w tym USA, obniżają stopy procentowe, a inne kraje robią podobnie. W efekcie kapitał szuka bezpiecznego miejsca, dlatego Bitcoin ponownie przyciąga uwagę inwestorów. Jednocześnie ten proces wzmacnia narrację o BTC jako cyfrowym odpowiedniku złota.

Według Thiela Bitcoin działa w dwóch światach jednocześnie. W krajach rozwiniętych pełni rolę magazynu wartości oraz aktywa inwestycyjnego. Banki oraz instytucje tradycyjne coraz częściej wchodzą na rynek kryptowalut. To pokazuje, że Bitcoin przestał być niszowym eksperymentem technologicznym.

Z kolei w krajach rozwijających się Bitcoin chroni oszczędności przed dewaluacją walut. Iran, Turcja oraz Wenezuela to tylko kilka przykładów. Ludzie wybierają BTC, ponieważ lokalne waluty tracą wartość. W ten sposób Bitcoin staje się globalnym zabezpieczeniem finansowym.

Dlaczego Bitcoin różni się od innych kryptowalut

Thiel porównuje Bitcoina do złota, ale podkreśla jego wyjątkowe cechy. Przede wszystkim nikt nie kontroluje centralnie protokołu BTC. Żaden rząd ani fundacja nie może go jednostronnie zmienić. To buduje zaufanie użytkowników na całym świecie.

W przeciwieństwie do Ethereum, Bitcoin nie ma organu decyzyjnego wpływającego na aktualizacje. Ethereum Foundation oraz inne podmioty mają realny wpływ na rozwój sieci. Bitcoin natomiast działa jak internet, który pozostaje stabilny mimo upływu lat. Wiele węzłów nadal używa protokołów TCP/IPv4.

Ta stabilność ma ogromne znaczenie dla inwestorów długoterminowych. Bitcoin nie próbuje być platformą aplikacyjną ani siecią programowalną. Jego celem od początku było bezpieczne przechowywanie i przesyłanie wartości. Właśnie dlatego prostota okazuje się jego największą siłą:

“USA potrzebują strategicznej strategicznej rezerwy Bitcoina.”

Po tym stwierdzeniu Thiel jasno pokazuje, że Bitcoin wykracza poza spekulację. W kolejnej wypowiedzi podkreśla, że BTC ma znaczenie państwowe. Jego zdaniem rezerwa Bitcoina zwiększyłaby bezpieczeństwo finansowe USA. To porównanie do złota w rezerwach banków centralnych nie jest przypadkowe.

Regulacje, Clarity Act i status Bitcoina

Thiel uważa, że Bitcoin od dawna jest traktowany jako commodity. Nie spełnia kryteriów testu Howeya, ponieważ nie ma centralnej kontroli. Nie zależy też od działań jednej organizacji. Dlatego nowe regulacje nie uderzają bezpośrednio w BTC.

Clarity Act wprowadza jasny podział kompetencji między SEC i CFTC. To ważne dla stablecoinów, tokenizacji oraz nowych projektów. Bitcoin jednak pozostaje poza tym sporem regulacyjnym. Jego status jako towaru jest ugruntowany i stabilny.

Dla rynku to ogromna zaleta. Inwestor wie, że BTC nie zostanie nagle uznany za papier wartościowy. Dzięki temu instytucje czują się bezpieczniej. To kolejny argument za tym, że Bitcoin pełni funkcję cyfrowego złota.

Warto zapamiętać kilka kluczowych powodów, dla których Bitcoin radzi sobie dobrze:

korzysta z globalnej płynności,

ma ugruntowany status commodity,

nie podlega centralnej kontroli,

działa jako zabezpieczenie w krajach rozwijających się.

Te elementy razem budują długoterminową narrację wzrostową.

Grenlandia jako nowy punkt zapalny w geopolityce

W tym samym czasie Donald Trump ponownie kieruje uwagę świata na Grenlandię. Twierdzi, że pokój globalny jest zagrożony właśnie w tym regionie. Według niego Chiny oraz Rosja chcą przejąć to terytorium. Dania, jego zdaniem, nie potrafi skutecznie się bronić.

Trump ironicznie stwierdził, że Duńczycy mają jedynie „dwa psie sanie” jako ochronę. Oskarżył także Wielką Brytanię, Francję oraz Niemcy o tajemnicze wizyty na Grenlandii. Te działania nazwał bardzo niebezpieczną grą. W efekcie napięcie dyplomatyczne szybko wzrosło.

W odpowiedzi Trump zapowiedział cła na import do USA. Od 1 lutego 2026 roku kraje takie jak Dania, Szwecja czy Wielka Brytania zapłacą 10%. Od 1 czerwca 2026 roku stawka wzrośnie do 25%. Warunkiem zniesienia ceł ma być zgoda na „całkowity zakup Grenlandii”.

Amanda Akass zauważa, że europejskie rządy znalazły się w trudnej sytuacji. Z jednej strony chcą utrzymać dobre relacje z USA. Z drugiej muszą bronić NATO oraz Danii. Grenlandia podkreśla, że jej przyszłość zależy od mieszkańców, a nie Waszyngtonu.

Dlaczego Trump naciska akurat teraz? Według niego Grenlandia jest kluczowa dla systemu obrony rakietowej. USA już mają prawo stacjonować tam wojska, jednak Trump chce pełnej kontroli. Komentatorzy ostrzegają, że taka polityka może osłabić NATO. Jednocześnie pokazuje, jak silnie geopolityka wpływa na rynki, w tym Bitcoina.

Czy te dwa tematy się łączą? Tak, ponieważ oba dotyczą suwerenności i bezpieczeństwa. Bitcoin daje niezależność finansową, a Grenlandia strategiczną kontrolę militarną. Dlatego oba wątki pojawiają się dziś w jednej narracji. Świat wchodzi w etap, gdzie pieniądz i terytorium znów decydują o władzy.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Solana: Sieć przyciąga miliony, ale dane wprost mówią o nadchodzącej korekcie o 9,5%Solana mierzy się z wewnętrznym paradoksem, który może zakończyć jej hossę. Podczas gdy sieć bije rekordy, przyciągając ponad 8 milionów nowych adresów w ciągu doby, wewnętrzne dane on-chain krzyczą o alarmie. Długoterminowi posiadacze zaczynają wycofywać kapitał, a na wykresie formuje się niebezpieczny, wzrostowy klin.  Ta niedźwiedzia formacja techniczna zapowiada potencjalną korektę sięgającą nawet 9,5%, co może zepchnąć cenę SOL w okolice 129 USD. Nagły rozdźwięk między masową adopcją a uciekającym zaufaniem stawia pod znakiem zapytania, czy imponujący wzrost Solana jest w stanie przetrwać własny sukces. Przeciwności posiadaczy Solana Dane on-chain pokazują mocny rozwój sieci. Od początku miesiąca liczba adresów przeprowadzających transakcje w sieci Solana gwałtownie wzrosła. W szczytowym momencie ponad 8 mln nowych adresów dołączyło do sieci w ciągu jednej doby. Ten wzrost oznacza duży popyt na SOL. Nowe adresy zwykle wnoszą świeży kapitał, zwiększając płynność i użycie sieci. W związku z tym, taki rozwój świadczy o rosnącym zainteresowaniu ekosystemem Solana, napędzanym przez DeFi, memecoiny i wysokowydajne aplikacje. Nowe adresy Solana. Źródło: Glassnode Mimo rosnącej adopcji sieci, dynamika makro pokazuje inny obraz. Dane on-chain o zmianie pozycji na giełdach wskazują, że obecni posiadacze mają większy wpływ na ruchy ceny. Popyt zakupowy ze strony długoterminowych uczestników osłabł, niwelując wpływ nowego kapitału. Tymczasem, gdy popyt słabnie, wówczas zaczyna dominować podaż. Ten zwrot sugeruje, że dotychczasowi posiadacze SOL ograniczają ekspozycję lub szykują się do sprzedaży. Dodatkowo, gdy podaż z wcześniejszych emisji przewyższa nowy popyt, kurs zwykle słabnie, co zwiększa ryzyko przełamania ceny w dół z obecnej struktury. Zmiana pozycji giełdowych SOL. Źródło: Glassnode Czy cena altcoina czeka na korektę? Cena Solana oscyluje obecnie w okolicy 143 USD, poruszając się w klinie wzrostowym utworzonym w ostatnich dniach. Ta niedźwiedzia formacja sugeruje możliwy spadek o 9,5%. To wyznacza cel spadkowy w okolicy 129 USD, oczywiście jeśli struktura wyłamie się w dół. Tymczasem przewidywany spadek pokrywa się ze słabnącymi wskaźnikami dynamiki. Potwierdzone wyłamanie ceny altcoina może zepchnąć go początkowo w okolice 136 USD. Utrata tego wsparcia otwiera drogę do 130 USD, gdzie kupujący mogą próbować ustabilizować kurs w warunkach większej ostrożności uczestników rynku. Wykres 2-dniowy i analiza ceny SOL. Źródło: TradingView Z drugiej strony, taki niedźwiedzi scenariusz nie jest przesądzony. Jeśli nastroje inwestorów się poprawią, a presja podaży osłabnie, SOL może odbić od dolnej linii klina. W rezultacie, wybicie powyżej 146 USD będzie sygnałem nowej siły, która może uratować cenę altcoina przed korektą. Dalsze wzrosty mogą poprowadzić cenę Solana w kierunku 151 USD, unieważniając negatywny scenariusz. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Solana: Sieć przyciąga miliony, ale dane wprost mówią o nadchodzącej korekcie o 9,5%

Solana mierzy się z wewnętrznym paradoksem, który może zakończyć jej hossę. Podczas gdy sieć bije rekordy, przyciągając ponad 8 milionów nowych adresów w ciągu doby, wewnętrzne dane on-chain krzyczą o alarmie. Długoterminowi posiadacze zaczynają wycofywać kapitał, a na wykresie formuje się niebezpieczny, wzrostowy klin. 

Ta niedźwiedzia formacja techniczna zapowiada potencjalną korektę sięgającą nawet 9,5%, co może zepchnąć cenę SOL w okolice 129 USD. Nagły rozdźwięk między masową adopcją a uciekającym zaufaniem stawia pod znakiem zapytania, czy imponujący wzrost Solana jest w stanie przetrwać własny sukces.

Przeciwności posiadaczy Solana

Dane on-chain pokazują mocny rozwój sieci. Od początku miesiąca liczba adresów przeprowadzających transakcje w sieci Solana gwałtownie wzrosła. W szczytowym momencie ponad 8 mln nowych adresów dołączyło do sieci w ciągu jednej doby.

Ten wzrost oznacza duży popyt na SOL. Nowe adresy zwykle wnoszą świeży kapitał, zwiększając płynność i użycie sieci. W związku z tym, taki rozwój świadczy o rosnącym zainteresowaniu ekosystemem Solana, napędzanym przez DeFi, memecoiny i wysokowydajne aplikacje.

Nowe adresy Solana. Źródło: Glassnode

Mimo rosnącej adopcji sieci, dynamika makro pokazuje inny obraz. Dane on-chain o zmianie pozycji na giełdach wskazują, że obecni posiadacze mają większy wpływ na ruchy ceny. Popyt zakupowy ze strony długoterminowych uczestników osłabł, niwelując wpływ nowego kapitału.

Tymczasem, gdy popyt słabnie, wówczas zaczyna dominować podaż. Ten zwrot sugeruje, że dotychczasowi posiadacze SOL ograniczają ekspozycję lub szykują się do sprzedaży. Dodatkowo, gdy podaż z wcześniejszych emisji przewyższa nowy popyt, kurs zwykle słabnie, co zwiększa ryzyko przełamania ceny w dół z obecnej struktury.

Zmiana pozycji giełdowych SOL. Źródło: Glassnode Czy cena altcoina czeka na korektę?

Cena Solana oscyluje obecnie w okolicy 143 USD, poruszając się w klinie wzrostowym utworzonym w ostatnich dniach. Ta niedźwiedzia formacja sugeruje możliwy spadek o 9,5%. To wyznacza cel spadkowy w okolicy 129 USD, oczywiście jeśli struktura wyłamie się w dół.

Tymczasem przewidywany spadek pokrywa się ze słabnącymi wskaźnikami dynamiki. Potwierdzone wyłamanie ceny altcoina może zepchnąć go początkowo w okolice 136 USD. Utrata tego wsparcia otwiera drogę do 130 USD, gdzie kupujący mogą próbować ustabilizować kurs w warunkach większej ostrożności uczestników rynku.

Wykres 2-dniowy i analiza ceny SOL. Źródło: TradingView

Z drugiej strony, taki niedźwiedzi scenariusz nie jest przesądzony. Jeśli nastroje inwestorów się poprawią, a presja podaży osłabnie, SOL może odbić od dolnej linii klina. W rezultacie, wybicie powyżej 146 USD będzie sygnałem nowej siły, która może uratować cenę altcoina przed korektą. Dalsze wzrosty mogą poprowadzić cenę Solana w kierunku 151 USD, unieważniając negatywny scenariusz.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
W tle ETH toczy się walka, którą przegrywają byki – dane on-chain to potwierdzająEthereum niedawno wybiło się z byczej formacji technicznej, jednak coraz więcej sygnałów podważa trwałość tego ruchu. Od niemal trzech tygodni na wykresach widoczna jest niedźwiedzia dywergencja, sugerująca słabnące momentum. Jednocześnie dane on-chain pokazują wyraźną sprzedaż ze strony wielorybów. To połączenie zwiększa ryzyko, że ostatnie wybicie ETH okaże się jedynie pułapką dla byków. Kluczowi posiadacze Ethereum wycofują się Ethereum pokazuje wyraźną niedźwiedzią dywergencję przez ostatnie trzy tygodnie, co sygnalizuje słabnącą siłę wewnętrzną. Cena altcoina tworzy nowe szczyty, lecz wskaźnik Chaikin Money Flow rysuje coraz niższe poziomy. Ten układ sugeruje, że wzrost ceny jest napędzany zwiększającymi się odpływami kapitału, a nie stałymi napływami. Ponadto, taka dywergencja często poprzedza odwrócenie trendu. Inwestorzy dystrybuują ETH na siłę zamiast akumulować. Kiedy kapitał opuszcza rynek podczas wzrostów cen, dynamika słabnie. To zwiększa ryzyko nieudanego wybicia, zwłaszcza przy ostrożności na całym rynku kryptowalut. Niedźwiedzia dywergencja ceny ETH i wskaźnika CMF. Źródło: TradingView W tym kontekście dane makro potwierdzają sygnał niedźwiedzi i słabnącą dynamikę wzrostową. Wieloryby Ethereum zwiększyły sprzedaż w minionym tygodniu. Portfele mające od 100 000 do 1 mln ETH sprzedały ponad 230 000 ETH według danych on-chain od Santiment. Ta presja sprzedażowa to około 760 mln USD przy obecnych cenach. Duże odpływy z portfeli pokrywają się ze spadkiem wskaźnika CMF, potwierdzając spadek zaufania dużych graczy. Gdy wieloryby sprzedają w czasie wybicia, siła ceny słabnie i ryzyko spadków zwiększa się w krótkim terminie. Sprzedaże ETH przez wieloryby. Źródło: TradingView Niedźwiedzia dywergencja już wskazuje kierunek Cena Ethereum utrzymuje się w okolicach 3309 USD w chwili pisania, tuż nad wsparciem wynoszącym 3287 USD. Niedawne wybicie z trójkąta prognozowało ruch w górę o 29,5%. Jest to projekcja wzrostu ceny altcoina do poziomu 4240 USD. Jednak zanikająca dynamika i trwająca już jakiś czas niedźwiedzia dywergencja mogą unieważnić byczą strukturę. W obecnych warunkach ETH prawdopodobnie straci wsparcie na 3287 USD. Przełamanie jego sprowadzi cenę do poziomu 3131 USD, potwierdzając ruch wybicia jako fake out. Taka reakcja zwiększy presję sprzedażową i może sugerować głębszą korektę poniżej 3000 USD. Wykres dzienny i analiza ceny ETH. Źródło: TradingView Jednak prognozowane spadki nie są przesądzone. Jeśli ETH odzyska napływy nowego kapitału, wówczas jego cena może odbić się skutecznie od wsparcia na 3287 USD. Niemnie jednak, jednym z warunków jest ustąpienie presji sprzedażowej wielorybów, co wpłynie na odbudowę dynamiki byków. Dodatkowo, silna obrona wsparcia z powrotem otworzy szanse dla Ethereum, by wzrosnąć w okolice 3441 USD. W rezultacie szerszy rynek może podnieść wartość altcoina do poziomu 3802 USD, oddalając niedźwiedzi scenariusz. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

W tle ETH toczy się walka, którą przegrywają byki – dane on-chain to potwierdzają

Ethereum niedawno wybiło się z byczej formacji technicznej, jednak coraz więcej sygnałów podważa trwałość tego ruchu. Od niemal trzech tygodni na wykresach widoczna jest niedźwiedzia dywergencja, sugerująca słabnące momentum. Jednocześnie dane on-chain pokazują wyraźną sprzedaż ze strony wielorybów.

To połączenie zwiększa ryzyko, że ostatnie wybicie ETH okaże się jedynie pułapką dla byków.

Kluczowi posiadacze Ethereum wycofują się

Ethereum pokazuje wyraźną niedźwiedzią dywergencję przez ostatnie trzy tygodnie, co sygnalizuje słabnącą siłę wewnętrzną. Cena altcoina tworzy nowe szczyty, lecz wskaźnik Chaikin Money Flow rysuje coraz niższe poziomy. Ten układ sugeruje, że wzrost ceny jest napędzany zwiększającymi się odpływami kapitału, a nie stałymi napływami.

Ponadto, taka dywergencja często poprzedza odwrócenie trendu. Inwestorzy dystrybuują ETH na siłę zamiast akumulować. Kiedy kapitał opuszcza rynek podczas wzrostów cen, dynamika słabnie. To zwiększa ryzyko nieudanego wybicia, zwłaszcza przy ostrożności na całym rynku kryptowalut.

Niedźwiedzia dywergencja ceny ETH i wskaźnika CMF. Źródło: TradingView

W tym kontekście dane makro potwierdzają sygnał niedźwiedzi i słabnącą dynamikę wzrostową. Wieloryby Ethereum zwiększyły sprzedaż w minionym tygodniu. Portfele mające od 100 000 do 1 mln ETH sprzedały ponad 230 000 ETH według danych on-chain od Santiment.

Ta presja sprzedażowa to około 760 mln USD przy obecnych cenach. Duże odpływy z portfeli pokrywają się ze spadkiem wskaźnika CMF, potwierdzając spadek zaufania dużych graczy. Gdy wieloryby sprzedają w czasie wybicia, siła ceny słabnie i ryzyko spadków zwiększa się w krótkim terminie.

Sprzedaże ETH przez wieloryby. Źródło: TradingView Niedźwiedzia dywergencja już wskazuje kierunek

Cena Ethereum utrzymuje się w okolicach 3309 USD w chwili pisania, tuż nad wsparciem wynoszącym 3287 USD. Niedawne wybicie z trójkąta prognozowało ruch w górę o 29,5%. Jest to projekcja wzrostu ceny altcoina do poziomu 4240 USD. Jednak zanikająca dynamika i trwająca już jakiś czas niedźwiedzia dywergencja mogą unieważnić byczą strukturę.

W obecnych warunkach ETH prawdopodobnie straci wsparcie na 3287 USD. Przełamanie jego sprowadzi cenę do poziomu 3131 USD, potwierdzając ruch wybicia jako fake out. Taka reakcja zwiększy presję sprzedażową i może sugerować głębszą korektę poniżej 3000 USD.

Wykres dzienny i analiza ceny ETH. Źródło: TradingView

Jednak prognozowane spadki nie są przesądzone. Jeśli ETH odzyska napływy nowego kapitału, wówczas jego cena może odbić się skutecznie od wsparcia na 3287 USD. Niemnie jednak, jednym z warunków jest ustąpienie presji sprzedażowej wielorybów, co wpłynie na odbudowę dynamiki byków.

Dodatkowo, silna obrona wsparcia z powrotem otworzy szanse dla Ethereum, by wzrosnąć w okolice 3441 USD. W rezultacie szerszy rynek może podnieść wartość altcoina do poziomu 3802 USD, oddalając niedźwiedzi scenariusz.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Gotówka w Polsce zaraz zniknie? Zaskakujące dane z zeszłych latPolacy coraz rzadziej sięgają po fizyczny pieniądz, a nowe regulacje oraz innowacje technologiczne tylko przyspieszają ten proces. Znany twórca finansowy, Maciej Wapiński, przedstawia alarmujące prognozy.Wieszczą one koniec ery anonimowych płatności i całkowitą zmianę sposobu, w jaki robimy zakupy. Co czeka Twój portfel w najbliższych latach i czy tradycyjna waluta ma w ogóle szansę na przetrwanie? Gotówka w Polsce ma się coraz słabiej Maciej Wapiński, szerzej znany w sieci jako Wapniak, nie przebiera w słowach. W swoim najnowszym materiale mówi wprost: to pogrzeb tradycyjnego pieniądza. Fizyczna gotówka w naszych portfelach staje się reliktem przeszłości szybciej, niż nam się wydaje. Jeszcze w 2025 roku wykorzystywaliśmy ją w zaledwie 16 procentach rozliczeń. Prognozy na rok 2030 mówią o drastycznym spadku tego udziału do poziomu poniżej 10 procent. To może oznaczać, że jesteśmy świadkami końca pewnej epoki. Skąd bierze się tak gwałtowna zmiana? Technologia wygrywa z przyzwyczajeniami. Pamiętacie rok 2000? Wtedy w całej Polsce handlowcy posiadali zaledwie 80 tysięcy terminali płatniczych. Dziś ta liczba sięga niemal 1,5 miliona urządzeń. Co więcej, innowacje takie jak SoftPOS zmieniają każdy smartfon w terminal, co sprawia, że gotówka przestaje być potrzebna nawet w najmniejszym osiedlowym warzywniaku. Dzięki temu pokryliśmy rynek płatnościami bezgotówkowymi w imponujących 98 procentach. Mimo to, królem polskiego rynku płatności bezapelacyjnie mianujemy BLIK-a. Polacy pokochali to rozwiązanie miłością bezwarunkową. Tylko w 2025 roku zrealizowaliśmy za jego pomocą niewyobrażalne 3,5 miliarda transakcji. Analitycy szacują, że w 2026 roku liczba ta wzrośnie do 4,6 miliarda. Wygoda, szybkość i bezpieczeństwo sprawiają, że fizyczny bilon i banknoty po prostu przegrywają ten wyścig z cyframi na ekranie. Wpływ regulacji na gotówkę Jednak to nie tylko wygoda konsumentów wypiera pieniądz papierowy. Swoje dokładają politycy i legislatorzy, systematycznie dokręcając śrubę. Przedsiębiorcy już teraz muszą mierzyć się z limitem transakcji gotówkowych B2B na poziomie 15 000 złotych. To jednak nie koniec. Unia Europejska planuje od 2027 roku wprowadzić ogólny limit płatności gotówką do 10 000 EUR. Dodatkowo nadchodzący Krajowy System e-Faktur (KSeF) uszczelnia system podatkowy, co w praktyce eliminuje szarą strefę, gdzie gotówka dotychczas królowała. Wapniak zwraca uwagę na jeszcze jeden, kluczowy aspekt przyszłości. Cyfrowe Euro i waluty CBDC, które mogą pojawić się po 2027 roku. Czy zmierzamy w stronę świata, w którym każda nasza złotówka zostawi trwały, cyfrowy ślad? Dane nie kłamią. Gotówka znika na naszych oczach, a my sami, wybierając wygodę przy kasie, przykładamy do tego rękę każdego dnia. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Gotówka w Polsce zaraz zniknie? Zaskakujące dane z zeszłych lat

Polacy coraz rzadziej sięgają po fizyczny pieniądz, a nowe regulacje oraz innowacje technologiczne tylko przyspieszają ten proces. Znany twórca finansowy, Maciej Wapiński, przedstawia alarmujące prognozy.Wieszczą one koniec ery anonimowych płatności i całkowitą zmianę sposobu, w jaki robimy zakupy.

Co czeka Twój portfel w najbliższych latach i czy tradycyjna waluta ma w ogóle szansę na przetrwanie?

Gotówka w Polsce ma się coraz słabiej

Maciej Wapiński, szerzej znany w sieci jako Wapniak, nie przebiera w słowach. W swoim najnowszym materiale mówi wprost: to pogrzeb tradycyjnego pieniądza. Fizyczna gotówka w naszych portfelach staje się reliktem przeszłości szybciej, niż nam się wydaje. Jeszcze w 2025 roku wykorzystywaliśmy ją w zaledwie 16 procentach rozliczeń. Prognozy na rok 2030 mówią o drastycznym spadku tego udziału do poziomu poniżej 10 procent. To może oznaczać, że jesteśmy świadkami końca pewnej epoki.

Skąd bierze się tak gwałtowna zmiana? Technologia wygrywa z przyzwyczajeniami. Pamiętacie rok 2000? Wtedy w całej Polsce handlowcy posiadali zaledwie 80 tysięcy terminali płatniczych. Dziś ta liczba sięga niemal 1,5 miliona urządzeń. Co więcej, innowacje takie jak SoftPOS zmieniają każdy smartfon w terminal, co sprawia, że gotówka przestaje być potrzebna nawet w najmniejszym osiedlowym warzywniaku. Dzięki temu pokryliśmy rynek płatnościami bezgotówkowymi w imponujących 98 procentach.

Mimo to, królem polskiego rynku płatności bezapelacyjnie mianujemy BLIK-a. Polacy pokochali to rozwiązanie miłością bezwarunkową. Tylko w 2025 roku zrealizowaliśmy za jego pomocą niewyobrażalne 3,5 miliarda transakcji. Analitycy szacują, że w 2026 roku liczba ta wzrośnie do 4,6 miliarda. Wygoda, szybkość i bezpieczeństwo sprawiają, że fizyczny bilon i banknoty po prostu przegrywają ten wyścig z cyframi na ekranie.

Wpływ regulacji na gotówkę

Jednak to nie tylko wygoda konsumentów wypiera pieniądz papierowy. Swoje dokładają politycy i legislatorzy, systematycznie dokręcając śrubę. Przedsiębiorcy już teraz muszą mierzyć się z limitem transakcji gotówkowych B2B na poziomie 15 000 złotych. To jednak nie koniec. Unia Europejska planuje od 2027 roku wprowadzić ogólny limit płatności gotówką do 10 000 EUR. Dodatkowo nadchodzący Krajowy System e-Faktur (KSeF) uszczelnia system podatkowy, co w praktyce eliminuje szarą strefę, gdzie gotówka dotychczas królowała.

Wapniak zwraca uwagę na jeszcze jeden, kluczowy aspekt przyszłości. Cyfrowe Euro i waluty CBDC, które mogą pojawić się po 2027 roku. Czy zmierzamy w stronę świata, w którym każda nasza złotówka zostawi trwały, cyfrowy ślad? Dane nie kłamią. Gotówka znika na naszych oczach, a my sami, wybierając wygodę przy kasie, przykładamy do tego rękę każdego dnia.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Banki vs pro-krypto polityka. CEO Coinbase ujawnia kulisy walki o przyszłość kryptowalutBrian Armstrong, CEO Coinbase, publicznie oskarża wielkie banki o sabotowanie pro-krypto agendy prezydenta USA. Jego słowa padły na żywo w Fox News i natychmiast wywołały burzę. Stawką jest przyszłość kryptowalut, stablecoinów, nagród finansowych oraz realnych zysków dla Amerykanów. Wypowiedź Briana Armstronga natychmiast przyciągnęła uwagę mediów społecznościowych dzięki nagłemu ujawnieniu na platformie X. Informacja szybko wywołała szeroką dyskusję na temat wpływu banków na przyszłość kryptowalut. Big banki a pro-krypto agenda prezydenta – walka o przyszłość kryptowalut Brian Armstrong jasno stwierdził, że banki działają za kulisami. Ich celem ma być blokowanie pro-krypto agendy administracji prezydenckiej. Według CEO Coinbase te same instytucje wcześniej odcinały prezydenta oraz jego rodzinę od usług finansowych. Armstrong podkreślił przede wszystkim, że niedawno uchwalony Genius Act był krokiem w dobrą stronę. Ustawa umożliwiła wypłacanie nagród ze stablecoinów. Banki zgłaszały zastrzeżenia, jednak osiągnięto kompromis legislacyjny. Problem pojawił się później, gdy sektor bankowy zaczął podważać sens nowych regulacji, które wspierają przyszłość kryptowalut. CEO Coinbase powiedział: „Uchwaliliśmy ustawę Genius Act, która faktycznie umożliwiła wprowadzenie nagród w postaci stablecoinów. Banki miały swoje obawy, a my osiągnęliśmy dobre rezultaty w ramach ustawy Genius Act.” Zdaniem Armstronga banki chcą ograniczyć adopcję kryptowalut. Chcą także zachować pełną kontrolę nad systemem finansowym. W praktyce oznacza to blokowanie możliwości zarabiania na własnych środkach. CEO Coinbase uważa, że to działanie w obronie marż bankowych. Co istotne, Armstrong zaznaczył, że koszty ponoszą zwykli obywatele. Według niego pieniądze są zabierane z kieszeni pracujących Amerykanów. Następnie trafiają do bilansów wielkich banków. To bezpośrednio uderza w ideę pro-krypto polityki. Armstrong wyraził: „Teraz banki naprawdę próbują podważyć program prezydenta dotyczący kryptowalut. To te same banki, które, jak wiadomo, pozbawiły go i jego rodzinę dostępu do usług bankowych. Chcą przyjść i powiedzieć, że Amerykanie nie powinni móc zarabiać więcej na swoich pieniądzach.” Stablecoiny jako pole kluczowego konfliktu Drugim ważnym wątkiem są stablecoiny i nagrody finansowe. Armstrong argumentuje, że Amerykanie powinni zarabiać więcej na swoich pieniądzach. Stablecoiny oferują taką możliwość dzięki technologii blockchain. Jednak banki mają się temu sprzeciwiać. Ich zdaniem wypłacanie nagród destabilizuje tradycyjny system finansowy. Armstrong widzi to inaczej. Twierdzi, że banki bronią wyłącznie własnych interesów. Lider giełdy kryptowalut Coinbase powiedział: „Banki próbują chronić własne marże zysku, zabierając pieniądze z kieszeni ciężko pracujących przeciętnych Amerykanów i wpłacając je do kieszeni tych dużych banków, które generują zyski.” CEO Coinbase wezwał do stworzenia równego pola gry. Jego zdaniem banki i firmy kryptowalutowe powinny konkurować na tych samych zasadach. Legislacja stablecoinóew może być szansą, a nie zagrożeniem. Warunkiem jest jednak poszanowanie dla przyszłości kryptowalut. Tymczasem post MrBitcoinWhalee, komentatora kryptowalutowego, zwraca uwagę na skalę konfliktu. Jego zdaniem to jeden z najważniejszych momentów dla przyszłości i adopcji kryptowalut w USA. Wpis podkreśla, że „walka jest realna” i dopiero się zaczyna. W poście czytamy: „Wielkie banki działają za kulisami, aby zablokować politykę prezydenta wspierającą kryptowaluty. Chcą spowolnić adopcję. Chcą kontrolować system. Chcą powstrzymać kryptowaluty.” Słowa Briana Armstronga pokazują, że walka o przyszłość kryptowalut wchodzi w decydującą fazę. Nie chodzi już tylko o technologię, lecz o podział wpływów w systemie finansowym. Dla inwestorów i użytkowników kryptowalut kluczowe będzie, czy ustawodawcy oprą się presji banków. Od tego zależy, kto naprawdę skorzysta na przyszłości finansów. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Banki vs pro-krypto polityka. CEO Coinbase ujawnia kulisy walki o przyszłość kryptowalut

Brian Armstrong, CEO Coinbase, publicznie oskarża wielkie banki o sabotowanie pro-krypto agendy prezydenta USA. Jego słowa padły na żywo w Fox News i natychmiast wywołały burzę. Stawką jest przyszłość kryptowalut, stablecoinów, nagród finansowych oraz realnych zysków dla Amerykanów.

Wypowiedź Briana Armstronga natychmiast przyciągnęła uwagę mediów społecznościowych dzięki nagłemu ujawnieniu na platformie X. Informacja szybko wywołała szeroką dyskusję na temat wpływu banków na przyszłość kryptowalut.

Big banki a pro-krypto agenda prezydenta – walka o przyszłość kryptowalut

Brian Armstrong jasno stwierdził, że banki działają za kulisami. Ich celem ma być blokowanie pro-krypto agendy administracji prezydenckiej. Według CEO Coinbase te same instytucje wcześniej odcinały prezydenta oraz jego rodzinę od usług finansowych.

Armstrong podkreślił przede wszystkim, że niedawno uchwalony Genius Act był krokiem w dobrą stronę. Ustawa umożliwiła wypłacanie nagród ze stablecoinów. Banki zgłaszały zastrzeżenia, jednak osiągnięto kompromis legislacyjny. Problem pojawił się później, gdy sektor bankowy zaczął podważać sens nowych regulacji, które wspierają przyszłość kryptowalut. CEO Coinbase powiedział:

„Uchwaliliśmy ustawę Genius Act, która faktycznie umożliwiła wprowadzenie nagród w postaci stablecoinów. Banki miały swoje obawy, a my osiągnęliśmy dobre rezultaty w ramach ustawy Genius Act.”

Zdaniem Armstronga banki chcą ograniczyć adopcję kryptowalut. Chcą także zachować pełną kontrolę nad systemem finansowym. W praktyce oznacza to blokowanie możliwości zarabiania na własnych środkach. CEO Coinbase uważa, że to działanie w obronie marż bankowych.

Co istotne, Armstrong zaznaczył, że koszty ponoszą zwykli obywatele. Według niego pieniądze są zabierane z kieszeni pracujących Amerykanów. Następnie trafiają do bilansów wielkich banków. To bezpośrednio uderza w ideę pro-krypto polityki. Armstrong wyraził:

„Teraz banki naprawdę próbują podważyć program prezydenta dotyczący kryptowalut. To te same banki, które, jak wiadomo, pozbawiły go i jego rodzinę dostępu do usług bankowych. Chcą przyjść i powiedzieć, że Amerykanie nie powinni móc zarabiać więcej na swoich pieniądzach.”

Stablecoiny jako pole kluczowego konfliktu

Drugim ważnym wątkiem są stablecoiny i nagrody finansowe. Armstrong argumentuje, że Amerykanie powinni zarabiać więcej na swoich pieniądzach. Stablecoiny oferują taką możliwość dzięki technologii blockchain.

Jednak banki mają się temu sprzeciwiać. Ich zdaniem wypłacanie nagród destabilizuje tradycyjny system finansowy. Armstrong widzi to inaczej. Twierdzi, że banki bronią wyłącznie własnych interesów. Lider giełdy kryptowalut Coinbase powiedział:

„Banki próbują chronić własne marże zysku, zabierając pieniądze z kieszeni ciężko pracujących przeciętnych Amerykanów i wpłacając je do kieszeni tych dużych banków, które generują zyski.”

CEO Coinbase wezwał do stworzenia równego pola gry. Jego zdaniem banki i firmy kryptowalutowe powinny konkurować na tych samych zasadach. Legislacja stablecoinóew może być szansą, a nie zagrożeniem. Warunkiem jest jednak poszanowanie dla przyszłości kryptowalut.

Tymczasem post MrBitcoinWhalee, komentatora kryptowalutowego, zwraca uwagę na skalę konfliktu. Jego zdaniem to jeden z najważniejszych momentów dla przyszłości i adopcji kryptowalut w USA. Wpis podkreśla, że „walka jest realna” i dopiero się zaczyna. W poście czytamy:

„Wielkie banki działają za kulisami, aby zablokować politykę prezydenta wspierającą kryptowaluty. Chcą spowolnić adopcję. Chcą kontrolować system. Chcą powstrzymać kryptowaluty.”

Słowa Briana Armstronga pokazują, że walka o przyszłość kryptowalut wchodzi w decydującą fazę. Nie chodzi już tylko o technologię, lecz o podział wpływów w systemie finansowym. Dla inwestorów i użytkowników kryptowalut kluczowe będzie, czy ustawodawcy oprą się presji banków. Od tego zależy, kto naprawdę skorzysta na przyszłości finansów.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
XRP zyskuje immunitet prawny i wchodzi do wielkiej trójkiXRP właśnie wkroczył w zupełnie nową erę, ponieważ wraz z wejściem w życie Digital Asset Market Clarity Act zniknęła wieloletnia niepewność regulacyjna. Analityk Nick Regan z kanału Cheeky Crypto podkreśla, że XRP zrównał się prawnie z Bitcoinem i Ethereum, co tym samym zmienia układ sił na rynku. Dla wielu inwestorów jest to więc moment przełomowy, który może definiować kolejne lata adopcji kryptowalut. Zmiana statusu prawnego XRP nie jest tylko technicznym detalem, lecz jednocześnie stanowi fundament nowego porządku rynkowego. Koniec niepewności regulacyjnej i nowy status XRP Nick Regan w swoim materiale jasno zaznacza, że na początku stycznia 2026 roku zakończył się pięcioletni okres sporów z SEC. XRP został bowiem oficjalnie sklasyfikowany jako network token, czyli token sieciowy. Oznacza to zatem pełne odejście od narracji, według której XRP miał być papierem wartościowym. Kluczowy zapis Clarity Act mówi, że każde aktywo wspierane przez ETF lub ETP przed 1 stycznia 2026 roku automatycznie otrzymuje nowy status. Ripple spełnił ten warunek dzięki uruchomionym spot ETF-om w USA. W efekcie jedno zdanie w ustawie zakończyło wieloletnią batalię regulacyjną: “XRP zyskał immunitet prawny i wszedł do wielkiej trójki – Clarity Act daje mu status równy Bitcoinowi i Ethereum, kończąc erę niepewności na zawsze.” Od tego momentu krypto od Ripple podlega jurysdykcji CFTC, a nie SEC. Tym samym ryzyko pozwów, Wells notice i arbitralnych decyzji regulacyjnych praktycznie znika. Dla rynku oznacza to więc większą przewidywalność oraz stabilność zasad. Natychmiastowa reakcja rynku po wejściu Clarity Act Rynek bardzo szybko zareagował na nowe regulacje, co Regan dokładnie omawia w swoim filmie. Już 1 stycznia 2026 wolumen handlu XRP wzrósł o 400%. Co więcej, w ciągu pierwszych 6 godzin sesji w Nowym Jorku napłynęło aż 12 mld USD płynności. Instytucjonalne portfele posiadające ponad 1 mln XRP zwiększyły się o 22% w pierwszym tygodniu. Była to jednocześnie największa akumulacja w historii tego aktywa. Równocześnie na giełdach USA zaczęło handlować 7 spot ETF-ów na XRP. ETF-y zgromadziły aktywa o wartości ponad 2 mld USD i zablokowały ponad 770 mln XRP. W konsekwencji spowodowało to realną redukcję płynnego supply na rynku. Tygodniowe wpływy do ETF-ów XRP wynoszą średnio 150 mln USD. Najważniejsze skutki krótkoterminowe to: wzrost wolumenu i płynności, silna akumulacja instytucjonalna, ograniczenie dostępnej podaży, szybki wzrost AUM w ETF-ach. Według Regana nie jest to zwykły impuls spekulacyjny, lecz raczej efekt regulacyjnej pewności. XRP przestał być ryzykownym altycoinem. Zamiast tego stał się pełnoprawnym instrumentem finansowym. XRP w „wielkiej trójce” obok Bitcoina i Ethereum Nowy status prawny przełożył się bezpośrednio na zmianę hierarchii rynku kryptowalut. XRP oficjalnie dołączył do tak zwanej “big three”, obok Bitcoina i Ethereum. W pierwszych dwóch tygodniach stycznia 2026 XRP wzrósł o ponad 25%. Dla porównania Bitcoin zyskał około 6%, natomiast Ethereum około 10%. Jednocześnie kapitał wyraźnie rotował z mid-cap altcoinów w stronę XRP. W pierwszym tygodniu stycznia przepływy przekroczyły 4 mld USD. Duże instytucje, takie jak State Street czy BNY Mellon, zaczęły traktować XRP na równi z BTC i ETH. Obowiązują bowiem te same ramy prawne i podobne standardy custody. W efekcie zmienia to postrzeganie Ripple w oczach funduszy. Exchange reserves tokenu spadły do 8-letniego minimum, wynosząc około 1,6 mld tokenów. ETF-y oraz usługi custody blokują coraz większą część podaży. Tym samym powstaje strukturalny supply shock, który może mieć długoterminowe konsekwencje cenowe. Długoterminowe implikacje dla rynku i ekosystemu Nick Regan podkreśla, że znaczenie kryptowaluty od Ripple wykracza daleko poza krótkoterminowe wzrosty cen. XRP coraz wyraźniej pozycjonuje się jako bridge asset dla globalnych rozliczeń. Jednocześnie rozwiązanie On-Demand Liquidity Ripple rośnie bardzo dynamicznie. Celem Ripple jest obsługa około 14% rynku SWIFT, czyli nawet 150 bln USD rocznie do 2030 roku. Ich kryptowaluta ma więc pełnić funkcję neutralnego mostu płynnościowego. W połączeniu z RLUSD tworzy spójną infrastrukturę dla CBDC i stablecoinów. TVL w instytucjonalnym custody na XRP Ledger przekroczył 15 mld USD w styczniu 2026. To z kolei pokazuje skalę zaufania do technologii. Regan zaznacza, że Clarity Act definitywnie zakończył erę „regulation by enforcement”. Około 80% wolumenu rynku krypto przeszło spod jurysdykcji SEC do CFTC. SEC zamknęło 14 śledztw i utraciło wpływ na network tokeny. Jednocześnie aktywa bez ETF przed deadlinem, jak Cardano czy Polygon, pozostają w szarej strefie. Nick Regan wyraźnie apeluje o edukację i własne analizy. Podkreśla, że kapitał instytucjonalny wybiera dziś regulacyjną pewność. W efekcie XRP stał się jednym z głównych beneficjentów tej zmiany. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

XRP zyskuje immunitet prawny i wchodzi do wielkiej trójki

XRP właśnie wkroczył w zupełnie nową erę, ponieważ wraz z wejściem w życie Digital Asset Market Clarity Act zniknęła wieloletnia niepewność regulacyjna. Analityk Nick Regan z kanału Cheeky Crypto podkreśla, że XRP zrównał się prawnie z Bitcoinem i Ethereum, co tym samym zmienia układ sił na rynku. Dla wielu inwestorów jest to więc moment przełomowy, który może definiować kolejne lata adopcji kryptowalut.

Zmiana statusu prawnego XRP nie jest tylko technicznym detalem, lecz jednocześnie stanowi fundament nowego porządku rynkowego.

Koniec niepewności regulacyjnej i nowy status XRP

Nick Regan w swoim materiale jasno zaznacza, że na początku stycznia 2026 roku zakończył się pięcioletni okres sporów z SEC. XRP został bowiem oficjalnie sklasyfikowany jako network token, czyli token sieciowy. Oznacza to zatem pełne odejście od narracji, według której XRP miał być papierem wartościowym.

Kluczowy zapis Clarity Act mówi, że każde aktywo wspierane przez ETF lub ETP przed 1 stycznia 2026 roku automatycznie otrzymuje nowy status. Ripple spełnił ten warunek dzięki uruchomionym spot ETF-om w USA. W efekcie jedno zdanie w ustawie zakończyło wieloletnią batalię regulacyjną:

“XRP zyskał immunitet prawny i wszedł do wielkiej trójki – Clarity Act daje mu status równy Bitcoinowi i Ethereum, kończąc erę niepewności na zawsze.”

Od tego momentu krypto od Ripple podlega jurysdykcji CFTC, a nie SEC. Tym samym ryzyko pozwów, Wells notice i arbitralnych decyzji regulacyjnych praktycznie znika. Dla rynku oznacza to więc większą przewidywalność oraz stabilność zasad.

Natychmiastowa reakcja rynku po wejściu Clarity Act

Rynek bardzo szybko zareagował na nowe regulacje, co Regan dokładnie omawia w swoim filmie. Już 1 stycznia 2026 wolumen handlu XRP wzrósł o 400%. Co więcej, w ciągu pierwszych 6 godzin sesji w Nowym Jorku napłynęło aż 12 mld USD płynności.

Instytucjonalne portfele posiadające ponad 1 mln XRP zwiększyły się o 22% w pierwszym tygodniu. Była to jednocześnie największa akumulacja w historii tego aktywa. Równocześnie na giełdach USA zaczęło handlować 7 spot ETF-ów na XRP.

ETF-y zgromadziły aktywa o wartości ponad 2 mld USD i zablokowały ponad 770 mln XRP. W konsekwencji spowodowało to realną redukcję płynnego supply na rynku. Tygodniowe wpływy do ETF-ów XRP wynoszą średnio 150 mln USD.

Najważniejsze skutki krótkoterminowe to:

wzrost wolumenu i płynności,

silna akumulacja instytucjonalna,

ograniczenie dostępnej podaży,

szybki wzrost AUM w ETF-ach.

Według Regana nie jest to zwykły impuls spekulacyjny, lecz raczej efekt regulacyjnej pewności. XRP przestał być ryzykownym altycoinem. Zamiast tego stał się pełnoprawnym instrumentem finansowym.

XRP w „wielkiej trójce” obok Bitcoina i Ethereum

Nowy status prawny przełożył się bezpośrednio na zmianę hierarchii rynku kryptowalut. XRP oficjalnie dołączył do tak zwanej “big three”, obok Bitcoina i Ethereum. W pierwszych dwóch tygodniach stycznia 2026 XRP wzrósł o ponad 25%.

Dla porównania Bitcoin zyskał około 6%, natomiast Ethereum około 10%. Jednocześnie kapitał wyraźnie rotował z mid-cap altcoinów w stronę XRP. W pierwszym tygodniu stycznia przepływy przekroczyły 4 mld USD.

Duże instytucje, takie jak State Street czy BNY Mellon, zaczęły traktować XRP na równi z BTC i ETH. Obowiązują bowiem te same ramy prawne i podobne standardy custody. W efekcie zmienia to postrzeganie Ripple w oczach funduszy.

Exchange reserves tokenu spadły do 8-letniego minimum, wynosząc około 1,6 mld tokenów. ETF-y oraz usługi custody blokują coraz większą część podaży. Tym samym powstaje strukturalny supply shock, który może mieć długoterminowe konsekwencje cenowe.

Długoterminowe implikacje dla rynku i ekosystemu

Nick Regan podkreśla, że znaczenie kryptowaluty od Ripple wykracza daleko poza krótkoterminowe wzrosty cen. XRP coraz wyraźniej pozycjonuje się jako bridge asset dla globalnych rozliczeń. Jednocześnie rozwiązanie On-Demand Liquidity Ripple rośnie bardzo dynamicznie.

Celem Ripple jest obsługa około 14% rynku SWIFT, czyli nawet 150 bln USD rocznie do 2030 roku. Ich kryptowaluta ma więc pełnić funkcję neutralnego mostu płynnościowego. W połączeniu z RLUSD tworzy spójną infrastrukturę dla CBDC i stablecoinów.

TVL w instytucjonalnym custody na XRP Ledger przekroczył 15 mld USD w styczniu 2026. To z kolei pokazuje skalę zaufania do technologii. Regan zaznacza, że Clarity Act definitywnie zakończył erę „regulation by enforcement”.

Około 80% wolumenu rynku krypto przeszło spod jurysdykcji SEC do CFTC. SEC zamknęło 14 śledztw i utraciło wpływ na network tokeny. Jednocześnie aktywa bez ETF przed deadlinem, jak Cardano czy Polygon, pozostają w szarej strefie.

Nick Regan wyraźnie apeluje o edukację i własne analizy. Podkreśla, że kapitał instytucjonalny wybiera dziś regulacyjną pewność. W efekcie XRP stał się jednym z głównych beneficjentów tej zmiany.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
“W pewnym momencie się poddałem”. Polski inwestor podzielił się życiową lekcjąChciał zapewnić bliskim „kryptowalutową emeryturę”, a w zamian otrzymał pretensje i groźby. Marek Porwoł, znany w środowisku polski inwestor, opublikował szczerą historię o tym, jak darmowe doradzanie niszczy relacje. Jego historia to brutalna lekcja o tym, dlaczego ludzie ignorują darmowe pieniądze i dlaczego edukacja finansowa musi kosztować. Mówią, że liczy się gest. Tylko tym razem, to nie starczyło. Pomaganie bliskim nie zawsze jest dobre? Marek Porwoł, aktywny w mediach społecznościowych polski inwestor, postanowił publicznie opowiedzieć o latach edukowania swojego otoczenia. Jego wpis to przypadek pokazujący, że dobre chęci nie zawsze wygrają z ludzką chciwością i brakiem cierpliwości. Wszystko zaczęło się jeszcze w 2015 roku, gdy Porwoł namawiał rodzinę i znajomych do realizacji konkretnego, długoterminowego celu: zgromadzenia minimum 1 BTC, 10 ETH, 100 LTC oraz 100 000 DOGE. Plan był prosty – kupić i zapomnieć na kilka lat. Stworzył darmową grupę, w której edukował bliskich i wszystko im wyjaśniał. Kryzys nadszedł po 2019 roku. Gdy kurs Bitcoina runął do poziomu 4000 dolarów, telefon Porwoła rozgrzał się do czerwono. Zamiast pytań o strategię, polski inwestor otrzymywał wiadomości pełne żalu, pretensji, a nawet gróźb. Znajomi, którzy wchodzili w rynek na górce, wpadali w panikę. Mieli pretensje, że nie otrzymali sygnału do sprzedaży, choć strategia od początku zakładała “HODL”, czyli trzymanie aktywów niezależnie od wahań kursu. Porwoł punktuje też inną cechę początkujących: lenistwo połączone z podejrzliwością. Wspomina, jak organizował akcje zbierania darmowych kryptowalut. Większość znajomych ignorowała te “drobne”, a samego autora oskarżała o bycie “naganiaczem”, który chce zarobić na linkach referencyjnych. Gdy on konsekwentnie dokupował Bitcoina w dołku, stosując metodę DCA, oni sprzedawali ze stratą, pukając się w czoło, że dokłada do interesu. Gdy trzeba zapłacić, pojawiają się wyniki Momentem zwrotnym okazało się wprowadzenie opłat. Zmęczony roszczeniową postawą otoczenia, polski inwestor odciął się od “darmowych doradców” i stworzył zamkniętą grupę, gdzie wstęp kosztował symboliczne wówczas 250 dolarów w BTC rocznie. Efekt? Obrażeni znajomi zerwali kontakt, zarzucając mu, że “od hajsu mu odbiło” i że wiedza w internecie jest za darmo. Jednak to właśnie ci, którzy zapłacili, zyskali najwięcej. Kiedy w 2021 roku Bitcoin przebił barierę 60 000 dolarów, ci sami krytycy milczeli. Tymczasem w płatnej grupie Porwoła – jak sam twierdzi – wyrosło kilkunastu milionerów. Wniosek płynący z tej historii jest brutalny: darmowa wiedza nie działa, ponieważ brak presji związanej z opłatą nie generuje presji do trzymania się planu. Dziś Marek Porwoł stawia sprawę jasno: jego celem jest tworzenie samodzielnie myślących jednostek, a nie prowadzenie za rękę tych, którzy oczekują zysków bez wysiłku i ryzyka. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

“W pewnym momencie się poddałem”. Polski inwestor podzielił się życiową lekcją

Chciał zapewnić bliskim „kryptowalutową emeryturę”, a w zamian otrzymał pretensje i groźby. Marek Porwoł, znany w środowisku polski inwestor, opublikował szczerą historię o tym, jak darmowe doradzanie niszczy relacje. Jego historia to brutalna lekcja o tym, dlaczego ludzie ignorują darmowe pieniądze i dlaczego edukacja finansowa musi kosztować.

Mówią, że liczy się gest. Tylko tym razem, to nie starczyło.

Pomaganie bliskim nie zawsze jest dobre?

Marek Porwoł, aktywny w mediach społecznościowych polski inwestor, postanowił publicznie opowiedzieć o latach edukowania swojego otoczenia. Jego wpis to przypadek pokazujący, że dobre chęci nie zawsze wygrają z ludzką chciwością i brakiem cierpliwości.

Wszystko zaczęło się jeszcze w 2015 roku, gdy Porwoł namawiał rodzinę i znajomych do realizacji konkretnego, długoterminowego celu: zgromadzenia minimum 1 BTC, 10 ETH, 100 LTC oraz 100 000 DOGE. Plan był prosty – kupić i zapomnieć na kilka lat. Stworzył darmową grupę, w której edukował bliskich i wszystko im wyjaśniał.

Kryzys nadszedł po 2019 roku. Gdy kurs Bitcoina runął do poziomu 4000 dolarów, telefon Porwoła rozgrzał się do czerwono. Zamiast pytań o strategię, polski inwestor otrzymywał wiadomości pełne żalu, pretensji, a nawet gróźb. Znajomi, którzy wchodzili w rynek na górce, wpadali w panikę. Mieli pretensje, że nie otrzymali sygnału do sprzedaży, choć strategia od początku zakładała “HODL”, czyli trzymanie aktywów niezależnie od wahań kursu.

Porwoł punktuje też inną cechę początkujących: lenistwo połączone z podejrzliwością. Wspomina, jak organizował akcje zbierania darmowych kryptowalut. Większość znajomych ignorowała te “drobne”, a samego autora oskarżała o bycie “naganiaczem”, który chce zarobić na linkach referencyjnych. Gdy on konsekwentnie dokupował Bitcoina w dołku, stosując metodę DCA, oni sprzedawali ze stratą, pukając się w czoło, że dokłada do interesu.

Gdy trzeba zapłacić, pojawiają się wyniki

Momentem zwrotnym okazało się wprowadzenie opłat. Zmęczony roszczeniową postawą otoczenia, polski inwestor odciął się od “darmowych doradców” i stworzył zamkniętą grupę, gdzie wstęp kosztował symboliczne wówczas 250 dolarów w BTC rocznie. Efekt? Obrażeni znajomi zerwali kontakt, zarzucając mu, że “od hajsu mu odbiło” i że wiedza w internecie jest za darmo. Jednak to właśnie ci, którzy zapłacili, zyskali najwięcej.

Kiedy w 2021 roku Bitcoin przebił barierę 60 000 dolarów, ci sami krytycy milczeli. Tymczasem w płatnej grupie Porwoła – jak sam twierdzi – wyrosło kilkunastu milionerów. Wniosek płynący z tej historii jest brutalny: darmowa wiedza nie działa, ponieważ brak presji związanej z opłatą nie generuje presji do trzymania się planu.

Dziś Marek Porwoł stawia sprawę jasno: jego celem jest tworzenie samodzielnie myślących jednostek, a nie prowadzenie za rękę tych, którzy oczekują zysków bez wysiłku i ryzyka.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Nie tylko Polska ma problem z MiCA: 1/3 francuskich firm bez licencjiFrancuskie organy regulacyjne ogłosiły w tym tygodniu, że około 30% firm kryptowalutowych nie złożyło jeszcze wniosku o licencję MiCA. Ta informacja pojawia się tuż przed ważnym terminem, który zadecyduje, czy te firmy będą mogły legalnie kontynuować działalność. Unia Europejska jako pierwsza wprowadziła ramy prawne dla aktywów krypto. Jednak MiCA spotkała się ze sprzeciwem z powodu wysokich wymogów kapitałowych oraz kosztów operacyjnych. Francja stoi przed ostatecznym terminem licencji Zgodnie z rozporządzeniem Markets in Crypto-Assets (MiCA) Unii Europejskiej, firmy muszą uzyskać autoryzację od krajowego regulatora, żeby działać na terenie całego bloku. We Francji firmy mają czas do 30 czerwca, aby poinformować regulatora, czy zamierzają ubiegać się o licencję MiCA, czy kończą działalność. Jednak około jednej trzeciej firm wciąż nie zadeklarowało swoich planów. Stéphane Pontoizeau, szef działu pośredników rynkowych w francuskim organie nadzoru, powiedział dziennikarzom w Paryżu, że regulator kontaktował się z firmami w listopadzie. Przypomniał wtedy, że krajowy okres przejściowy zbliża się do końca. Według Reuters, spośród około 90 firm kryptowalutowych zarejestrowanych we Francji, które jeszcze nie mają licencji MiCA, 30% już złożyło wniosek. Z kolei 40% zadeklarowało, że tego nie zrobi. Pozostałe 30% nie odpowiedziało na list z listopada i nadal nie przekazało regulatorowi informacji o swoich zamiarach. MiCA wymaga autoryzacji od krajowego regulatora, żeby paszportować usługi na terenie UE. Jeśli firmy przekroczą termin, stracą prawo do działalności we Francji i całej Unii Europejskiej. Unijne przepisy MiCA napotykają opór branży MiCA zaczęła obowiązywać w grudniu 2024 roku i wprowadziła pierwsze kompleksowe, ogólnoeuropejskie ramy regulacyjne dla aktywów krypto przyjęte przez główną jurysdykcję. Ten ruch dał UE przewagę nad takimi rywalami jak Stany Zjednoczone. Mimo że nowe regulacje chwalono za przejrzystość i jednolite zasady, niektórzy obserwatorzy branży wyrazili obawy dotyczące szczegółów przepisów. Krytycy twierdzą, że nowe prawo narzuca wysokie koszty zgodności i operacyjne, które uderzają przede wszystkim w mniejsze firmy kryptowalutowe. Może to wypchnąć je z rynku lub zmusić do konsolidacji. Inni zwracają uwagę na przepisy MiCA dotyczące stablecoinów, które mogą być problematyczne. Zasady wymagają ścisłej integracji z tradycyjną bankowością. Niektórzy twierdzą, że daje to przewagę dużym instytucjom finansowym kosztem natywnych emitentów kryptowalut. W efekcie najnowsze doniesienia o francuskich firmach kryptowalutowych, które nie odpowiadają przed czerwcowym terminem, stawiają pod znakiem zapytania atrakcyjność działania w Unii Europejskiej. Te naciski mogą skłonić firmy do szukania bardziej elastycznych regulacji poza UE. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Nie tylko Polska ma problem z MiCA: 1/3 francuskich firm bez licencji

Francuskie organy regulacyjne ogłosiły w tym tygodniu, że około 30% firm kryptowalutowych nie złożyło jeszcze wniosku o licencję MiCA. Ta informacja pojawia się tuż przed ważnym terminem, który zadecyduje, czy te firmy będą mogły legalnie kontynuować działalność.

Unia Europejska jako pierwsza wprowadziła ramy prawne dla aktywów krypto. Jednak MiCA spotkała się ze sprzeciwem z powodu wysokich wymogów kapitałowych oraz kosztów operacyjnych.

Francja stoi przed ostatecznym terminem licencji

Zgodnie z rozporządzeniem Markets in Crypto-Assets (MiCA) Unii Europejskiej, firmy muszą uzyskać autoryzację od krajowego regulatora, żeby działać na terenie całego bloku.

We Francji firmy mają czas do 30 czerwca, aby poinformować regulatora, czy zamierzają ubiegać się o licencję MiCA, czy kończą działalność. Jednak około jednej trzeciej firm wciąż nie zadeklarowało swoich planów.

Stéphane Pontoizeau, szef działu pośredników rynkowych w francuskim organie nadzoru, powiedział dziennikarzom w Paryżu, że regulator kontaktował się z firmami w listopadzie. Przypomniał wtedy, że krajowy okres przejściowy zbliża się do końca.

Według Reuters, spośród około 90 firm kryptowalutowych zarejestrowanych we Francji, które jeszcze nie mają licencji MiCA, 30% już złożyło wniosek. Z kolei 40% zadeklarowało, że tego nie zrobi.

Pozostałe 30% nie odpowiedziało na list z listopada i nadal nie przekazało regulatorowi informacji o swoich zamiarach.

MiCA wymaga autoryzacji od krajowego regulatora, żeby paszportować usługi na terenie UE. Jeśli firmy przekroczą termin, stracą prawo do działalności we Francji i całej Unii Europejskiej.

Unijne przepisy MiCA napotykają opór branży

MiCA zaczęła obowiązywać w grudniu 2024 roku i wprowadziła pierwsze kompleksowe, ogólnoeuropejskie ramy regulacyjne dla aktywów krypto przyjęte przez główną jurysdykcję. Ten ruch dał UE przewagę nad takimi rywalami jak Stany Zjednoczone.

Mimo że nowe regulacje chwalono za przejrzystość i jednolite zasady, niektórzy obserwatorzy branży wyrazili obawy dotyczące szczegółów przepisów.

Krytycy twierdzą, że nowe prawo narzuca wysokie koszty zgodności i operacyjne, które uderzają przede wszystkim w mniejsze firmy kryptowalutowe. Może to wypchnąć je z rynku lub zmusić do konsolidacji.

Inni zwracają uwagę na przepisy MiCA dotyczące stablecoinów, które mogą być problematyczne. Zasady wymagają ścisłej integracji z tradycyjną bankowością. Niektórzy twierdzą, że daje to przewagę dużym instytucjom finansowym kosztem natywnych emitentów kryptowalut.

W efekcie najnowsze doniesienia o francuskich firmach kryptowalutowych, które nie odpowiadają przed czerwcowym terminem, stawiają pod znakiem zapytania atrakcyjność działania w Unii Europejskiej.

Te naciski mogą skłonić firmy do szukania bardziej elastycznych regulacji poza UE.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Kto zastąpi Powella? Trump zmienia zdanie w sprawie wyboru szefa FedPrezydent Donald Trump publicznie wyraził wątpliwości wobec przeniesienia Kevina Hassetta do Rezerwy Federalnej. Zdecydowanie zmniejsza to szanse Hassetta na zastąpienie Jerome’a Powella na stanowisku szefa Fed. Występując na konferencji, Trump powiedział, że chce utrzymać Hassetta na obecnym stanowisku. Obawia się, że straci zaufanego doradcę, jeśli Hassett trafi do Fed. Maleją szanse Kevina Hassetta na szefa Fed Ten komentarz natychmiast zmienił oczekiwania co do przyszłego prezesa Fed. Szanse Hassetta spadły. Uwaga uczestników rynku i polityków w Waszyngtonie skupiła się teraz na Kevinie Warshu, uznawanym obecnie za głównego kandydata. Hassett był szeroko komentowany jako potencjalny następca Powella przed zmianą zaplanowaną na maj 2026 roku. Komentarze Trumpa sugerują jednak, że woli zachować stabilność w Białym Domu niż oddelegować Hassetta do banku centralnego. W efekcie giełdy predykcyjne i analitycy w ostatnich dniach odeszli od typowania Hassetta. Kevin Warsh zyskuje na prawdopodobieństwie według Polymarket. Źródło: Polymarket Kevin Warsh wychodzi na prowadzenie Kevin Warsh posiada doświadczenie w bankowości centralnej. Był członkiem zarządu Fed podczas globalnego kryzysu finansowego. Jego kandydatura podoba się Republikanom, którzy chcą wiarygodności na rynkach i wyraźniejszego oddzielenia polityki pieniężnej od polityki codziennej. Niechęć Trumpa do utraty Hassetta wyniosła Warsha na szczyt listy kandydatów. Czas na nowego szefa Fed: Warsh kontra Powell W kwestii kryptowalut Warsh i Powell różnią się bardziej tonem niż efektami. Powell zachowuje ostrożne, instytucjonalne podejście i wielokrotnie podkreśla stabilność finansową, ochronę konsumentów i jasne regulacje stablecoinów oraz giełd. Nie popierał kryptowalut jako pieniądza, pozwalając jednocześnie rynkom się rozwijać w ramach obowiązujących przepisów. Warsh prezentuje pragmatyczny sceptycyzm. Dostrzega potencjał Bitcoina jako magazynu wartości, często porównując go do złota, ale jest ostrożny wobec prywatnych kryptowalut jako codziennego środka płatniczego. To stanowisko sugeruje ściślejsze bariery, a nie otwartą wrogość. Warsh, w porównaniu z Powellem, może wydawać się bardziej otwarty na dyskusję o aktywach cyfrowych, jednak polityka nadal będzie raczej konserwatywna. Kadencja Powella dobiega końca Kadencja Powella jako prezesa Fed kończy się 15 maja 2026 roku. Może on pozostać w Zarządzie do roku 2028, choć rzadko byli prezesi tak robią po odejściu. Inflacja słabnie, ale nie została jeszcze całkowicie pokonana. Rynki spodziewają się, że przed odejściem Powella nie zobaczymy dużych zmian w polityce. Traderzy coraz częściej oczekują, że pod rządami Powella dojdzie do jeszcze jednej obniżki stóp, jeśli dane na to pozwolą. Rynki w większości zakładają, że stopy procentowe pozostaną bez zmian do kwietnia 2026. Źródło: CME FedWatch Większa zmiana obecnie wydaje się mało prawdopodobna, co wzmacnia przekonanie, że kierunek polityki na rok 2026 i dalej wyznaczy nowy prezes. Powell stoi jednocześnie w obliczu nietypowej sytuacji politycznej. Departament Sprawiedliwości prowadzi śledztwo związane z jego zeznaniami w Kongresie dotyczącymi przekroczenia kosztów remontu siedziby Fed. Śledczy wezwali do wydania dokumentów. Powell twierdzi, że postępowanie nie wpływa na politykę pieniężną. Jednak dochodzenie wzmacnia dyskusje na temat niezależności banku centralnego w czasie zbliżającej się zmiany kierownictwa. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Kto zastąpi Powella? Trump zmienia zdanie w sprawie wyboru szefa Fed

Prezydent Donald Trump publicznie wyraził wątpliwości wobec przeniesienia Kevina Hassetta do Rezerwy Federalnej. Zdecydowanie zmniejsza to szanse Hassetta na zastąpienie Jerome’a Powella na stanowisku szefa Fed.

Występując na konferencji, Trump powiedział, że chce utrzymać Hassetta na obecnym stanowisku. Obawia się, że straci zaufanego doradcę, jeśli Hassett trafi do Fed.

Maleją szanse Kevina Hassetta na szefa Fed

Ten komentarz natychmiast zmienił oczekiwania co do przyszłego prezesa Fed. Szanse Hassetta spadły. Uwaga uczestników rynku i polityków w Waszyngtonie skupiła się teraz na Kevinie Warshu, uznawanym obecnie za głównego kandydata.

Hassett był szeroko komentowany jako potencjalny następca Powella przed zmianą zaplanowaną na maj 2026 roku.

Komentarze Trumpa sugerują jednak, że woli zachować stabilność w Białym Domu niż oddelegować Hassetta do banku centralnego.

W efekcie giełdy predykcyjne i analitycy w ostatnich dniach odeszli od typowania Hassetta.

Kevin Warsh zyskuje na prawdopodobieństwie według Polymarket. Źródło: Polymarket Kevin Warsh wychodzi na prowadzenie

Kevin Warsh posiada doświadczenie w bankowości centralnej. Był członkiem zarządu Fed podczas globalnego kryzysu finansowego. Jego kandydatura podoba się Republikanom, którzy chcą wiarygodności na rynkach i wyraźniejszego oddzielenia polityki pieniężnej od polityki codziennej.

Niechęć Trumpa do utraty Hassetta wyniosła Warsha na szczyt listy kandydatów.

Czas na nowego szefa Fed: Warsh kontra Powell

W kwestii kryptowalut Warsh i Powell różnią się bardziej tonem niż efektami. Powell zachowuje ostrożne, instytucjonalne podejście i wielokrotnie podkreśla stabilność finansową, ochronę konsumentów i jasne regulacje stablecoinów oraz giełd.

Nie popierał kryptowalut jako pieniądza, pozwalając jednocześnie rynkom się rozwijać w ramach obowiązujących przepisów.

Warsh prezentuje pragmatyczny sceptycyzm. Dostrzega potencjał Bitcoina jako magazynu wartości, często porównując go do złota, ale jest ostrożny wobec prywatnych kryptowalut jako codziennego środka płatniczego.

To stanowisko sugeruje ściślejsze bariery, a nie otwartą wrogość. Warsh, w porównaniu z Powellem, może wydawać się bardziej otwarty na dyskusję o aktywach cyfrowych, jednak polityka nadal będzie raczej konserwatywna.

Kadencja Powella dobiega końca

Kadencja Powella jako prezesa Fed kończy się 15 maja 2026 roku. Może on pozostać w Zarządzie do roku 2028, choć rzadko byli prezesi tak robią po odejściu.

Inflacja słabnie, ale nie została jeszcze całkowicie pokonana. Rynki spodziewają się, że przed odejściem Powella nie zobaczymy dużych zmian w polityce.

Traderzy coraz częściej oczekują, że pod rządami Powella dojdzie do jeszcze jednej obniżki stóp, jeśli dane na to pozwolą.

Rynki w większości zakładają, że stopy procentowe pozostaną bez zmian do kwietnia 2026. Źródło: CME FedWatch

Większa zmiana obecnie wydaje się mało prawdopodobna, co wzmacnia przekonanie, że kierunek polityki na rok 2026 i dalej wyznaczy nowy prezes.

Powell stoi jednocześnie w obliczu nietypowej sytuacji politycznej. Departament Sprawiedliwości prowadzi śledztwo związane z jego zeznaniami w Kongresie dotyczącymi przekroczenia kosztów remontu siedziby Fed. Śledczy wezwali do wydania dokumentów.

Powell twierdzi, że postępowanie nie wpływa na politykę pieniężną. Jednak dochodzenie wzmacnia dyskusje na temat niezależności banku centralnego w czasie zbliżającej się zmiany kierownictwa.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Dlaczego jeden z największych byków BTC nagle porzucił Bitcoin dla złota?Christopher Wood, szef strategii Jefferies i legendarny byk Bitcoina z Wall Street, dokonał szokującego zwrotu. Usunął całą 10% alokację na BTC z flagowego portfela, pomimo 325% zysku od momentu pierwszej rekomendacji. Decyzji nie podjęła zmienność rynku, ale rosnący strach przed jednym czynnikiem: możliwością, że komputery kwantowe złamią kryptograficzne fundamenty Bitcoina, niszcząc jego status „cyfrowego złota”. Wood, który w 2020 roku był pionierem instytucjonalnej adopcji, teraz wyprzedaje BTC na rzecz fizycznego złota i akcji górników. Jego ruch odsłania głęboki podział w świecie finansów i stawia fundamentalne pytanie o długoterminowe bezpieczeństwo największej kryptowaluty. Dlaczego jeden z największych byków Bitcoina z Wall Street właśnie odszedł? Cicho, ale konsekwentnie zmienia się podejście instytucji do kryptowalut. Christopher Wood, globalny szef strategii akcji w Jefferies i jeden z najbardziej cenionych strategów Wall Street, całkowicie usunął Bitcoina z flagowego portfela modelowego. Szef Jefferies nie powołał się na zmienność cen, ale podkreślił wątpliwości co do długoterminowej trwałości aktywa. Wood usunął 10% alokacji w Bitcoinie z portfela Jefferies i podzielił ją równo na złoto fizyczne oraz akcje firm wydobywających złoto. Swoją decyzję wyjaśnił w najnowszym wydaniu newslettera Greed & Fear. Wood wskazał na długoterminowe zagrożenie wynikające z rozwoju komputerów kwantowych dla bezpieczeństwa Bitcoina i jego roli jako przechowalni wartości. Bloomberg w newsletterze, cytując Wooda i podkreślając, że teoretyczne ryzyko trafia już do głównego nurtu budowania portfeli, podał: „Dawniej odległe zagrożenie komputeryzacji kwantowej sprawiło, że jeden z najczęściej obserwowanych strategów rynkowych odrzucił Bitcoina.” Tymczasem Wood jako jeden z pierwszych instytucjonalnych inwestorów zainteresował się Bitcoinem. Po raz pierwszy włączył to aktywo do portfela modelowego w grudniu 2020 roku podczas stymulacji fiskalnej z czasów pandemii i obaw o dewaluację walut. Później zwiększył ekspozycję do 10% w 2021 roku. Warto zauważyć, że od pierwszej alokacji Bitcoin wzrósł o około 325%, a złoto o 145%. Wood przekonuje jednak, że wyniki już nie są najważniejsze. Według niego komputery kwantowe osłabiają argument, że Bitcoin może być niezawodną, wieloletnią przechowalnią wartości. W jego mniemaniu, chodzi zwłaszcza o inwestorów długoterminowych, takich jak fundusze emerytalne. Wood napisał: „Coraz więcej osób w społeczności Bitcoina obawia się, że komputeryzacja kwantowa nadejdzie za kilka lat, a nie dopiero za dekadę czy więcej.” Rzeczywiście, bezpieczeństwo Bitcoina opiera się na systemach kryptograficznych, które uniemożliwiają dzisiejszym komputerom odgadnięcie kluczy prywatnych na podstawie publicznych. Natomiast kwantowe komputery o odpowiedniej sile obliczeniowej mogą zniwelować tę asymetrię. To może pozwolić atakującym na szybkie uzyskanie kluczy prywatnych — w kilka dni lub nawet kilka godzin. Ryzyko kwantowe, zarządzanie i instytucjonalne przemyślenie BTC Ta debata pogłębia podział między inwestorami instytucjonalnymi a deweloperami. Nic Carter, partner w Castle Island Ventures, uchwycił te napięcia w grudniowym poście. Najważniejsze pozostają kwestie zarządzania siecią. Tymczasem propozycje, takie jak spalanie monet zagrożonych przez komputery kwantowe czy wymuszona migracja do kryptografii odpornych na ataki kwantowe, rodzą trudne pytania o prawa własności i zmiany zasad. Jefferies podkreśla, że choć Bitcoin już przechodził forki. Natomiast konfiskata lub unieważnienie monet mogłyby podważyć fundamenty, które dają sieci wiarygodność. Ponadto Jefferies zwraca uwagę, że znaczna część podaży Bitcoina może być podatna na atak kwantowy. Obejmuje to między innymi: monety z ery Satoshiego przechowywane na adresach Pay-to-Public-Key (P2PK) monety utracone oraz adresy używane wielokrotnie w różnych transakcjach Łącznie to potencjalnie miliony BTC. W tym kontekście niedawna analiza Coinbase potwierdza część tych obaw. Szef działu badań inwestycyjnych Coinbase, David Duong, ostrzegł, że komputery kwantowe stanowią długoterminowe ryzyko wykraczające poza bezpieczeństwo kluczy prywatnych. Mogą one wpłynąć także na model ekonomiczny i bezpieczeństwo Bitcoina. Duong podkreśla, że obecna technologia kwantowa nie zagraża dziś Bitcoinowi, ale nawet 6,5 mln BTC może być narażone na długoterminowe ataki kwantowe. Dlatego migracja do kryptografii po-kwantowej staje się niezbędna — choć to kwestia lat. Bitcoin zagrożony atakami kwantowymi z powodu podatnych adresów. Źródło: David Duong na LinkedIn Wood zauważa, że długoterminowe wątpliwości związane z komputerami kwantowymi paradoksalnie sprzyjają złotu. Wszystko przez jego historię jako sprawdzonego zabezpieczenia. Jest ono wolne od technologicznych i regulacyjnych niepewności. Ten krok pokazuje szerszą zmianę w myśleniu instytucji. Założyciel i dyrektor inwestycyjny Cyber Capital, Justin Bons, twierdzi, że Bitcoin może upaść w każdej chwili po 2033 roku. Dodaje, że powodem są zmniejszające się subsydia dla górników po halvingach i niskie opłaty transakcyjne. Justin Bons uważa również, że ataki 51% mogą stać się opłacalne przy dziennym koszcie poniżej 3 mln USD, co potencjalnie pozwoli na podwójne wydatki o wartości mld USD na giełdach. Wszystkie te obawy dotyczą bezpieczeństwa Bitcoina. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Dlaczego jeden z największych byków BTC nagle porzucił Bitcoin dla złota?

Christopher Wood, szef strategii Jefferies i legendarny byk Bitcoina z Wall Street, dokonał szokującego zwrotu. Usunął całą 10% alokację na BTC z flagowego portfela, pomimo 325% zysku od momentu pierwszej rekomendacji. Decyzji nie podjęła zmienność rynku, ale rosnący strach przed jednym czynnikiem: możliwością, że komputery kwantowe złamią kryptograficzne fundamenty Bitcoina, niszcząc jego status „cyfrowego złota”.

Wood, który w 2020 roku był pionierem instytucjonalnej adopcji, teraz wyprzedaje BTC na rzecz fizycznego złota i akcji górników. Jego ruch odsłania głęboki podział w świecie finansów i stawia fundamentalne pytanie o długoterminowe bezpieczeństwo największej kryptowaluty.

Dlaczego jeden z największych byków Bitcoina z Wall Street właśnie odszedł?

Cicho, ale konsekwentnie zmienia się podejście instytucji do kryptowalut. Christopher Wood, globalny szef strategii akcji w Jefferies i jeden z najbardziej cenionych strategów Wall Street, całkowicie usunął Bitcoina z flagowego portfela modelowego.

Szef Jefferies nie powołał się na zmienność cen, ale podkreślił wątpliwości co do długoterminowej trwałości aktywa.

Wood usunął 10% alokacji w Bitcoinie z portfela Jefferies i podzielił ją równo na złoto fizyczne oraz akcje firm wydobywających złoto.

Swoją decyzję wyjaśnił w najnowszym wydaniu newslettera Greed & Fear. Wood wskazał na długoterminowe zagrożenie wynikające z rozwoju komputerów kwantowych dla bezpieczeństwa Bitcoina i jego roli jako przechowalni wartości. Bloomberg w newsletterze, cytując Wooda i podkreślając, że teoretyczne ryzyko trafia już do głównego nurtu budowania portfeli, podał:

„Dawniej odległe zagrożenie komputeryzacji kwantowej sprawiło, że jeden z najczęściej obserwowanych strategów rynkowych odrzucił Bitcoina.”

Tymczasem Wood jako jeden z pierwszych instytucjonalnych inwestorów zainteresował się Bitcoinem. Po raz pierwszy włączył to aktywo do portfela modelowego w grudniu 2020 roku podczas stymulacji fiskalnej z czasów pandemii i obaw o dewaluację walut.

Później zwiększył ekspozycję do 10% w 2021 roku. Warto zauważyć, że od pierwszej alokacji Bitcoin wzrósł o około 325%, a złoto o 145%. Wood przekonuje jednak, że wyniki już nie są najważniejsze.

Według niego komputery kwantowe osłabiają argument, że Bitcoin może być niezawodną, wieloletnią przechowalnią wartości. W jego mniemaniu, chodzi zwłaszcza o inwestorów długoterminowych, takich jak fundusze emerytalne. Wood napisał:

„Coraz więcej osób w społeczności Bitcoina obawia się, że komputeryzacja kwantowa nadejdzie za kilka lat, a nie dopiero za dekadę czy więcej.”

Rzeczywiście, bezpieczeństwo Bitcoina opiera się na systemach kryptograficznych, które uniemożliwiają dzisiejszym komputerom odgadnięcie kluczy prywatnych na podstawie publicznych.

Natomiast kwantowe komputery o odpowiedniej sile obliczeniowej mogą zniwelować tę asymetrię. To może pozwolić atakującym na szybkie uzyskanie kluczy prywatnych — w kilka dni lub nawet kilka godzin.

Ryzyko kwantowe, zarządzanie i instytucjonalne przemyślenie BTC

Ta debata pogłębia podział między inwestorami instytucjonalnymi a deweloperami. Nic Carter, partner w Castle Island Ventures, uchwycił te napięcia w grudniowym poście.

Najważniejsze pozostają kwestie zarządzania siecią. Tymczasem propozycje, takie jak spalanie monet zagrożonych przez komputery kwantowe czy wymuszona migracja do kryptografii odpornych na ataki kwantowe, rodzą trudne pytania o prawa własności i zmiany zasad.

Jefferies podkreśla, że choć Bitcoin już przechodził forki. Natomiast konfiskata lub unieważnienie monet mogłyby podważyć fundamenty, które dają sieci wiarygodność.

Ponadto Jefferies zwraca uwagę, że znaczna część podaży Bitcoina może być podatna na atak kwantowy. Obejmuje to między innymi:

monety z ery Satoshiego przechowywane na adresach Pay-to-Public-Key (P2PK)

monety utracone oraz

adresy używane wielokrotnie w różnych transakcjach

Łącznie to potencjalnie miliony BTC.

W tym kontekście niedawna analiza Coinbase potwierdza część tych obaw. Szef działu badań inwestycyjnych Coinbase, David Duong, ostrzegł, że komputery kwantowe stanowią długoterminowe ryzyko wykraczające poza bezpieczeństwo kluczy prywatnych. Mogą one wpłynąć także na model ekonomiczny i bezpieczeństwo Bitcoina.

Duong podkreśla, że obecna technologia kwantowa nie zagraża dziś Bitcoinowi, ale nawet 6,5 mln BTC może być narażone na długoterminowe ataki kwantowe. Dlatego migracja do kryptografii po-kwantowej staje się niezbędna — choć to kwestia lat.

Bitcoin zagrożony atakami kwantowymi z powodu podatnych adresów. Źródło: David Duong na LinkedIn

Wood zauważa, że długoterminowe wątpliwości związane z komputerami kwantowymi paradoksalnie sprzyjają złotu. Wszystko przez jego historię jako sprawdzonego zabezpieczenia. Jest ono wolne od technologicznych i regulacyjnych niepewności.

Ten krok pokazuje szerszą zmianę w myśleniu instytucji. Założyciel i dyrektor inwestycyjny Cyber Capital, Justin Bons, twierdzi, że Bitcoin może upaść w każdej chwili po 2033 roku. Dodaje, że powodem są zmniejszające się subsydia dla górników po halvingach i niskie opłaty transakcyjne.

Justin Bons uważa również, że ataki 51% mogą stać się opłacalne przy dziennym koszcie poniżej 3 mln USD, co potencjalnie pozwoli na podwójne wydatki o wartości mld USD na giełdach. Wszystkie te obawy dotyczą bezpieczeństwa Bitcoina.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Założyciel Cyber Capital: Bitcoin może upaść za 7 do 11 latZałożyciel i dyrektor inwestycyjny Cyber Capital, Justin Bons, przewidział, że Bitcoin może upaść w ciągu 7 do 11 lat. Wskazał na malejące budżety na bezpieczeństwo, rosnące ryzyko ataku 51% oraz – jak to określił – niemożliwe wybory dla sieci. Bons ostrzega, że te fundamentalne luki mogą osłabić zaufanie i nawet doprowadzić do podziału blockchaina. Bitcoin może upaść: Bezpieczeństwo ekonomiczne Przez lata eksperci alarmowali o różnych zagrożeniach dla Bitcoina, zwłaszcza o komputeryzacji kwantowej, która może osłabić obecne standardy kryptograficzne. Jednak w szczegółowym wpisie Bons przedstawił inny rodzaj problemu. Twierdzi, że długoterminowe zagrożenie dla Bitcoina leży w jego ekonomicznym modelu bezpieczeństwa: “BTC upadnie w ciągu 7 do 11 lat od teraz! Najpierw upadnie branża wydobywcza, gdy budżet bezpieczeństwa się skurczy. Wtedy zaczną się ataki, cenzura i podwójne wydatki.” W centrum jego argumentacji jest malejący budżet bezpieczeństwa Bitcoina. Po każdym halvingu nagrody dla górników spadają o połowę, co zmniejsza motywację do zabezpieczania sieci. Ostatni halving odbył się w kwietniu 2024 roku, a kolejne zaplanowano co cztery lata. Bons uważa, że aby utrzymać bieżący poziom bezpieczeństwa, Bitcoin potrzebowałby stałego, wykładniczego wzrostu ceny albo zawsze wysokich opłat transakcyjnych, co według niego jest nierealne. Malejący budżet bezpieczeństwa Bitcoina. Źródło: X/Justin Bons Spadające przychody górników i rosnące ryzyko ataków Według Bonsa dochód górników, a nie surowa moc obliczeniowa sieci, jest najważniejszym miernikiem jej bezpieczeństwa. Podkreśla, że wraz ze wzrostem wydajności sprzętu hashrate może rosnąć, nawet gdy koszt produkcji hashy spada. Dlatego wskaźnik ten może być mylący jako miara odporności na atak. Jego zdaniem spadające przychody górników bezpośrednio obniżają koszt ataku na sieć. Gdy koszt przeprowadzenia ataku 51% spadnie poniżej potencjalnych korzyści z podwójnego wydatkowania lub zakłócenia, ataki te stają się ekonomicznie racjonalne. W jego wpisie czytamy: “Kryptoekonomiczna teoria gier opiera się na karze i nagrodzie, marchewkach i kijach. Dlatego dochód górników określa koszt ataku. Jeśli chodzi o stronę nagrody w kalkulacji: podwójne wydatki, przy atakach 51% skierowanych na giełdy, to bardzo realny wektor ataku ze względu na ogromne nagrody.” Obecnie opłaty transakcyjne stanowią tylko małą część dochodu górników. Gdy subsydia blokowe zbliżą się do zera w nadchodzących dekadach, Bitcoin musiałby prawie całkowicie polegać na opłatach za zabezpieczenie sieci. Jednak ograniczona pojemność bloków zmniejsza liczbę transakcji, a co za tym idzie – całkowite przychody z opłat. Bons twierdzi również, że utrzymanie stale wysokich opłat jest mało prawdopodobne, bo użytkownicy zwykle opuszczają sieć przy skokach opłat, przez co opłaty nie mogą na dłuższą metę zastąpić subsydiów blokowych. Zatory, run na bank i potencjalna spirala śmierci Oprócz obaw dotyczących budżetu bezpieczeństwa Bons ostrzega przed możliwymi scenariuszami „runu na bank”. Według niego: “Nawet według najbardziej konserwatywnych szacunków, jeśli każdy obecny użytkownik BTC wykonałby tylko jedną transakcję, kolejka trwałaby 1,82 miesiąca!” Wyjaśnił, że w czasie paniki sieć może nie być w stanie przetworzyć wypłat wystarczająco szybko, co oznaczałoby dla użytkowników „uwięzienie” przez zatłoczenie i rosnące opłaty. To tworzy warunki podobne do runu na bank. Bons wskazał też na dwutygodniowy mechanizm dostosowania trudności wydobycia Bitcoina jako dodatkowe ryzyko. W przypadku gwałtownego spadku ceny nierentowni górnicy mogą wyłączyć sprzęt, co spowolni produkcję bloków aż do kolejnej korekty: “Ponieważ panika wywołałaby spadek ceny, co z kolei zmusiłoby kolejnych górników do wyłączania sprzętu, co dalej jeszcze bardziej spowalniałoby łańcuch, wywołując jeszcze większą panikę, kolejny spadek ceny i dalsze wyłączanie górników itd, itd – w nieskończoność… To nazywa się błędnym kołem w teorii gier, określane też jako pętla sprzężenia zwrotnego ujemnego albo spirala śmierci.” Dodał także, że takie ryzyka zatłoczenia sprawiają, że masowe samodzielne przechowywanie środków jest niebezpieczne w czasach stresu i ostrzegł, że użytkownicy mogą nie być w stanie opuścić sieci przy gwałtownym wzroście popytu. Bitcoin może upaść: Nieunikniony dylemat Bons podsumował, że przed Bitcoinem stoi podstawowy dylemat. Jedną opcją byłoby podniesienie całkowitej podaży powyżej limitu 21 mln monet, aby utrzymać motywację górników i bezpieczeństwo sieci. Jednak zauważył, że to podważyłoby kluczową wartość Bitcoina i prawdopodobnie doprowadziłoby do podziału łańcucha. Alternatywą – jak twierdzi – jest zgoda na systematyczne osłabianie modelu bezpieczeństwa, co zwiększa podatność na ataki i cenzurę. Bons podsumowuje: “Najbardziej prawdopodobny scenariusz to taki, że za 7-11 lat jednocześnie wystąpią obie opisane przeze mnie opcje i jeszcze więcej.” Powiązał też ten problem z dziedzictwem „wojen o rozmiar bloku”, argumentując, że ograniczenia decyzyjne w ramach Bitcoin Core uniemożliwiają istotne zmiany protokołu, dopóki kryzys nie wymusi działania. Ostrzegł, że wtedy może już być za późno. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Założyciel Cyber Capital: Bitcoin może upaść za 7 do 11 lat

Założyciel i dyrektor inwestycyjny Cyber Capital, Justin Bons, przewidział, że Bitcoin może upaść w ciągu 7 do 11 lat.

Wskazał na malejące budżety na bezpieczeństwo, rosnące ryzyko ataku 51% oraz – jak to określił – niemożliwe wybory dla sieci. Bons ostrzega, że te fundamentalne luki mogą osłabić zaufanie i nawet doprowadzić do podziału blockchaina.

Bitcoin może upaść: Bezpieczeństwo ekonomiczne

Przez lata eksperci alarmowali o różnych zagrożeniach dla Bitcoina, zwłaszcza o komputeryzacji kwantowej, która może osłabić obecne standardy kryptograficzne.

Jednak w szczegółowym wpisie Bons przedstawił inny rodzaj problemu. Twierdzi, że długoterminowe zagrożenie dla Bitcoina leży w jego ekonomicznym modelu bezpieczeństwa:

“BTC upadnie w ciągu 7 do 11 lat od teraz! Najpierw upadnie branża wydobywcza, gdy budżet bezpieczeństwa się skurczy. Wtedy zaczną się ataki, cenzura i podwójne wydatki.”

W centrum jego argumentacji jest malejący budżet bezpieczeństwa Bitcoina. Po każdym halvingu nagrody dla górników spadają o połowę, co zmniejsza motywację do zabezpieczania sieci.

Ostatni halving odbył się w kwietniu 2024 roku, a kolejne zaplanowano co cztery lata. Bons uważa, że aby utrzymać bieżący poziom bezpieczeństwa, Bitcoin potrzebowałby stałego, wykładniczego wzrostu ceny albo zawsze wysokich opłat transakcyjnych, co według niego jest nierealne.

Malejący budżet bezpieczeństwa Bitcoina. Źródło: X/Justin Bons Spadające przychody górników i rosnące ryzyko ataków

Według Bonsa dochód górników, a nie surowa moc obliczeniowa sieci, jest najważniejszym miernikiem jej bezpieczeństwa. Podkreśla, że wraz ze wzrostem wydajności sprzętu hashrate może rosnąć, nawet gdy koszt produkcji hashy spada. Dlatego wskaźnik ten może być mylący jako miara odporności na atak.

Jego zdaniem spadające przychody górników bezpośrednio obniżają koszt ataku na sieć. Gdy koszt przeprowadzenia ataku 51% spadnie poniżej potencjalnych korzyści z podwójnego wydatkowania lub zakłócenia, ataki te stają się ekonomicznie racjonalne. W jego wpisie czytamy:

“Kryptoekonomiczna teoria gier opiera się na karze i nagrodzie, marchewkach i kijach. Dlatego dochód górników określa koszt ataku. Jeśli chodzi o stronę nagrody w kalkulacji: podwójne wydatki, przy atakach 51% skierowanych na giełdy, to bardzo realny wektor ataku ze względu na ogromne nagrody.”

Obecnie opłaty transakcyjne stanowią tylko małą część dochodu górników. Gdy subsydia blokowe zbliżą się do zera w nadchodzących dekadach, Bitcoin musiałby prawie całkowicie polegać na opłatach za zabezpieczenie sieci. Jednak ograniczona pojemność bloków zmniejsza liczbę transakcji, a co za tym idzie – całkowite przychody z opłat.

Bons twierdzi również, że utrzymanie stale wysokich opłat jest mało prawdopodobne, bo użytkownicy zwykle opuszczają sieć przy skokach opłat, przez co opłaty nie mogą na dłuższą metę zastąpić subsydiów blokowych.

Zatory, run na bank i potencjalna spirala śmierci

Oprócz obaw dotyczących budżetu bezpieczeństwa Bons ostrzega przed możliwymi scenariuszami „runu na bank”. Według niego:

“Nawet według najbardziej konserwatywnych szacunków, jeśli każdy obecny użytkownik BTC wykonałby tylko jedną transakcję, kolejka trwałaby 1,82 miesiąca!”

Wyjaśnił, że w czasie paniki sieć może nie być w stanie przetworzyć wypłat wystarczająco szybko, co oznaczałoby dla użytkowników „uwięzienie” przez zatłoczenie i rosnące opłaty. To tworzy warunki podobne do runu na bank.

Bons wskazał też na dwutygodniowy mechanizm dostosowania trudności wydobycia Bitcoina jako dodatkowe ryzyko. W przypadku gwałtownego spadku ceny nierentowni górnicy mogą wyłączyć sprzęt, co spowolni produkcję bloków aż do kolejnej korekty:

“Ponieważ panika wywołałaby spadek ceny, co z kolei zmusiłoby kolejnych górników do wyłączania sprzętu, co dalej jeszcze bardziej spowalniałoby łańcuch, wywołując jeszcze większą panikę, kolejny spadek ceny i dalsze wyłączanie górników itd, itd – w nieskończoność… To nazywa się błędnym kołem w teorii gier, określane też jako pętla sprzężenia zwrotnego ujemnego albo spirala śmierci.”

Dodał także, że takie ryzyka zatłoczenia sprawiają, że masowe samodzielne przechowywanie środków jest niebezpieczne w czasach stresu i ostrzegł, że użytkownicy mogą nie być w stanie opuścić sieci przy gwałtownym wzroście popytu.

Bitcoin może upaść: Nieunikniony dylemat

Bons podsumował, że przed Bitcoinem stoi podstawowy dylemat. Jedną opcją byłoby podniesienie całkowitej podaży powyżej limitu 21 mln monet, aby utrzymać motywację górników i bezpieczeństwo sieci. Jednak zauważył, że to podważyłoby kluczową wartość Bitcoina i prawdopodobnie doprowadziłoby do podziału łańcucha.

Alternatywą – jak twierdzi – jest zgoda na systematyczne osłabianie modelu bezpieczeństwa, co zwiększa podatność na ataki i cenzurę. Bons podsumowuje:

“Najbardziej prawdopodobny scenariusz to taki, że za 7-11 lat jednocześnie wystąpią obie opisane przeze mnie opcje i jeszcze więcej.”

Powiązał też ten problem z dziedzictwem „wojen o rozmiar bloku”, argumentując, że ograniczenia decyzyjne w ramach Bitcoin Core uniemożliwiają istotne zmiany protokołu, dopóki kryzys nie wymusi działania. Ostrzegł, że wtedy może już być za późno.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Benjamin Cowen: Nie łudźcie się, ten wzrost Bitcoina to nie nowa hossaBenjamin Cowen studzi emocje inwestorów i tłumaczy, dlaczego obecne odbicie Bitcoina do 98 000 USD nie oznacza początku nowej hossy. W jego ocenie Bitcoin znajduje się w fazie trawienia poprzedniego ruchu, a nie budowania nowych szczytów. Dlatego apeluje o realizm, cierpliwość oraz unikanie nadmiernych oczekiwań wobec krótkoterminowych wzrostów. Rynek kryptowalut często wygląda obiecująco podczas odbić, jednak zdaniem Cowena obecny moment wymaga szczególnej ostrożności. Bitcoin po szczycie, a nie na starcie nowej hossy Benjamin Cowen już na początku materiału jasno zaznacza, że obecna struktura rynku nie przypomina klasycznego startu hossy. Zamiast euforii widoczna jest apatia oraz brak szerokiego zainteresowania inwestorów detalicznych. To kluczowy sygnał, ponieważ historycznie nowe hossy rodziły się przy rosnącym popycie. Cowen podkreśla, że Bitcoin znajduje się w fazie post-top, czyli po zakończeniu głównego impulsu wzrostowego. “To nie wygląda jak rajd do nowego ATH. To nie jest nowa hossa, tylko digesting move z 2025 roku – trawienie poprzedniego dużego wzrostu.” Po tej wypowiedzi analityk przechodzi do porównań historycznych, aby lepiej zobrazować obecną sytuację rynkową. Wskazuje, że podobny schemat wystąpił w 2019 roku, po zakończeniu poprzedniego cyklu. Wtedy również pojawił się kontrtrendowy rajd, który wielu błędnie uznało za nową hossę. Ostatecznie rynek wszedł jednak w dalszą fazę spadkową. Cowen zauważa także, że zakończenie QT w 2025 roku nie przełożyło się na natychmiastowy risk-on. Bitcoin zrobił szczyt wcześniej, a teraz jedynie trawi ten ruch. Dlatego jego zdaniem obecne wzrosty są technicznym odreagowaniem, a nie zmianą trendu. Bitcoin i cykliczność rynku w latach midtermowych W kolejnym fragmencie Cowen skupia się na cykliczności, która od lat powtarza się na rynku Bitcoina. Zwraca uwagę na tzw. midterm years, czyli lata wyborów połówkowych w USA. Historycznie były to okresy spadkowe dla rynku kryptowalut. Przykłady z 2014, 2018 oraz 2022 pokazują bardzo podobne zachowanie ceny. Bitcoin w takich latach często odbija do kluczowych średnich kroczących, a następnie zostaje odrzucony. Cowen wskazuje tutaj na 50-tygodniową średnią kroczącą oraz bull market support band. Obecnie te poziomy znajdują się w rejonie około 101 000 USD. Zdaniem analityka właśnie tam rynek testuje główne opory. Jeśli Bitcoin nie zdoła utrzymać się powyżej tych poziomów, scenariusz spadkowy pozostaje bazowy. Cowen nie podaje konkretnego celu cenowego, jednak sugeruje możliwość powrotu w okolice 200-tygodniowej średniej. Takie zachowanie było typowe w poprzednich cyklach. Dlatego obecne odbicie traktuje jako element większego procesu spadkowego. Warto też zwrócić uwagę, że Cowen podkreśla brak impulsów makroekonomicznych. Nie ma obecnie agresywnego QE ani wyraźnego zwrotu w stronę ryzyka. To dodatkowo wzmacnia tezę o przedłużającym się trawieniu rynku. Dlaczego altcoiny nie korzystają na odbiciu Bitcoina Jednym z najważniejszych argumentów Cowena jest brak rotacji kapitału do altcoinów. W klasycznej hossie wzrost Bitcoina napędza później altcoiny. Tym razem ten mechanizm nie działa. Cowen tłumaczy to strukturalną zmianą rynku oraz dominacją inwestorów instytucjonalnych. Hossa Bitcoina w 2025 roku była defensywna i oparta głównie na ETF-ach. Inwestorzy sprzedawali altcoiny, aby zwiększać ekspozycję na BTC. Retail praktycznie zniknął z rynku, co widać po danych z mediów społecznościowych. Kanały YouTube tracą średnio 1500 subskrybentów dziennie, a dzienne wyświetlenia spadły do 500 000–600 000. Dla porównania w 2021 roku było to nawet 3–4 mln. Cowen jasno wskazuje, że bez nowych uczestników rynek altcoinów nie ma paliwa do wzrostów. Dlatego dominacja BTC rośnie, a altcoiny pozostają słabe. To kolejny sygnał, że rynek znajduje się w końcowej fazie cyklu. Dla początkujących inwestorów to ważna lekcja, ponieważ brak rotacji często poprzedza dalsze spadki. W tym kontekście Cowen zadaje ważne pytanie: czy brak euforii oznacza zdrowy rynek? Jego odpowiedź jest jednoznaczna. Brak euforii w szczytowej fazie cyklu oznacza apatię, a ta historycznie prowadziła do dalszego osuwania się cen. Jak Cowen interpretuje obecny wzrost Bitcoina W ostatniej części materiału Cowen podsumowuje swoje podejście do obecnej sytuacji. Podkreśla, że długoterminowo pozostaje bykiem, jeśli chodzi o Bitcoina. Jednak krótkoterminowo i średnioterminowo widzi rynek w fazie bear market drawdown. Ten drawdown rozpoczął się kilka miesięcy temu i wciąż trwa. Cowen zaznacza, że aby zmienić swoje nastawienie, potrzebowałby kilku tygodniowych zamknięć powyżej 50-tygodniowej średniej. Dodatkowo rynek musiałby utrzymać te poziomy bez szybkiego odrzucenia. Na razie jednak widzi sygnały słabości oraz ryzyko kolejnego ruchu w dół. Dla jasności Cowen podsumowuje kluczowe elementy obecnego rynku w prosty sposób: brak euforii i niskie zainteresowanie retailu, dominacja BTC bez rotacji do altcoinów, odbicie do silnych oporów technicznych, podobieństwo do schematów z 2019 roku. Na koniec analityk odpowiada na pytanie, które zadaje sobie wielu inwestorów. Czy to oznacza koniec Bitcoina? Jego odpowiedź brzmi: nie. Czy to oznacza, że teraz zaczyna się nowa hossa? Jego odpowiedź brzmi: jeszcze nie. Dlatego zachęca do cierpliwości oraz chłodnej analizy danych, zamiast emocjonalnych decyzji. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Benjamin Cowen: Nie łudźcie się, ten wzrost Bitcoina to nie nowa hossa

Benjamin Cowen studzi emocje inwestorów i tłumaczy, dlaczego obecne odbicie Bitcoina do 98 000 USD nie oznacza początku nowej hossy. W jego ocenie Bitcoin znajduje się w fazie trawienia poprzedniego ruchu, a nie budowania nowych szczytów. Dlatego apeluje o realizm, cierpliwość oraz unikanie nadmiernych oczekiwań wobec krótkoterminowych wzrostów.

Rynek kryptowalut często wygląda obiecująco podczas odbić, jednak zdaniem Cowena obecny moment wymaga szczególnej ostrożności.

Bitcoin po szczycie, a nie na starcie nowej hossy

Benjamin Cowen już na początku materiału jasno zaznacza, że obecna struktura rynku nie przypomina klasycznego startu hossy. Zamiast euforii widoczna jest apatia oraz brak szerokiego zainteresowania inwestorów detalicznych. To kluczowy sygnał, ponieważ historycznie nowe hossy rodziły się przy rosnącym popycie. Cowen podkreśla, że Bitcoin znajduje się w fazie post-top, czyli po zakończeniu głównego impulsu wzrostowego.

“To nie wygląda jak rajd do nowego ATH. To nie jest nowa hossa, tylko digesting move z 2025 roku – trawienie poprzedniego dużego wzrostu.”

Po tej wypowiedzi analityk przechodzi do porównań historycznych, aby lepiej zobrazować obecną sytuację rynkową. Wskazuje, że podobny schemat wystąpił w 2019 roku, po zakończeniu poprzedniego cyklu. Wtedy również pojawił się kontrtrendowy rajd, który wielu błędnie uznało za nową hossę. Ostatecznie rynek wszedł jednak w dalszą fazę spadkową.

Cowen zauważa także, że zakończenie QT w 2025 roku nie przełożyło się na natychmiastowy risk-on. Bitcoin zrobił szczyt wcześniej, a teraz jedynie trawi ten ruch. Dlatego jego zdaniem obecne wzrosty są technicznym odreagowaniem, a nie zmianą trendu.

Bitcoin i cykliczność rynku w latach midtermowych

W kolejnym fragmencie Cowen skupia się na cykliczności, która od lat powtarza się na rynku Bitcoina. Zwraca uwagę na tzw. midterm years, czyli lata wyborów połówkowych w USA. Historycznie były to okresy spadkowe dla rynku kryptowalut. Przykłady z 2014, 2018 oraz 2022 pokazują bardzo podobne zachowanie ceny.

Bitcoin w takich latach często odbija do kluczowych średnich kroczących, a następnie zostaje odrzucony. Cowen wskazuje tutaj na 50-tygodniową średnią kroczącą oraz bull market support band. Obecnie te poziomy znajdują się w rejonie około 101 000 USD. Zdaniem analityka właśnie tam rynek testuje główne opory.

Jeśli Bitcoin nie zdoła utrzymać się powyżej tych poziomów, scenariusz spadkowy pozostaje bazowy. Cowen nie podaje konkretnego celu cenowego, jednak sugeruje możliwość powrotu w okolice 200-tygodniowej średniej. Takie zachowanie było typowe w poprzednich cyklach. Dlatego obecne odbicie traktuje jako element większego procesu spadkowego.

Warto też zwrócić uwagę, że Cowen podkreśla brak impulsów makroekonomicznych. Nie ma obecnie agresywnego QE ani wyraźnego zwrotu w stronę ryzyka. To dodatkowo wzmacnia tezę o przedłużającym się trawieniu rynku.

Dlaczego altcoiny nie korzystają na odbiciu Bitcoina

Jednym z najważniejszych argumentów Cowena jest brak rotacji kapitału do altcoinów. W klasycznej hossie wzrost Bitcoina napędza później altcoiny. Tym razem ten mechanizm nie działa. Cowen tłumaczy to strukturalną zmianą rynku oraz dominacją inwestorów instytucjonalnych.

Hossa Bitcoina w 2025 roku była defensywna i oparta głównie na ETF-ach. Inwestorzy sprzedawali altcoiny, aby zwiększać ekspozycję na BTC. Retail praktycznie zniknął z rynku, co widać po danych z mediów społecznościowych. Kanały YouTube tracą średnio 1500 subskrybentów dziennie, a dzienne wyświetlenia spadły do 500 000–600 000. Dla porównania w 2021 roku było to nawet 3–4 mln.

Cowen jasno wskazuje, że bez nowych uczestników rynek altcoinów nie ma paliwa do wzrostów. Dlatego dominacja BTC rośnie, a altcoiny pozostają słabe. To kolejny sygnał, że rynek znajduje się w końcowej fazie cyklu. Dla początkujących inwestorów to ważna lekcja, ponieważ brak rotacji często poprzedza dalsze spadki.

W tym kontekście Cowen zadaje ważne pytanie: czy brak euforii oznacza zdrowy rynek? Jego odpowiedź jest jednoznaczna. Brak euforii w szczytowej fazie cyklu oznacza apatię, a ta historycznie prowadziła do dalszego osuwania się cen.

Jak Cowen interpretuje obecny wzrost Bitcoina

W ostatniej części materiału Cowen podsumowuje swoje podejście do obecnej sytuacji. Podkreśla, że długoterminowo pozostaje bykiem, jeśli chodzi o Bitcoina. Jednak krótkoterminowo i średnioterminowo widzi rynek w fazie bear market drawdown. Ten drawdown rozpoczął się kilka miesięcy temu i wciąż trwa.

Cowen zaznacza, że aby zmienić swoje nastawienie, potrzebowałby kilku tygodniowych zamknięć powyżej 50-tygodniowej średniej. Dodatkowo rynek musiałby utrzymać te poziomy bez szybkiego odrzucenia. Na razie jednak widzi sygnały słabości oraz ryzyko kolejnego ruchu w dół.

Dla jasności Cowen podsumowuje kluczowe elementy obecnego rynku w prosty sposób:

brak euforii i niskie zainteresowanie retailu,

dominacja BTC bez rotacji do altcoinów,

odbicie do silnych oporów technicznych,

podobieństwo do schematów z 2019 roku.

Na koniec analityk odpowiada na pytanie, które zadaje sobie wielu inwestorów. Czy to oznacza koniec Bitcoina? Jego odpowiedź brzmi: nie. Czy to oznacza, że teraz zaczyna się nowa hossa? Jego odpowiedź brzmi: jeszcze nie. Dlatego zachęca do cierpliwości oraz chłodnej analizy danych, zamiast emocjonalnych decyzji.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Polski influencer sprzedał Bitcoina przy wzroście do 97 000 USDBitcoin ostatnio mocno wzrósł do okolic 97 000-98 000 USD, jednak Marek Stiller studzi emocje i stawia na ostrożność. W swoim najnowszym materiale na YouTube tłumaczy, dlaczego zdecydował się sprzedać część BTC mimo silnego odbicia ceny. Co ważne, jego decyzja nie wynika z paniki, lecz z chłodnej analizy danych rynkowych i cykliczności. Rynek kryptowalut wchodzi w moment, który wymaga jeszcze większej rozwagi i świadomego zarządzania ryzykiem. Bitcoin po dynamicznym odbiciu i decyzja o realizacji zysków Marek Stiller zwraca uwagę, że Bitcoin wzrósł od początku tygodnia o prawie 10%. Co więcej, całe odbicie od listopadowego minimum przekroczyło już 20%. Generalnie cena podniosła się z rejonu dołka od około 80 000 USD do strefy 97 000–98 000 USD. Jednocześnie rynek przez wcześniejsze dwa miesiące pozostawał w nudnej konsolidacji. Zdaniem Stillera price action zaczęło wyglądać zdrowiej, ponieważ pojawiły się wyższe dołki oraz wyższe szczyty. Taki układ techniczny często sugeruje kontynuację impulsu wzrostowego. Jednak mimo tego sygnału influencer nie zdecydował się zwiększać ekspozycji. Wręcz przeciwnie, uznał, że to dobry moment na realizację części zysków: “Sprzedałem pierwszą paczkę Bitcoina, którą kupowałem właśnie średnio po 90 000 dolarów z moim haczykiem. Ostatnio pod odbitkę, nie mówię o tym Bitcoinie z całego cyklu, ale wiecie, jak na miesiąc półtora tam z 8% zysku, to i tak jest rewelacyjny wynik, taka jest prawda. Wczoraj, przedwczoraj właśnie ta sprzedaż nastąpiła. Sprzedałem też część altcoinów przy okazji, które mi pozostały. Niektóre na plusie, niektóre na minusie. Ogólnie wygląda to średnio. […] Pokazuję wam screen wykresu jeszcze z środy rano, gdy zacząłem przygotowywać film i cena wynosiła 94 800 USD. Sporo się zmieniło w kilkanaście godzin.” Następnie Marek podkreśla, że taka decyzja nie oznacza końca hossy, lecz świadome zarządzanie pozycją. Struktura portfela i defensywne podejście do rynku Po sprzedaży części aktywów Marek Stiller znacząco zmienił strukturę swojego portfela. Aktualnie aż 77% kapitału trzyma w stablecoinach. Pozostałe 23% znajduje się w kryptowalutach, głównie w BTC oraz ETH. Co istotne, jedynie 4% portfela stanowią altcoiny. Dlaczego taka zmiana ma sens z perspektywy początkującego inwestora? Marek tłumaczy, że obecne warunki rynkowe sprzyjają strategii “deriskowania”. Oznacza to zmniejszanie ryzyka, gdy rynek rośnie dynamicznie. W ten sposób inwestor chroni wypracowane zyski. Dodatkowo influencer zaznacza, że nie kieruje się emocjami ani FOMO. Woli mieć kapitał gotowy na przyszłe okazje. Dzięki temu może reagować elastycznie, niezależnie od dalszego scenariusza rynkowego. To podejście często pomijane przez nowych uczestników rynku. W tym miejscu Marek odpowiada na pytanie, które zadaje sobie wielu widzów: czy sprzedaż oznacza brak wiary w dalsze wzrosty? Odpowiedź brzmi – nie. On po prostu akceptuje, że rynek może zrobić wszystko. ETF-y, inflacja i sygnały techniczne ostrzegające inwestorów Jednym z ważnych argumentów polskiego influencera są napływy kapitału do ETF-ów. We wtorek i środę zakupy ETF-ów BTC przekroczyły łącznie 1,5 mld USD. Była to najlepsza sesja od października. Również ETF-y na ETH zanotowały około 300 mln USD napływu w skali tygodnia. Z jednej strony są to bardzo pozytywne dane. Z drugiej jednak Marek przypomina, że podobne epizody w przeszłości często kończyły się odpływami. Dlatego kluczowa pozostaje ciągłość popytu, a nie pojedyncze dni euforii. Bez niej wzrost może szybko wyhamować. Dodatkowo pozytywne dane CPI z USA wspierają narrację o możliwych obniżkach stóp procentowych. Inflacja nie rośnie, a bazowe CPI było niższe od oczekiwań. To zwykle sprzyja aktywom ryzykownym, takim jak Bitcoin. Jednak Marek wyraźnie zaznacza, że nie popada w euforię. Od strony technicznej pojawia się kilka sygnałów ostrzegawczych: RSI zbliża się do strefy wykupienia cena dotknęła górnej wstęgi Bollingera przy około 96 200 USD Bitcoin zbliża się do bull market support band Historycznie przebicie tej strefy od góry często oznaczało koniec wzrostów. Cykle rynkowe Bitcoina, altcoiny i brak zainteresowania retailu Marek Stiller dużą wagę przykłada do cykliczności rynku. Przypomina, że po najnowszym halvingu z 2024 hossa trwała w 2025 roku. Natomiast rok 2026 statystycznie powinien być spadkowy – analogicznie do poprzednich cykli. Dlatego obecne odbicie może mieć charakter dead cat bounce. Dodatkowo rynek altcoinów wysyła bardzo słabe sygnały. Advanced Decline Index dla top 100 altów pozostaje w brutalnym trendzie spadkowym od 2021. Oznacza to, że wzrost Bitcoina miał charakter defensywny. Inwestorzy sprzedawali alty na BTC, a instytucje przejmowały kontrolę. Co więcej, ponad 53% kryptowalut od 2021 roku uznaje się za martwe. W samym 2025 roku powstało aż 20 mln nowych coinów, z których większość to projekty bez wartości. Brakuje także zainteresowania retailu. Dane z Google Trends oraz X pokazują historycznie niskie zaangażowanie. Marek odpowiada wprost na pytanie – czy altcoiny jeszcze odbiją? Jego zdaniem jest to możliwe, ale wymaga powrotu FOMO. Na ten moment takich sygnałów po prostu nie widać. Dlatego zostawia tylko niewielką ekspozycję, głównie w ETH. Na koniec influencer podkreśla, że jego strategia pozostaje niezmienna. Zostawia około 1/4 BTC na ewentualne wyższe poziomy, nawet 100 000–105 000 USD lub 150 000 USD. Jednocześnie akceptuje, że statystycznie są one mniej prawdopodobne. Najważniejsze pozostają elastyczność, bezpieczeństwo i procent składany. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Polski influencer sprzedał Bitcoina przy wzroście do 97 000 USD

Bitcoin ostatnio mocno wzrósł do okolic 97 000-98 000 USD, jednak Marek Stiller studzi emocje i stawia na ostrożność. W swoim najnowszym materiale na YouTube tłumaczy, dlaczego zdecydował się sprzedać część BTC mimo silnego odbicia ceny. Co ważne, jego decyzja nie wynika z paniki, lecz z chłodnej analizy danych rynkowych i cykliczności.

Rynek kryptowalut wchodzi w moment, który wymaga jeszcze większej rozwagi i świadomego zarządzania ryzykiem.

Bitcoin po dynamicznym odbiciu i decyzja o realizacji zysków

Marek Stiller zwraca uwagę, że Bitcoin wzrósł od początku tygodnia o prawie 10%. Co więcej, całe odbicie od listopadowego minimum przekroczyło już 20%. Generalnie cena podniosła się z rejonu dołka od około 80 000 USD do strefy 97 000–98 000 USD. Jednocześnie rynek przez wcześniejsze dwa miesiące pozostawał w nudnej konsolidacji.

Zdaniem Stillera price action zaczęło wyglądać zdrowiej, ponieważ pojawiły się wyższe dołki oraz wyższe szczyty. Taki układ techniczny często sugeruje kontynuację impulsu wzrostowego. Jednak mimo tego sygnału influencer nie zdecydował się zwiększać ekspozycji. Wręcz przeciwnie, uznał, że to dobry moment na realizację części zysków:

“Sprzedałem pierwszą paczkę Bitcoina, którą kupowałem właśnie średnio po 90 000 dolarów z moim haczykiem. Ostatnio pod odbitkę, nie mówię o tym Bitcoinie z całego cyklu, ale wiecie, jak na miesiąc półtora tam z 8% zysku, to i tak jest rewelacyjny wynik, taka jest prawda. Wczoraj, przedwczoraj właśnie ta sprzedaż nastąpiła. Sprzedałem też część altcoinów przy okazji, które mi pozostały. Niektóre na plusie, niektóre na minusie. Ogólnie wygląda to średnio. […] Pokazuję wam screen wykresu jeszcze z środy rano, gdy zacząłem przygotowywać film i cena wynosiła 94 800 USD. Sporo się zmieniło w kilkanaście godzin.”

Następnie Marek podkreśla, że taka decyzja nie oznacza końca hossy, lecz świadome zarządzanie pozycją.

Struktura portfela i defensywne podejście do rynku

Po sprzedaży części aktywów Marek Stiller znacząco zmienił strukturę swojego portfela. Aktualnie aż 77% kapitału trzyma w stablecoinach. Pozostałe 23% znajduje się w kryptowalutach, głównie w BTC oraz ETH. Co istotne, jedynie 4% portfela stanowią altcoiny.

Dlaczego taka zmiana ma sens z perspektywy początkującego inwestora? Marek tłumaczy, że obecne warunki rynkowe sprzyjają strategii “deriskowania”. Oznacza to zmniejszanie ryzyka, gdy rynek rośnie dynamicznie. W ten sposób inwestor chroni wypracowane zyski.

Dodatkowo influencer zaznacza, że nie kieruje się emocjami ani FOMO. Woli mieć kapitał gotowy na przyszłe okazje. Dzięki temu może reagować elastycznie, niezależnie od dalszego scenariusza rynkowego. To podejście często pomijane przez nowych uczestników rynku.

W tym miejscu Marek odpowiada na pytanie, które zadaje sobie wielu widzów: czy sprzedaż oznacza brak wiary w dalsze wzrosty? Odpowiedź brzmi – nie. On po prostu akceptuje, że rynek może zrobić wszystko.

ETF-y, inflacja i sygnały techniczne ostrzegające inwestorów

Jednym z ważnych argumentów polskiego influencera są napływy kapitału do ETF-ów. We wtorek i środę zakupy ETF-ów BTC przekroczyły łącznie 1,5 mld USD. Była to najlepsza sesja od października. Również ETF-y na ETH zanotowały około 300 mln USD napływu w skali tygodnia.

Z jednej strony są to bardzo pozytywne dane. Z drugiej jednak Marek przypomina, że podobne epizody w przeszłości często kończyły się odpływami. Dlatego kluczowa pozostaje ciągłość popytu, a nie pojedyncze dni euforii. Bez niej wzrost może szybko wyhamować.

Dodatkowo pozytywne dane CPI z USA wspierają narrację o możliwych obniżkach stóp procentowych. Inflacja nie rośnie, a bazowe CPI było niższe od oczekiwań. To zwykle sprzyja aktywom ryzykownym, takim jak Bitcoin. Jednak Marek wyraźnie zaznacza, że nie popada w euforię.

Od strony technicznej pojawia się kilka sygnałów ostrzegawczych:

RSI zbliża się do strefy wykupienia

cena dotknęła górnej wstęgi Bollingera przy około 96 200 USD

Bitcoin zbliża się do bull market support band

Historycznie przebicie tej strefy od góry często oznaczało koniec wzrostów.

Cykle rynkowe Bitcoina, altcoiny i brak zainteresowania retailu

Marek Stiller dużą wagę przykłada do cykliczności rynku. Przypomina, że po najnowszym halvingu z 2024 hossa trwała w 2025 roku. Natomiast rok 2026 statystycznie powinien być spadkowy – analogicznie do poprzednich cykli. Dlatego obecne odbicie może mieć charakter dead cat bounce.

Dodatkowo rynek altcoinów wysyła bardzo słabe sygnały. Advanced Decline Index dla top 100 altów pozostaje w brutalnym trendzie spadkowym od 2021. Oznacza to, że wzrost Bitcoina miał charakter defensywny. Inwestorzy sprzedawali alty na BTC, a instytucje przejmowały kontrolę.

Co więcej, ponad 53% kryptowalut od 2021 roku uznaje się za martwe. W samym 2025 roku powstało aż 20 mln nowych coinów, z których większość to projekty bez wartości. Brakuje także zainteresowania retailu. Dane z Google Trends oraz X pokazują historycznie niskie zaangażowanie.

Marek odpowiada wprost na pytanie – czy altcoiny jeszcze odbiją? Jego zdaniem jest to możliwe, ale wymaga powrotu FOMO. Na ten moment takich sygnałów po prostu nie widać. Dlatego zostawia tylko niewielką ekspozycję, głównie w ETH.

Na koniec influencer podkreśla, że jego strategia pozostaje niezmienna. Zostawia około 1/4 BTC na ewentualne wyższe poziomy, nawet 100 000–105 000 USD lub 150 000 USD. Jednocześnie akceptuje, że statystycznie są one mniej prawdopodobne. Najważniejsze pozostają elastyczność, bezpieczeństwo i procent składany.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
CME Group uruchomi kontrakty terminowe na Cardano, Chainlink i Stellar w lutymCME Group, największa na świecie giełda instrumentów pochodnych, planuje wprowadzić kontrakty futures na Cardano (ADA), Chainlink (LINK) i Stellar (XLM). Handel ma rozpocząć się 9 lutego, po uzyskaniu zgody regulatora. Ten krok wprowadza regulowane instrumenty pochodne na główne alty. Zwiększa dostęp instytucji do rynku. Jednak ogłoszenie nie wpłynęło znacząco na ceny ADA, LINK i XLM. CME Group rozszerza ofertę produktów kryptowalutowych CME Group ogłosił to w oficjalnym poście na X. Nowe produkty będą dostępne w standardowych i mikro rozmiarach, co pozwoli zarówno klientom instytucjonalnym, jak i detalicznym. Standardowy kontrakt obejmuje 100 000 ADA, 5000 LINK lub 250 000 XLM. Tymczasem kontrakt mikro to 10 000 ADA, 250 LINK lub 12 500 XLM. Opcje mikro umożliwiają regulowany handel kryptowalutami przy mniejszym zaangażowaniu kapitału, więc są bardziej dostępne dla mniejszych traderów. Zespół CME Group opublikował: „Nasza oferta produktów krypto rośnie o nowe futures na Cardano, Chainlink i Stellar. Dostępne w dużym i mikro rozmiarze, te kontrakty zapewnią efektywność kapitałową i elastyczność potrzebną do poszerzania strategii.” Tę decyzję podjęto w odpowiedzi na rosnący popyt na regulowane inwestycje w kryptowaluty. W 2025 roku CME Group zgłosił rekordową aktywność na rynku instrumentów pochodnych krypto. Średni dzienny wolumen wzrósł o 139% do 278 000 kontraktów. To odpowiada 12 mld USD wartości nominalnej. Wprowadzenie futures na Cardano, Chainlink i Stellar poszerza ofertę regulowanych opcji CME. Obejmuje ona już Bitcoin (BTC), Ethereum (ETH), XRP (XRP), oraz Solana (SOL). Wszystkie kontrakty oczekują na zgodę Commodity Futures Trading Commission (CFTC), co odzwierciedla skupienie CME na regulacjach. Ruch CME przynosi instytucjonalne uznanie dla ADA, LINK i XLM mimo stonowanych cen Ceny Cardano, Chainlink i Stellar pozostały niemal bez zmian po ogłoszeniu CME Group z 15 stycznia. To zgodne z wcześniejszymi trendami. Nawet gdy giełda instrumentów pochodnych zapowiadała opcje na XRP i Solana, natychmiastowa reakcja cenowa pozostawała ograniczona. Dane BeInCrypto Markets pokazały, że ADA spadła o 2,2% w ostatnim dniu, handlując po 0,39 USD na moment publikacji. XLM zmalał o 1,1% do 0,22 USD. LINK odnotował stosunkowo niewielki spadek o 0,49%, handlując po 13,7 USD. Te spadki odzwierciedlają ogólną sytuację rynku. Łączna kapitalizacja rynku krypto spadła o prawie 1% w tym samym okresie. Mimo to analitycy twierdzą, że ten ruch oznacza rosnące uznanie tych aktywów przez instytucje i poprawia dostępność dla szerokiej grupy uczestników rynku. Konto Scopuly, czyli portfel DeFi oparty na Stellar napisał: „Co to oznacza dla Stellar: • XLM zyskuje uznanie na poziomie instytucjonalnym i legitymizację • Regulowane futures otwierają drogę dla funduszy hedgingowych i zarządzających aktywami • Silniejsza płynność, lepsze zarządzanie ryzykiem oraz dojrzalszy rynek • Kolejny most między tradycyjnymi finansami a rzeczywistą użytecznością blockchain Stellar.” Podsumowując, planowane wprowadzenie futures na Cardano, Chainlink i Stellar przez CME Group to kolejny krok w dojrzewaniu rynku instrumentów pochodnych krypto. Ogłoszenie nie pobudziło natychmiast cen, ale potwierdza rosnącą rolę regulowanych instrumentów i wspiera udział instytucji oraz rozwój infrastruktury rynku dla głównych altów. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

CME Group uruchomi kontrakty terminowe na Cardano, Chainlink i Stellar w lutym

CME Group, największa na świecie giełda instrumentów pochodnych, planuje wprowadzić kontrakty futures na Cardano (ADA), Chainlink (LINK) i Stellar (XLM). Handel ma rozpocząć się 9 lutego, po uzyskaniu zgody regulatora.

Ten krok wprowadza regulowane instrumenty pochodne na główne alty. Zwiększa dostęp instytucji do rynku. Jednak ogłoszenie nie wpłynęło znacząco na ceny ADA, LINK i XLM.

CME Group rozszerza ofertę produktów kryptowalutowych

CME Group ogłosił to w oficjalnym poście na X. Nowe produkty będą dostępne w standardowych i mikro rozmiarach, co pozwoli zarówno klientom instytucjonalnym, jak i detalicznym.

Standardowy kontrakt obejmuje 100 000 ADA, 5000 LINK lub 250 000 XLM. Tymczasem kontrakt mikro to 10 000 ADA, 250 LINK lub 12 500 XLM. Opcje mikro umożliwiają regulowany handel kryptowalutami przy mniejszym zaangażowaniu kapitału, więc są bardziej dostępne dla mniejszych traderów. Zespół CME Group opublikował:

„Nasza oferta produktów krypto rośnie o nowe futures na Cardano, Chainlink i Stellar. Dostępne w dużym i mikro rozmiarze, te kontrakty zapewnią efektywność kapitałową i elastyczność potrzebną do poszerzania strategii.”

Tę decyzję podjęto w odpowiedzi na rosnący popyt na regulowane inwestycje w kryptowaluty. W 2025 roku CME Group zgłosił rekordową aktywność na rynku instrumentów pochodnych krypto. Średni dzienny wolumen wzrósł o 139% do 278 000 kontraktów. To odpowiada 12 mld USD wartości nominalnej.

Wprowadzenie futures na Cardano, Chainlink i Stellar poszerza ofertę regulowanych opcji CME. Obejmuje ona już Bitcoin (BTC), Ethereum (ETH), XRP (XRP), oraz Solana (SOL). Wszystkie kontrakty oczekują na zgodę Commodity Futures Trading Commission (CFTC), co odzwierciedla skupienie CME na regulacjach.

Ruch CME przynosi instytucjonalne uznanie dla ADA, LINK i XLM mimo stonowanych cen

Ceny Cardano, Chainlink i Stellar pozostały niemal bez zmian po ogłoszeniu CME Group z 15 stycznia. To zgodne z wcześniejszymi trendami. Nawet gdy giełda instrumentów pochodnych zapowiadała opcje na XRP i Solana, natychmiastowa reakcja cenowa pozostawała ograniczona.

Dane BeInCrypto Markets pokazały, że ADA spadła o 2,2% w ostatnim dniu, handlując po 0,39 USD na moment publikacji. XLM zmalał o 1,1% do 0,22 USD.

LINK odnotował stosunkowo niewielki spadek o 0,49%, handlując po 13,7 USD. Te spadki odzwierciedlają ogólną sytuację rynku. Łączna kapitalizacja rynku krypto spadła o prawie 1% w tym samym okresie.

Mimo to analitycy twierdzą, że ten ruch oznacza rosnące uznanie tych aktywów przez instytucje i poprawia dostępność dla szerokiej grupy uczestników rynku. Konto Scopuly, czyli portfel DeFi oparty na Stellar napisał:

„Co to oznacza dla Stellar: • XLM zyskuje uznanie na poziomie instytucjonalnym i legitymizację • Regulowane futures otwierają drogę dla funduszy hedgingowych i zarządzających aktywami • Silniejsza płynność, lepsze zarządzanie ryzykiem oraz dojrzalszy rynek • Kolejny most między tradycyjnymi finansami a rzeczywistą użytecznością blockchain Stellar.”

Podsumowując, planowane wprowadzenie futures na Cardano, Chainlink i Stellar przez CME Group to kolejny krok w dojrzewaniu rynku instrumentów pochodnych krypto. Ogłoszenie nie pobudziło natychmiast cen, ale potwierdza rosnącą rolę regulowanych instrumentów i wspiera udział instytucji oraz rozwój infrastruktury rynku dla głównych altów.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Wieloryby i Grayscale typują 3 następne monety prywatności – lista godna uwagiPodczas gdy wiodące monety prywatności, takie jak Monero (XMR), Zcash (ZEC) i Dash (DASH) osiągnęły już wielomiliardowe kapitalizacje rynkowe i odnotowały znaczne zyski, przepływy kapitału wydają się przesuwać w kierunku monet prywatności o niższej kapitalizacji. W styczniu odnotowano znaczną aktywność akumulacyjną w kilku altcoinach o średniej i niskiej kapitalizacji. Może to odzwierciedlać pozycjonowanie wielorybów przed oczekiwaniami, że narracja monet prywatności będzie nadal przyciągać kapitał w 2026 roku. Monety prywatności nadal przyciągają kapitał: Horizen (ZEN) Horizen to protokół warstwy prywatności zbudowany na Base, sieci warstwy 2 Ethereum. Horizen ma na celu zapewnienie prywatności przy jednoczesnym zachowaniu zgodności z przepisami. Protokół umożliwia instytucjom, przedsiębiorstwom i użytkownikom przeprowadzanie transakcji i obliczeń on-chain w sposób poufny, weryfikowalny i zgodny z prawem. ZEN jest obecnie altcoinem o średniej kapitalizacji rynkowej wynoszącej ponad 226 mln USD. W styczniu ZEN wzrósł o ponad 50%. Jednak pomimo odbicia, jego wartość spadła o ponad 90% w stosunku do szczytu z 2021 roku. Posiadanie ZEN przez Grayscale. Źródło: Kinglass ZEN jest również częścią produktów inwestycyjnych Grayscale za pośrednictwem Grayscale Horizen Trust. Dane CoinGlass pokazują, że Grayscale zwiększyła swoje udziały w ZEN od końca 2024 roku. Firma posiada obecnie ponad 948 000 ZEN, co odpowiada ponad 5% podaży w obiegu. Ponadto, ciągła akumulacja firmy inwestycyjnej, pomimo spadku ZEN o ponad 70% od końca 2024 roku, sygnalizuje długoterminowe przekonanie inwestorów Grayscale. Wcześniej promocja firmy była jednym z kluczowych czynników napędzających zeszłoroczny wzrost monety prywatności ZEC. Tymczasem niektórzy inwestorzy uważają, że po wzrostach Monero (XMR) i Dash (DASH), Horizen (ZEN) może być kolejnym kandydatem. The Whale Pod powiedział: „Zajęliśmy dużą pozycję w Horizen (ZEN). Wygląda na to, że jest ona gotowa na agresywną pompę po dużych wzrostach z XMR i DASH.” Drugim na liście tokenem prywatności jest Railgun (RAIL) RAILGUN to łańcuchowy system prywatności i bezpieczeństwa zbudowany bezpośrednio na blockchainach takich jak Ethereum, BSC, Polygon i Arbitrum. Ta moneta prywatności wykorzystuje kryptografię zero-knowledge (ZK), aby umożliwić użytkownikom anonimowe transakcje i interakcje z DeFi. Co więcej, RAIL jest tokenem zarządzającym RAILGUN i obecnie jego kapitalizacja rynkowa wynosi ponad 165 mln USD. Dane od Nansen pokazują, że w ciągu ostatnich 30 dni salda RAIL na giełdach spadły o ponad 5%. W tym samym czasie salda utrzymywane przez portfele wielorybów wzrosły o ponad 24%. Salda na giełdzie RAIL. Źródło: Nansen Z drugiej strony, w raporcie Messari, platformy analitycznej on-chain, stwierdzono, że w 2025 roku Railgun przetworzył 2 mld USD w ekranowanym i nieekranowanym wolumenie. Działalność ta wygenerowała 5 mln USD przychodu. Ponadto, Railgun Quant, badacz z Messari, zauważył, że przy cenach poniżej 3 USD, RAIL może być niedowartościowany. Cena tokena może potencjalnie podwoić się z obecnych poziomów. Railgun Quant powiedział: „Nawet przy cenie 3,10 USD RAIL jest notowany z ponad 50% dyskontem w stosunku do mojego bazowego modelu wyceny RAILGUN na poziomie 6,26 USD.” Monety prywatności na celowniku dużych graczy: Decred (DCR) Decred (DCR) to blockchain warstwy 1, który wykorzystuje hybrydowy mechanizm konsensusu Proof-of-Work (PoW) i Proof-of-Stake (PoS). Sieć obsługuje również transakcje chroniące prywatność. Kapitalizacja rynkowa DCR wynosi obecnie ponad 479 mln USD. Tendencje akumulacyjne są widoczne w rosnącym udziale podaży stakowanej od 4. kwartału 2025 roku. Dane Decred pokazują, że obecnie stakowanych jest ponad 10 milionów DCR. Stanowi to ponad 62% całkowitej podaży i oznacza najwyższy wskaźnik od marca 2025 roku. Udział w stakingu Decred. Źródło: Decred Charts Wśród rosnącego zainteresowania monetami prywatności, Decred wszedł do pierwszej piątki tokenów prywatności pod względem kapitalizacji rynkowej na CoinGecko. Analitycy spodziewają się, że cena przekroczy obecny poziom 27,6 USD i potencjalnie osiągnie 60 USD. analityk AltCryptoTalk przewidywał: „DCR właśnie wybił się z akumulacji! Odwrotna głowa i ramiona potwierdzone. To przesuwa rynek w tryb marży.” Eksperci nadal wysoko oceniają narrację monet prywatności na 2026 rok. Monety prywatności o dużej kapitalizacji i wielomiliardowych wycenach mogą stanąć w obliczu presji na realizację zysków. Altcoiny o niskiej kapitalizacji wiążą się z wyższym ryzykiem płynności. Dodatkowo, monety prywatności o średniej kapitalizacji mogą znaleźć równowagę między tymi dwoma i mieć potencjał, aby dołączyć do klubu kapitalizacji rynkowej o wartości miliarda dolarów. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Wieloryby i Grayscale typują 3 następne monety prywatności – lista godna uwagi

Podczas gdy wiodące monety prywatności, takie jak Monero (XMR), Zcash (ZEC) i Dash (DASH) osiągnęły już wielomiliardowe kapitalizacje rynkowe i odnotowały znaczne zyski, przepływy kapitału wydają się przesuwać w kierunku monet prywatności o niższej kapitalizacji.

W styczniu odnotowano znaczną aktywność akumulacyjną w kilku altcoinach o średniej i niskiej kapitalizacji. Może to odzwierciedlać pozycjonowanie wielorybów przed oczekiwaniami, że narracja monet prywatności będzie nadal przyciągać kapitał w 2026 roku.

Monety prywatności nadal przyciągają kapitał: Horizen (ZEN)

Horizen to protokół warstwy prywatności zbudowany na Base, sieci warstwy 2 Ethereum.

Horizen ma na celu zapewnienie prywatności przy jednoczesnym zachowaniu zgodności z przepisami. Protokół umożliwia instytucjom, przedsiębiorstwom i użytkownikom przeprowadzanie transakcji i obliczeń on-chain w sposób poufny, weryfikowalny i zgodny z prawem.

ZEN jest obecnie altcoinem o średniej kapitalizacji rynkowej wynoszącej ponad 226 mln USD. W styczniu ZEN wzrósł o ponad 50%. Jednak pomimo odbicia, jego wartość spadła o ponad 90% w stosunku do szczytu z 2021 roku.

Posiadanie ZEN przez Grayscale. Źródło: Kinglass

ZEN jest również częścią produktów inwestycyjnych Grayscale za pośrednictwem Grayscale Horizen Trust. Dane CoinGlass pokazują, że Grayscale zwiększyła swoje udziały w ZEN od końca 2024 roku. Firma posiada obecnie ponad 948 000 ZEN, co odpowiada ponad 5% podaży w obiegu.

Ponadto, ciągła akumulacja firmy inwestycyjnej, pomimo spadku ZEN o ponad 70% od końca 2024 roku, sygnalizuje długoterminowe przekonanie inwestorów Grayscale. Wcześniej promocja firmy była jednym z kluczowych czynników napędzających zeszłoroczny wzrost monety prywatności ZEC.

Tymczasem niektórzy inwestorzy uważają, że po wzrostach Monero (XMR) i Dash (DASH), Horizen (ZEN) może być kolejnym kandydatem. The Whale Pod powiedział:

„Zajęliśmy dużą pozycję w Horizen (ZEN). Wygląda na to, że jest ona gotowa na agresywną pompę po dużych wzrostach z XMR i DASH.”

Drugim na liście tokenem prywatności jest Railgun (RAIL)

RAILGUN to łańcuchowy system prywatności i bezpieczeństwa zbudowany bezpośrednio na blockchainach takich jak Ethereum, BSC, Polygon i Arbitrum.

Ta moneta prywatności wykorzystuje kryptografię zero-knowledge (ZK), aby umożliwić użytkownikom anonimowe transakcje i interakcje z DeFi.

Co więcej, RAIL jest tokenem zarządzającym RAILGUN i obecnie jego kapitalizacja rynkowa wynosi ponad 165 mln USD. Dane od Nansen pokazują, że w ciągu ostatnich 30 dni salda RAIL na giełdach spadły o ponad 5%. W tym samym czasie salda utrzymywane przez portfele wielorybów wzrosły o ponad 24%.

Salda na giełdzie RAIL. Źródło: Nansen

Z drugiej strony, w raporcie Messari, platformy analitycznej on-chain, stwierdzono, że w 2025 roku Railgun przetworzył 2 mld USD w ekranowanym i nieekranowanym wolumenie. Działalność ta wygenerowała 5 mln USD przychodu.

Ponadto, Railgun Quant, badacz z Messari, zauważył, że przy cenach poniżej 3 USD, RAIL może być niedowartościowany. Cena tokena może potencjalnie podwoić się z obecnych poziomów. Railgun Quant powiedział:

„Nawet przy cenie 3,10 USD RAIL jest notowany z ponad 50% dyskontem w stosunku do mojego bazowego modelu wyceny RAILGUN na poziomie 6,26 USD.”

Monety prywatności na celowniku dużych graczy: Decred (DCR)

Decred (DCR) to blockchain warstwy 1, który wykorzystuje hybrydowy mechanizm konsensusu Proof-of-Work (PoW) i Proof-of-Stake (PoS). Sieć obsługuje również transakcje chroniące prywatność.

Kapitalizacja rynkowa DCR wynosi obecnie ponad 479 mln USD. Tendencje akumulacyjne są widoczne w rosnącym udziale podaży stakowanej od 4. kwartału 2025 roku.

Dane Decred pokazują, że obecnie stakowanych jest ponad 10 milionów DCR. Stanowi to ponad 62% całkowitej podaży i oznacza najwyższy wskaźnik od marca 2025 roku.

Udział w stakingu Decred. Źródło: Decred Charts

Wśród rosnącego zainteresowania monetami prywatności, Decred wszedł do pierwszej piątki tokenów prywatności pod względem kapitalizacji rynkowej na CoinGecko. Analitycy spodziewają się, że cena przekroczy obecny poziom 27,6 USD i potencjalnie osiągnie 60 USD. analityk AltCryptoTalk przewidywał:

„DCR właśnie wybił się z akumulacji! Odwrotna głowa i ramiona potwierdzone. To przesuwa rynek w tryb marży.”

Eksperci nadal wysoko oceniają narrację monet prywatności na 2026 rok. Monety prywatności o dużej kapitalizacji i wielomiliardowych wycenach mogą stanąć w obliczu presji na realizację zysków. Altcoiny o niskiej kapitalizacji wiążą się z wyższym ryzykiem płynności. Dodatkowo, monety prywatności o średniej kapitalizacji mogą znaleźć równowagę między tymi dwoma i mieć potencjał, aby dołączyć do klubu kapitalizacji rynkowej o wartości miliarda dolarów.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Nadchodzi bull trap Bitcoina? Traderzy widzą scenariusz, o którym każdy boi się mówićRynek Bitcoina znalazł się w punkcie krytycznym, a napięcie rośnie z każdym dniem. Część traderów ostrzega przed klasycznym bull trap Bitcoina, inni nadal liczą na kontynuację wzrostów. Najbliższe tygodnie mogą brutalnie zweryfikować obie narracje. W ostatnich dniach w mediach społecznościowym pojawiła się fala analiz technicznych i ostrych komentarzy. Bull trap Bitcoina stał się jednym z najczęściej powtarzanych haseł. Porównania do 2021 roku budzą niepokój, ale rynek wciąż wysyła sprzeczne sygnały. Bull trap Bitcoina i widmo powtórki z 2021 roku? W swoim niedawnym poście na X, znany komentator kryptowalutowy i analityk wykresów Chiefy, twierdzi, że obecna struktura rynku niemal idealnie odtwarza schemat z 2021 roku. Według niego to klasyczny bull trap Bitcoina, który daje inwestorom fałszywą nadzieję. Po takim ruchu w przeszłości nastąpiła gwałtowna wyprzedaż. Chiefy wskazuje, że jeśli historia się powtórzy, Bitcoin może spaść nawet w okolice 40 000 USD już w kolejnym miesiącu. Jego zdaniem większość uczestników rynku zdaje sobie z tego sprawę. Jednak strach przed realizacją strat powoduje, że niewielu chce o tym mówić głośno. Analityk wyraził: „Ten wykres idealnie przewidział obecną pułapkę byków. Wszyscy wiedzą, co będzie dalej, ale większość po prostu boi się do tego przyznać.” Wykres ceny Bitcoina i potencjalny scenariusz bull trap z 2021 roku. Źródło: Chiefy Jeszcze bardziej pesymistyczny scenariusz przedstawia Lofty. To trader kryptowalutowy znany z analiz cyklicznych. Lofty uważa, że czteroletni cykl Bitcoina nadal obowiązuje. Jeśli ta teoria się potwierdzi, cena BTC może spaść nawet do 32 000 USD w lutym. Taki ruch byłby bolesny dla rynku, ale zgodny z historycznymi schematami. Lofty wyjaśnił: „Większość ludzi nie jest gotowa na, co następuje po tej pułapce. Jeśli 4-letnie cykle nadal będą aktywne, BTC spadnie do 32 000 USD w moment.” Tymczasem obaj traderzy wywołali falę dyskusji wokół tego pesymistycznego scenariusza dla Bitcoina, podważając istotę 4-letniego cyklu BTC, jak również czynniki makroekonomiczne. Brickad, komentator rynku kryptowalut argumentował: „Nie mogę zadawać sobie pytania, dlaczego tak wielu ignoruje dane makroekonomiczne? Nigdy nie było eksplozji na rynkach – nawet poza Bitcoinem – podczas trwania QT. A tym razem QT trwało znacznie dłużej niż wcześniej. Czteroletnie cykle po prostu zbiegły się z polityką pieniężną. Jedynymi aktywami, które pompowały, były aktywa unikające ryzyka.” Obaj traderzy podkreślają znaczenie psychologii tłumu. Krótkoterminowe odbicia często budują euforię. W rzeczywistości mogą jednak pogłębiać bull trap Bitcoina i zwiększać skalę przyszłej korekty. Jednak Brickad dodał: „Widzę znacznie wyższe prawdopodobieństwo nastawienia na ryzyko w krótkim i średnim terminie niż na rynku niedźwiedzia, przy cenach BTC w okolicach 40 000 USD. Chcę po prostu zrozumieć, dlaczego tak wiele osób ignoruje szerszy kontekst.” Byki kontra niedźwiedzie: Techniczne sygnały i walka o opór Nie wszyscy analitycy podzielają czarny scenariusz. Merlijn The Trader, doświadczony trader techniczny, zwraca uwagę na układ średnich kroczących. Bitcoin odzyskał 50-dniową średnią kroczącą (MA), co jest pierwszym sygnałem siły popytu. Kluczowy poziom znajduje się jednak wyżej. Chodzi o 100-dniową średnią kroczącą (MA) w rejonie 102 000 USD. Jeśli Bitcoin zdoła ją odzyskać i utrzymać, możliwa będzie kontynuacja trendu wzrostowego. W takim przypadku niedźwiedzie mogą zostać zmuszone do gwałtownego zamykania pozycji. Dodatkowo, trader analizujący dane z giełd Ted Pillows, wskazuje na silną strefę podaży. Między 97 000 a 100 000 USD ustawiono zlecenia sprzedaży o wartości ponad 232 mln USD. To pokazuje, że niedźwiedzie aktywnie bronią tego zakresu. Jednocześnie jego przełamanie mogłoby wywołać dynamiczny ruch w górę. Pillows podzielił się: „Zlecenia sprzedaży BTC o wartości 232 200 000 USD złożono między poziomami 97 000 a 100 000 USD. Niedźwiedzie próbują dostrzec dynamikę wzrostu Bitcoina.” Zlecenia sprzedaży Bitcoina w księdze zamówień. Źródło. Ted Pillows Pomimo podzielnych zdań wśród analityków i traderów, rynek Bitcoina balansuje dziś między strachem a nadzieją. Bull trap Bitcoina pozostaje realnym zagrożeniem, ale techniczne sygnały wciąż dają bykom argumenty do walki. Dla inwestorów kluczowe będą nadchodzące tygodnie i reakcja ceny na strefy oporu. Jedno jest pewne: ignorowanie ryzyka może okazać się kosztowne. Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

Nadchodzi bull trap Bitcoina? Traderzy widzą scenariusz, o którym każdy boi się mówić

Rynek Bitcoina znalazł się w punkcie krytycznym, a napięcie rośnie z każdym dniem. Część traderów ostrzega przed klasycznym bull trap Bitcoina, inni nadal liczą na kontynuację wzrostów. Najbliższe tygodnie mogą brutalnie zweryfikować obie narracje.

W ostatnich dniach w mediach społecznościowym pojawiła się fala analiz technicznych i ostrych komentarzy. Bull trap Bitcoina stał się jednym z najczęściej powtarzanych haseł. Porównania do 2021 roku budzą niepokój, ale rynek wciąż wysyła sprzeczne sygnały.

Bull trap Bitcoina i widmo powtórki z 2021 roku?

W swoim niedawnym poście na X, znany komentator kryptowalutowy i analityk wykresów Chiefy, twierdzi, że obecna struktura rynku niemal idealnie odtwarza schemat z 2021 roku. Według niego to klasyczny bull trap Bitcoina, który daje inwestorom fałszywą nadzieję. Po takim ruchu w przeszłości nastąpiła gwałtowna wyprzedaż.

Chiefy wskazuje, że jeśli historia się powtórzy, Bitcoin może spaść nawet w okolice 40 000 USD już w kolejnym miesiącu. Jego zdaniem większość uczestników rynku zdaje sobie z tego sprawę. Jednak strach przed realizacją strat powoduje, że niewielu chce o tym mówić głośno. Analityk wyraził:

„Ten wykres idealnie przewidział obecną pułapkę byków. Wszyscy wiedzą, co będzie dalej, ale większość po prostu boi się do tego przyznać.”

Wykres ceny Bitcoina i potencjalny scenariusz bull trap z 2021 roku. Źródło: Chiefy

Jeszcze bardziej pesymistyczny scenariusz przedstawia Lofty. To trader kryptowalutowy znany z analiz cyklicznych. Lofty uważa, że czteroletni cykl Bitcoina nadal obowiązuje. Jeśli ta teoria się potwierdzi, cena BTC może spaść nawet do 32 000 USD w lutym. Taki ruch byłby bolesny dla rynku, ale zgodny z historycznymi schematami. Lofty wyjaśnił:

„Większość ludzi nie jest gotowa na, co następuje po tej pułapce. Jeśli 4-letnie cykle nadal będą aktywne, BTC spadnie do 32 000 USD w moment.”

Tymczasem obaj traderzy wywołali falę dyskusji wokół tego pesymistycznego scenariusza dla Bitcoina, podważając istotę 4-letniego cyklu BTC, jak również czynniki makroekonomiczne. Brickad, komentator rynku kryptowalut argumentował:

„Nie mogę zadawać sobie pytania, dlaczego tak wielu ignoruje dane makroekonomiczne? Nigdy nie było eksplozji na rynkach – nawet poza Bitcoinem – podczas trwania QT. A tym razem QT trwało znacznie dłużej niż wcześniej. Czteroletnie cykle po prostu zbiegły się z polityką pieniężną. Jedynymi aktywami, które pompowały, były aktywa unikające ryzyka.”

Obaj traderzy podkreślają znaczenie psychologii tłumu. Krótkoterminowe odbicia często budują euforię. W rzeczywistości mogą jednak pogłębiać bull trap Bitcoina i zwiększać skalę przyszłej korekty. Jednak Brickad dodał:

„Widzę znacznie wyższe prawdopodobieństwo nastawienia na ryzyko w krótkim i średnim terminie niż na rynku niedźwiedzia, przy cenach BTC w okolicach 40 000 USD. Chcę po prostu zrozumieć, dlaczego tak wiele osób ignoruje szerszy kontekst.”

Byki kontra niedźwiedzie: Techniczne sygnały i walka o opór

Nie wszyscy analitycy podzielają czarny scenariusz. Merlijn The Trader, doświadczony trader techniczny, zwraca uwagę na układ średnich kroczących. Bitcoin odzyskał 50-dniową średnią kroczącą (MA), co jest pierwszym sygnałem siły popytu.

Kluczowy poziom znajduje się jednak wyżej. Chodzi o 100-dniową średnią kroczącą (MA) w rejonie 102 000 USD. Jeśli Bitcoin zdoła ją odzyskać i utrzymać, możliwa będzie kontynuacja trendu wzrostowego. W takim przypadku niedźwiedzie mogą zostać zmuszone do gwałtownego zamykania pozycji.

Dodatkowo, trader analizujący dane z giełd Ted Pillows, wskazuje na silną strefę podaży. Między 97 000 a 100 000 USD ustawiono zlecenia sprzedaży o wartości ponad 232 mln USD. To pokazuje, że niedźwiedzie aktywnie bronią tego zakresu. Jednocześnie jego przełamanie mogłoby wywołać dynamiczny ruch w górę. Pillows podzielił się:

„Zlecenia sprzedaży BTC o wartości 232 200 000 USD złożono między poziomami 97 000 a 100 000 USD. Niedźwiedzie próbują dostrzec dynamikę wzrostu Bitcoina.”

Zlecenia sprzedaży Bitcoina w księdze zamówień. Źródło. Ted Pillows

Pomimo podzielnych zdań wśród analityków i traderów, rynek Bitcoina balansuje dziś między strachem a nadzieją. Bull trap Bitcoina pozostaje realnym zagrożeniem, ale techniczne sygnały wciąż dają bykom argumenty do walki. Dla inwestorów kluczowe będą nadchodzące tygodnie i reakcja ceny na strefy oporu. Jedno jest pewne: ignorowanie ryzyka może okazać się kosztowne.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.
Crypto Community Conference 2026 – największe spotkanie polskiej społeczności blockchain już 21 l...Już 21 lutego 2026 roku w Centrum Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi odbędzie się trzecia edycja Crypto Community Conference. Jest to wydarzenie tworzone przez społeczność dla społeczności. Całość skupia się na edukacji oraz propagowaniu technologii blockchain. Tegoroczna edycja zapowiada się jako największa i najbardziej wartościowa w historii konferencji. Uczestnicy wezmą udział w 10 godzinach prelekcji i paneli, podczas których wystąpi aż 60 prelegentów. W przestrzeni wystawienniczej pojawi się 30 stoisk projektów z branży kryptowalut i blockchain, a celem organizatorów jest przyjęcie 2000 uczestników. Jednym z kluczowych filarów wydarzenia będzie agenda, nad którą pracują eksperci z rynku. Dlatego organizatorzy zapowiadają, że będzie to jedna z najbardziej merytorycznych i aktualnych agend, jakie można zobaczyć na konferencji kryptowalutowej w Europie Środkowej. Obejmie ona zarówno technologię blockchain, DeFi, Web3, regulacje, jak i praktyczne zastosowania kryptowalut w realnej gospodarce. Crypto Community Conference: Sprawdzony standard i doświadczenie Crypto Community Conference już dwukrotnie udowodniło, że potrafi organizować wydarzenia na najwyższym poziomie. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu zespołu oraz współpracy z partnerami konferencja zbudowała reputację jednego z najważniejszych wydarzeń kryptowalutowych w Polsce. Relacje z poprzednich edycji dostępne są tutaj. Nowoczesna przestrzeń konferencyjna Podczas konferencji do dyspozycji uczestników będzie: Aula na 1000 osób Sala AMA na 200 osób Całe piętro przestrzeni wystawienniczej Strefa MEET & CHILL z atrakcjami i aktywnościami Strefa MEET & CHILL została zaprojektowana jako przestrzeń relaksu i networkingu. Znajdą się w niej konkursy, gry i atrakcje, które zapewnią gościom rozrywkę i niezapomniane emocje pomiędzy sesjami merytorycznymi. W cenie biletu uczestnicy otrzymują nielimitowany dostęp do kawy, herbaty, wody oraz słodkich przekąsek, a także możliwość dokupienia dwudaniowego obiadu. Dedykowana aplikacja i starter pack Ważnym elementem wydarzenia jest dedykowana aplikacja eventowa, w której uczestnicy znajdą: agendę swój bilet czat ogólny powiadomienia PUSH informacje o prelegentach, partnerach i strefach Każdy uczestnik otrzyma także starter pack z niespodzianką, wliczony w cenę biletu. Społeczność przed i po konferencji Crypto Community Conference to nie tylko jeden dzień na scenie. Organizatorzy przygotowują: After party po konferencji Beforek przed wydarzeniem Dzień sportowy po konferencji, który odbędzie się w wynajętej hali sportowej. Właśnie tam uczestnicy wezmą udział w sportowych zmaganiach społeczności w: piłce nożnej koszykówce ping-pongu To element, który ma jeszcze mocniej integrować społeczność kryptowalutową. Silni partnerzy i projekty z całego rynku Głównymi sponsorami wydarzenia będą MEXC Ventures oraz Bybit EU, co podkreśla międzynarodowy charakter konferencji i jej znaczenie w branży. Na evencie pojawi się wiele wartościowych projektów blockchain i Web3, zarówno z Polski, jak i z zagranicy. BeInCrypto Polska również będzie obecne na evencie, dostarczając wsparcie medialne i merytoryczne treści w trakcie wykładów i paneli Misja Crypto Community Conference 2026 Misją Crypto Community Conference jest połączenie wysokiej jakości edukacji z niezapomnianą rozrywką. Organizatorzy chcą, aby uczestnicy wyjechali z konferencji nie tylko z wiedzą, ale również z kontaktami i wyjątkowymi wspomnieniami. Jak podkreślają twórcy wydarzenia: Jeśli byłeś z nami na poprzednich edycjach, wiesz, że warto wrócić. Jeśli jeszcze nie — teraz masz idealną okazję, aby stać się częścią tego wyjątkowego wydarzenia. Bilety dostępne są na stronie:https://ccconference.pl/bilety/ Używając hasła rabatowego BEINCRYPTO można uzyskać 5% zniżki na zakup biletu.

Crypto Community Conference 2026 – największe spotkanie polskiej społeczności blockchain już 21 l...

Już 21 lutego 2026 roku w Centrum Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi odbędzie się trzecia edycja Crypto Community Conference. Jest to wydarzenie tworzone przez społeczność dla społeczności. Całość skupia się na edukacji oraz propagowaniu technologii blockchain.

Tegoroczna edycja zapowiada się jako największa i najbardziej wartościowa w historii konferencji. Uczestnicy wezmą udział w 10 godzinach prelekcji i paneli, podczas których wystąpi aż 60 prelegentów. W przestrzeni wystawienniczej pojawi się 30 stoisk projektów z branży kryptowalut i blockchain, a celem organizatorów jest przyjęcie 2000 uczestników.

Jednym z kluczowych filarów wydarzenia będzie agenda, nad którą pracują eksperci z rynku. Dlatego organizatorzy zapowiadają, że będzie to jedna z najbardziej merytorycznych i aktualnych agend, jakie można zobaczyć na konferencji kryptowalutowej w Europie Środkowej. Obejmie ona zarówno technologię blockchain, DeFi, Web3, regulacje, jak i praktyczne zastosowania kryptowalut w realnej gospodarce.

Crypto Community Conference: Sprawdzony standard i doświadczenie

Crypto Community Conference już dwukrotnie udowodniło, że potrafi organizować wydarzenia na najwyższym poziomie. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu zespołu oraz współpracy z partnerami konferencja zbudowała reputację jednego z najważniejszych wydarzeń kryptowalutowych w Polsce.

Relacje z poprzednich edycji dostępne są tutaj.

Nowoczesna przestrzeń konferencyjna

Podczas konferencji do dyspozycji uczestników będzie:

Aula na 1000 osób

Sala AMA na 200 osób

Całe piętro przestrzeni wystawienniczej

Strefa MEET & CHILL z atrakcjami i aktywnościami

Strefa MEET & CHILL została zaprojektowana jako przestrzeń relaksu i networkingu. Znajdą się w niej konkursy, gry i atrakcje, które zapewnią gościom rozrywkę i niezapomniane emocje pomiędzy sesjami merytorycznymi.

W cenie biletu uczestnicy otrzymują nielimitowany dostęp do kawy, herbaty, wody oraz słodkich przekąsek, a także możliwość dokupienia dwudaniowego obiadu.

Dedykowana aplikacja i starter pack

Ważnym elementem wydarzenia jest dedykowana aplikacja eventowa, w której uczestnicy znajdą:

agendę

swój bilet

czat ogólny

powiadomienia PUSH

informacje o prelegentach, partnerach i strefach

Każdy uczestnik otrzyma także starter pack z niespodzianką, wliczony w cenę biletu.

Społeczność przed i po konferencji

Crypto Community Conference to nie tylko jeden dzień na scenie. Organizatorzy przygotowują:

After party po konferencji

Beforek przed wydarzeniem

Dzień sportowy po konferencji, który odbędzie się w wynajętej hali sportowej. Właśnie tam uczestnicy wezmą udział w sportowych zmaganiach społeczności w:

piłce nożnej

koszykówce

ping-pongu

To element, który ma jeszcze mocniej integrować społeczność kryptowalutową.

Silni partnerzy i projekty z całego rynku

Głównymi sponsorami wydarzenia będą MEXC Ventures oraz Bybit EU, co podkreśla międzynarodowy charakter konferencji i jej znaczenie w branży. Na evencie pojawi się wiele wartościowych projektów blockchain i Web3, zarówno z Polski, jak i z zagranicy. BeInCrypto Polska również będzie obecne na evencie, dostarczając wsparcie medialne i merytoryczne treści w trakcie wykładów i paneli

Misja Crypto Community Conference 2026

Misją Crypto Community Conference jest połączenie wysokiej jakości edukacji z niezapomnianą rozrywką. Organizatorzy chcą, aby uczestnicy wyjechali z konferencji nie tylko z wiedzą, ale również z kontaktami i wyjątkowymi wspomnieniami.

Jak podkreślają twórcy wydarzenia:

Jeśli byłeś z nami na poprzednich edycjach, wiesz, że warto wrócić.

Jeśli jeszcze nie — teraz masz idealną okazję, aby stać się częścią tego wyjątkowego wydarzenia.

Bilety dostępne są na stronie:https://ccconference.pl/bilety/

Używając hasła rabatowego BEINCRYPTO można uzyskać 5% zniżki na zakup biletu.
ເຂົ້າສູ່ລະບົບເພື່ອສຳຫຼວດເນື້ອຫາເພີ່ມເຕີມ
ສຳຫຼວດຂ່າວສະກຸນເງິນຄຣິບໂຕຫຼ້າສຸດ
⚡️ ເປັນສ່ວນໜຶ່ງຂອງການສົນທະນາຫຼ້າສຸດໃນສະກຸນເງິນຄຣິບໂຕ
💬 ພົວພັນກັບຜູ້ສ້າງທີ່ທ່ານມັກ
👍 ເພີດເພີນກັບເນື້ອຫາທີ່ທ່ານສົນໃຈ
ອີເມວ / ເບີໂທລະສັບ

ຂ່າວຫຼ້າສຸດ

--
ເບິ່ງເພີ່ມເຕີມ
ແຜນຜັງເວັບໄຊ
ການຕັ້ງຄ່າຄຸກກີ້
T&Cs ແພລັດຟອມ